Promocja na balustradę - szukam ;)
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
-
Krzysztof Assman
-
Krzysztof Assman
Raczej pewnie tak jakaś średnia,chociaż w niektórych zawodach może i takie stawki są,a przynajmniej po tych mechanikach jak ceny śpiewają.A lekarze pieczątka i 50zeta .Ostatnio widziałem w hurtowni budowlanej ogłoszenie aż chyba fotkę walne "założeni drzwi na futrynę 50zł" ale to pewnie po to aby odpędzić marudzących ludzi.
-
Krzysztof Assman
-
Krzysztof Assman
Jedziesz do klienta 10 km , wnosisz drzwi , przymierzasz , okazuje się że nie wchodzą, więc wieziesz do firmy co felc przefrezuje i oklei . Wracasz z drzwiami do klienta z przyfrezowanymi drzwiami , i przyciętymi z wysokości . Wnosisz , chcesz założyć , i się okazuje że niby standart a zawiasy w ościeżnicy do wymiany . Trafiają się zawiasy spawane , itp. A na koniec jak już załozysz , klient niezadowolony bo odstają 
z mechaniki czego nie ogarne sam jade do kolegi nie dość że uczciwy to bierze 100 zł za dzień pracy+części oczywiście swego czasu przyjechał do niego jakiś facet bo mu sie kontrolki od usterek świecą auto tak za 30 tysiecy był u trzech mechaników nic nie zrobili każdy wziął po 200-300 zł za samo podejście.kolega wziął 20 zł za wymiane żarówki ktoś zamiast 5w założył 10w i przypaliło styki.No i teraz tak niby 5 minut roboty to jak to policzyć za wiedze ktorą posiada czy czas który poświeć.jak za robote to strasznie dużo a jak za wiedze to zdecydowanie za mało podejrzewam że jak by krzyknął 100 to by spokojnie zapłacił.
@Dara
Cechy też psuły rynek, tyle, że w drugą stronę - wszak cech posiadał znamiona kartelu. Ceny usług czy produktów były droższe niż by mogły być na wolnym rynku, czyli obniżały zamożność konsumentów.
A my oprócz tego, że jesteśmy wytwórcami, jesteśmy też konsumentami - i może taka kartelizacja danej branży niby chroni wytwórców, ale działa na niekorzyść całej reszty. Ograniczenie konkurencji np. w branży usług medycznych sprawia, że płacimy za nie więcej, albo jesteśmy zdani na socjalistyczną "służbę zdrowia". Korzystają na tym wyłącznie lekarze.
Na wolnym Rynku i konsumenci są zamożniejsi i jakość usług wyższa, niż tam, gdzie jest "kartelizacja", albo "semi-socjal". Większego znaczenia nabiera wypracowana renoma. Ot. nowicjusz musia dawać niższe ceny, żeby przetrwać, a po 20 latach solidnej pracy będzie mógł już przebierać w klientach. Nie będzie też jednak mógł narzucać astronomicznych cen, bo nie zarobiłby nic (to trochę jak z krzywą Laffera ;-). Ten całkowicie naturalny mechanizm Rynku w pewnym stopniu wyrównuje szanse i zamożność - czyli naturalnie robi to, co czerwoni chcą osiągnąć rozwiązaniami socjalistycznymi typu dotacje, zasiłki, przymusowe ubezpieczenia itd.
Daje się wyczuć, że luźniejsze podejście ma np. Tom Oldsmith, który mieszka w USA, ja trochę liznąłem kultury wolnorynkowej mieszkając 7 lat w UK.
Reasumując, uważam, że każdy ma święte prawo ustalać ceny, jakie mu się żywnie podobają i nikomu nic do tego. Konkurencja jest dobra. A w Polsce mamy jej wciąż za mało.
Sam wspomniałem, że za taką balustradę za promocyjną cenę za 1mb uznałbym 200-220zł bez malowania i montażu. ( A montaż jest tak upierdliwy, że nigdy nie dałbym nań promocji
)
Ale jak jest jakiś młody, który ma do wyboru jeść kamienie albo brać zasiłki, albo zrobić za 200zł/mb z montażem i uczciwie na chleb zarobić, to daj mu i klientowi Boże!
Howgh!
Cechy też psuły rynek, tyle, że w drugą stronę - wszak cech posiadał znamiona kartelu. Ceny usług czy produktów były droższe niż by mogły być na wolnym rynku, czyli obniżały zamożność konsumentów.
A my oprócz tego, że jesteśmy wytwórcami, jesteśmy też konsumentami - i może taka kartelizacja danej branży niby chroni wytwórców, ale działa na niekorzyść całej reszty. Ograniczenie konkurencji np. w branży usług medycznych sprawia, że płacimy za nie więcej, albo jesteśmy zdani na socjalistyczną "służbę zdrowia". Korzystają na tym wyłącznie lekarze.
Na wolnym Rynku i konsumenci są zamożniejsi i jakość usług wyższa, niż tam, gdzie jest "kartelizacja", albo "semi-socjal". Większego znaczenia nabiera wypracowana renoma. Ot. nowicjusz musia dawać niższe ceny, żeby przetrwać, a po 20 latach solidnej pracy będzie mógł już przebierać w klientach. Nie będzie też jednak mógł narzucać astronomicznych cen, bo nie zarobiłby nic (to trochę jak z krzywą Laffera ;-). Ten całkowicie naturalny mechanizm Rynku w pewnym stopniu wyrównuje szanse i zamożność - czyli naturalnie robi to, co czerwoni chcą osiągnąć rozwiązaniami socjalistycznymi typu dotacje, zasiłki, przymusowe ubezpieczenia itd.
Daje się wyczuć, że luźniejsze podejście ma np. Tom Oldsmith, który mieszka w USA, ja trochę liznąłem kultury wolnorynkowej mieszkając 7 lat w UK.
Reasumując, uważam, że każdy ma święte prawo ustalać ceny, jakie mu się żywnie podobają i nikomu nic do tego. Konkurencja jest dobra. A w Polsce mamy jej wciąż za mało.
Sam wspomniałem, że za taką balustradę za promocyjną cenę za 1mb uznałbym 200-220zł bez malowania i montażu. ( A montaż jest tak upierdliwy, że nigdy nie dałbym nań promocji
Ale jak jest jakiś młody, który ma do wyboru jeść kamienie albo brać zasiłki, albo zrobić za 200zł/mb z montażem i uczciwie na chleb zarobić, to daj mu i klientowi Boże!
Howgh!
Demokracja - tyrania większości nad mniejszością.
http://forum-mechanika.pl/threads/zarob ... anik%C3%B3
Jak widać można rozmawiać o cenach stawkach itp.
Jak widać można rozmawiać o cenach stawkach itp.
-
Krzysztof Assman
Sam kiedyś nawoływałem do rozmowy na temat cen ale widząc szczerość intencji osób wchodzących na forum to zaczynam się cieszyć, że nic z tego nie wyszło. Zaczniemy gadkę o cenach, a sąsiad z za miedzy wejdzie na forum i mając świadomość za ile robisz będzie mógł opuścić co nieco aby to jemu spływały zlecenia, a ty przez własną szczerość zostajesz z łapą w nocniku. Przykład szczerości intencji mamy bodajże z przed dwóch dni kiedy to człowiek pyta co myślicie na temat walcarki bo zastanawia się nad jej zakupem, a w rzeczywistości reklamuje ją zapominając wspomnieć, że jest jej wykonawcą i łapie na forum wariata na dość sprytnie zmontowaną przynętę.
a to dobreJacek-Sz pisze:. Przykład szczerości intencji mamy bodajże z przed dwóch dni kiedy to człowiek pyta co myślicie na temat walcarki bo zastanawia się nad jej zakupem, a w rzeczywistości reklamuje ją zapominając wspomnieć, że jest jej wykonawcą i łapie na forum wariata na dość sprytnie zmontowaną przynętę.
reklama dzwignią handlu