Młotek lekki czy ciężki?
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Młotek lekki czy ciężki?
Przepraszam, jeśli temat nie pasuje do tego działu, ale żaden inny nie wydawał mi się odpowiedni - jeśli jest taki, proszę moderację o przeniesienie.
A pytanie mam takie - z Waszego bogatego doświadczenia, co jest na dłuższą metę bardziej wydajne i mniej męczące - dużo uderzeń lekkim młotkiem czy mniej ciężkim? Chodzi mi konkretnie o kształtowanie blachy - dziobałem dzisiaj napierśnik dość lekkim bocianem, zmachałem się konkretnie i tak mi przyszło do głowy, że może bym się zmachał mniej, gdybym miał cięższy młotek. Z jednej strony, ręka się bardziej męczy przy podnoszeniu go, ale z drugiej nie trzeba tyle siły wkładać w uderzenie - no i odkształcenie blachy byłoby znaczniejsze. Jak uważacie?
A pytanie mam takie - z Waszego bogatego doświadczenia, co jest na dłuższą metę bardziej wydajne i mniej męczące - dużo uderzeń lekkim młotkiem czy mniej ciężkim? Chodzi mi konkretnie o kształtowanie blachy - dziobałem dzisiaj napierśnik dość lekkim bocianem, zmachałem się konkretnie i tak mi przyszło do głowy, że może bym się zmachał mniej, gdybym miał cięższy młotek. Z jednej strony, ręka się bardziej męczy przy podnoszeniu go, ale z drugiej nie trzeba tyle siły wkładać w uderzenie - no i odkształcenie blachy byłoby znaczniejsze. Jak uważacie?
Z góry to daję radę tym co mam i nie marudzę. Ale eksperymentuję z wyoblaniem na kowadle - znalazłem jedno ciekawe przedstawienie, gdzie trzech płatnerzy tłucze w napierśnik na płaskim kowadle:

Do tego jeszcze fragment z "Weapons that made Britain": http://www.youtube.com/watch?v=Uo72dL7uDuc , gdzie płatnerz właśnie w ten sposób wyobla napierśnik - od środka, dość ciężkim młotkiem (na pewno ponad 1kg).
Próbowałem powtórzyć taki wyczyn z blachą 2mm i bocianem dość lekkim (nie wiem dokładnie ile, nie ważyłem, ale to taki popularny model blacharski), no i bardziej się zmęczyłem, niż coś wskórałem. Tzn pewne efekty były, ale nakład sił dość przerażający.
BTW - może ktoś to robił i wie - zaczynam od środka i potem jadę spiralą do krawędzi, i do pewnego momentu faktycznie robi się ładna miseczka, a potem nagle całość przestaje się wyginać w dwóch płaszczyznach, tylko zaczyna zwijać w rurę. Co robię źle?

Do tego jeszcze fragment z "Weapons that made Britain": http://www.youtube.com/watch?v=Uo72dL7uDuc , gdzie płatnerz właśnie w ten sposób wyobla napierśnik - od środka, dość ciężkim młotkiem (na pewno ponad 1kg).
Próbowałem powtórzyć taki wyczyn z blachą 2mm i bocianem dość lekkim (nie wiem dokładnie ile, nie ważyłem, ale to taki popularny model blacharski), no i bardziej się zmęczyłem, niż coś wskórałem. Tzn pewne efekty były, ale nakład sił dość przerażający.
BTW - może ktoś to robił i wie - zaczynam od środka i potem jadę spiralą do krawędzi, i do pewnego momentu faktycznie robi się ładna miseczka, a potem nagle całość przestaje się wyginać w dwóch płaszczyznach, tylko zaczyna zwijać w rurę. Co robię źle?
Sądząc po strojach płatnerzy to jest II poł XV w., czyli od co najmniej kilkudziesięciu lat (jeśli nie stu) już się z pucków nie robiło...
Zresztą wyoblanie na kowadle to jest technika stosowana przez różnych metaloplastyków, więc to nie jest tak, że ja ją sobie wymyśliłem na podstawie tego jednego obrazka
Zresztą wyoblanie na kowadle to jest technika stosowana przez różnych metaloplastyków, więc to nie jest tak, że ja ją sobie wymyśliłem na podstawie tego jednego obrazka
Ścieni się, oczywiście, ale z tego co czytałem, bardziej równomiernie - czyli nie będzie 1,5mm na środku i 2mm na krawędziach, a tak wychodzi z pieńka
Jeśli uderzenia będą równomiernie rozłożone i gęste, to teoretycznie wszędzie powinno się ścienić tyle samo. Ale młotek musi mieć dużą wypukłość obucha.