Okuwanie kół do wozów

Zapomniane techniki i narzędzia, tradycyjne wyroby

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
wszebąd
Posty: 551
Rejestracja: 30 sie 2009, 21:01
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

Okuwanie kół do wozów

Post autor: wszebąd » 23 wrz 2009, 23:12

Witojcie

Jeśli ktos z Was był świadkiem okuwania "bosego" drewnianego koła. to prosze o
-jak kowal wiedział ile trzeba przygotowac materiału
-jakie miał narzędzia dodatkowe
-jak grzał materiał
-jakimi sposobami zgrzewał i formował przekrój płaskownika
-jak naciągał okucie na drewniane koło

Moje wiadomości
-używano źdźbła słomianego do okreslenia okręgu koła
-na kotlinie oprócz podstawowego paliwa (koks, węgiel drzewny lub kamienny) rzucano dodatkowo stos drewna który paląc sie zapobiegał wychłodzeniu sie zagrzanych fragmentów obręczy
-przekrój obręczy przypominał ugięty na zewnątrz prostokąt. (zapobiegało to zsuwaniu się żelaza). Zgrzewano "szwejsowano na tzw. "hyc" poprzez skucie zukosowanych i lekko speczonych końcówek obręczy
-rozgrzaną obręcz naciagano na koło za pomoca specjalnych kleszczy i jakiegoś słupa i wbitego don haka

Chłopi rozpoznawali dobrego kowala od partacza po dźwięku wydawanym przez okute kola. Musiał być on równy. Nierówny odgłos wydawany przez jadący wóz świadczył o zbyt luźnym okuciu (możliwość spadnięcia obręczy) lub o zbyt mocnym ( czyli źle wymierzony materiał zbyt "krótki") co mogło zaowocować pęknięciem koła
Moje strony Podkrakowskie
Wóz "bosy" tzn. nieokuty
Wozy okute "rafioki", "żelaźnioki' obręcz zwana była inaczej "rafą"


HOWGH

sopikkopf
Posty: 170
Rejestracja: 28 sie 2009, 23:44
Lokalizacja: Gorzów Wlkp
Kontakt:

Post autor: sopikkopf » 23 wrz 2009, 23:35

mam takie koło na wsi- zdziwiła mnie grubość okucia, koło 1 cm. ma, może troche mniej.

Awatar użytkownika
Pawel.G
Posty: 354
Rejestracja: 28 sie 2009, 21:37
Lokalizacja: Irlandia
Kontakt:

Post autor: Pawel.G » 24 wrz 2009, 00:51

Witaj Wszebad:)

Za tydzień z kawałkiem jadę na sporą imprezę kowalską i bedzie tam niejaki David Shawu-Smith 72 letni Filmowiec:)wielki pasjonata kowalstwa który w latach 70 nakręcił cały filmów dokumętalnych o kowalstwie i wszystkim co jest z tym związane zaco dostal wiele nagród w USA i UK.Ja widziałe przez przypadek dwa jego filmy i jeden był wlasznie o wyrobie Kół.
Z tego co pamiętam to proces wsumie nie taki skomplikowany:)oczywiście pierw trzeba zrobic robotę stolarską(tego wogule nie pamietam z filmu).
Sam plaskownik (jego przekruj)był walcowany na bardzo prostych walcach,a druga metoda kuty na podsatce.Dlugość materiału kowal wymierzal za pomocą kuleczka z rączką:)poprostu jechał nim po obwodzie drewnianego koła i liczył obroty.Potem tymsamym przyrządem przenosił wymiar na plaskownik dodając materiał na zgrzanie.(całos musiała być na minysie po zgrzaniu zeby wcisnąć ją na gorąco na drewniane koło).Po nagrzaniu do otpowiedniej tempetatury (gość grzał normalnie w kotlinie cały czas pszesówając obręcz)wciskał obrecz na drewniane kolo za pomocą mlota.A mial jeszcze taki patęt ze drewniane koło tusz przed nabiciem obręczy kład na specjalnie wyprofilowanej podlodze tak by piasta była w powietrzu a jedynie krawędzie stykały sie z podłogą. Potem kład obręcz i nabijał.Jak ostygły sciskały całą konstrukcję.

Zresztą prawdopodobnie będe miał te wszystkie filmy po plenerze.(w sieci są nie do znalezienia:) ale wiem ze bedą wydane przez niego na DVD i bedzie je prezętowal chyba na tej imprezie.Zresztą faceta poznałem był umnie jakiś czas w pracowni i na bank mi jakieś kopie ogarnie:).Wiem ze zrobil odcinek o tradycyjnym odlewnictwie,o narzedziach,o produkcji elemętów maszyn wodnych itp.

Wiedz poczekaj chwilkę to ci wyslę kopie:)

Robert W.
Posty: 547
Rejestracja: 28 sie 2009, 20:01
Lokalizacja: Góral z Pienin

Post autor: Robert W. » 24 wrz 2009, 07:07

to nie taka prosta sprawa z tymi kołami,mając osiemnaście lat pomagałem Ojcu przy okuwaniu kół do armat i wozów do filmu "Ogniem i mieczem" z tego co pamiętam to główna obręcz czyli rafa była mierzona sznurkiem z naddatkiem na zgrzanie, później zwijana na walcarce,zgrzana.Do naciągnięcia służyły specjalnie wyprofilowane naciągi,dodam że były olbrzymie bo i siły trochę cza było.po rozgrzaniu obręczy do naciągnięcia trzeba było czterech ludzi bo i koła duże, oprócz naciągów pomagało się młotkami,po naciągnięciu rafy lało się wodą aby koło nie spłonęło przy czym obręcz ściskała koło :mrgreen: resztę dodatków wykonywał sam Ojciec wszystkie tak samo na gorąco wbijane.Tylko tyle niestety pamiętam byłem młody i nie zwracałem uwagi na szczegóły :-(

Awatar użytkownika
Nikiel
Administrator
Posty: 2237
Rejestracja: 28 sie 2009, 21:50
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nikiel » 24 wrz 2009, 09:19

ja ukrainie widzialem wiosną.
3 kowali. kolo z nałożoną obrecza kladli na takim wynalazku z kilku profili (takie jakies w wksztalcie "Y"zeby nie latało), stawali na tym mieli takie " łyżki do opon" dluuga dzwignia a na koncu widelco-haczyki (dwa zęby, zagiete tak jak te Twoje widelczyki do miesa ze szprych. takie szpony). dwóch kolesi naciagalo widelcami, a trzeci dobijal mloteczkiem i polewali woda tam gdzie naszlo. Powiem, ze narobili sie przy tej robocie jak trzeba, ale moze to z racji tego, ze pomocnicy nie mieli wprawy

Z tego co mi juz kilku kowali opowiadalo to najdokladniejsze pomiary robilo sie wlasnie takim kółkiem do krojenia pizzy. polus poprawka na zgrzewanie i skurcze. kolo musialo byc silnie skurczone zeby nie spadlo ani nie dzwonilo.

do specznia obreczy słożyła - sztok maszyna (szy jakos tak), po naszemy speczarka.
ludzie dzielą się na dwie grupy:) pierwsza grupa to ludzie, którzy dzielą ludzi na dwie grupy, a druga to ludzie którzy tego nie robią :P

Awatar użytkownika
Kujuś
Moderator
Posty: 214
Rejestracja: 28 sie 2009, 23:01
Lokalizacja: Bystrzyca Kłodzka/Wrocław
Kontakt:

Post autor: Kujuś » 24 wrz 2009, 14:35

Do odważnych świat należy trzeba by zrobić na próbę okucie takiego koła. I podzielić się wnioskami i tutorialem ;-)

Grzesiek
Posty: 338
Rejestracja: 24 wrz 2009, 08:56
Lokalizacja: Łęg k. Makowa Maz
Kontakt:

Post autor: Grzesiek » 29 wrz 2009, 15:04

Rozmawiałem wczoraj ze znajomym. Dokładnie pamięta jak to się robiło bo okuwał wozy w młodości z dziadkiem i ojcem. Tez mówił że używali dźwigni z dwoma haczykami i pobijali młotkiem. Pytałem czy damy rade zrobić wóz żelaźniak i powiedział że bez problemu. Więc to tylko kwestia czasu i kasy.
Bardzo bym chciał się za to zabrać, bo taka wiedza ginie a mam okazje się nauczyć...
Ostatnio zmieniony 28 paź 2009, 09:57 przez Grzesiek, łącznie zmieniany 1 raz.
"kowal po to ma kleszcze żeby różne rzeczy trzymać"

Awatar użytkownika
Nikiel
Administrator
Posty: 2237
Rejestracja: 28 sie 2009, 21:50
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nikiel » 29 wrz 2009, 15:53

ile by kosztowalo zrobienie takiego kola? np. na warsztaty zaprosic kogos kto potrafi robić takie rzeczy i zrobić pokaz zakladania obreczy. strasznie żałuję , ze jak widzialem pokaz to nie mialem czym tego nagrac.
ludzie dzielą się na dwie grupy:) pierwsza grupa to ludzie, którzy dzielą ludzi na dwie grupy, a druga to ludzie którzy tego nie robią :P

Grzesiek
Posty: 338
Rejestracja: 24 wrz 2009, 08:56
Lokalizacja: Łęg k. Makowa Maz
Kontakt:

Post autor: Grzesiek » 30 wrz 2009, 09:26

Można by jakieś warsztaty zrobić. Pan Leszek na pewno by się zgodził, jest już prawie na emeryturze więc czasem ma trochę wolnego czasu. On w ogóle dużo różnych dziwnych rzeczy pamięta...
Trzeba o tym pomyśleć.
"kowal po to ma kleszcze żeby różne rzeczy trzymać"

Awatar użytkownika
Nikiel
Administrator
Posty: 2237
Rejestracja: 28 sie 2009, 21:50
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nikiel » 30 wrz 2009, 19:27

jestam za:)
ludzie dzielą się na dwie grupy:) pierwsza grupa to ludzie, którzy dzielą ludzi na dwie grupy, a druga to ludzie którzy tego nie robią :P

Awatar użytkownika
BANAN
arcyweteran forum
Posty: 6514
Rejestracja: 30 sie 2009, 10:28
Lokalizacja: Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękoma czarnymi od pługa

Post autor: BANAN » 01 paź 2009, 06:05

pytają starego kowala, który zdecydował się przystąpić do egzaminu mistrzowskiego jak by policzył ile trzeba materjału na obręcz do koła. Kowal odpowiada - Ja tam zawsze robiłem śnurkiem i zawsze się zgadzało.
Kontakt 517355290

Krystian
Posty: 48
Rejestracja: 14 paź 2010, 20:03
Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post autor: Krystian » 01 mar 2011, 18:39

Witam Serdecznie
Ostatni miałem okazje rozmawiać z bardzo starym kowalem, który zajmował się rzemiosłem jeszcze przed wojną. Mimo dość dojrzałego wieku co jeszcze pamiętał to przekazał. Z jego opowieści proces okuwania kół wyglądał mniej więcej tak. Sznurkiem mierzono obwód koła i dodawano jeszcze "troszkę" z tego tuszkę na jednym i drugim końcu robiło się nacięcia- rys.1 ( co do samego materiału "dziadziuś" powiedział tylko tyle, że materiał przed wojną był lepszy, i w dotyku przypominał papier ścierny i z resztą jak by się zebrało paru chłopa to w samych łapach by go porwali- tak mówił). Później końcówki były wyginane albo do góry albo w dół-rys.2. Po dopasowaniu były wkładane do paleniska-rys.3. "Dziadziuś" mówił, że były tak długo trzymane aż w pożądanym miejscu osiągnęły "najjaśniejszy kolor" tak, że już prawie się topiły. Później wszystko było klepane tak, że nie było widać śladu łączenia-rys.4 (nitów do łączenia nie stosował)
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
RUMBLE IN THE ANVIL

ODPOWIEDZ

Wróć do „KOWALSTWO TRADYCYJNE - traditional blacksmithing”