dla jednego 3 dni, dla jednego otchłań czasu

jutro kopce sobie dalej - biznes plan jest taki: stojak na mlotki

mam ambicje połączyc po kowalsku. ryzyko jest spore

ale mam 100kg pretów i płaskownikow, wiec jest spory margines na błedy
próbuje robic jak na filmiczkach, bije ''tak samo'' ale jakos ''nie robi sie''

trzpień w nożach zawsze blisko grzbietu, formowanie czubka to loteria. rzadko uda sie w jednym ostrzu zrobic i trzpień na środku i czubek. jest raczej loterią to, co się stanie.
dziadek, drugi dziadek i pradziadek byli kowalami takimi wiejskimi, robili od haczek, siekier do kół wozów. na pewno wstydziliby się patrząc na moje 'wieszaki'
także jutro od 9.00 hajcuje dalej

moze w koncu nastąpi przełom! dorobiłem sie już imadła porzadnego. wiąże się z nim mała anegdotka
kompletne i nie zniszczone imadło kowalskie, 25-30kg. na prawde ładnie zachowane. cena bardzo mnie kusiła bo było to 150zlotych.
niestety, 1km od celu popsuł mi się Volkswagen, ma w końcu 20 lat. a raz na pół roku to nie wstyd

bylem tak zdeterminowany ze poszedlem po to imadlo pieszo, i dygałem z nim na grzbiecie w kosmicznym upale

ale doniosłem, wrzucilem do środka. a później ktos mnie szarpnął i zapalił. nie jestem pewien czy starczyloby mi samozaparcia, zeby jechac z nim 40km PKS-em

koniec anegdoty.