KUZNIA PROFESJONALNA

O tym jak zarobić pierwszy milion;)

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

szekspir

Post autor: szekspir » 25 wrz 2010, 17:59

To życze Ci żebyś miał najpiękniejszą kuznie w okolicy(tych twoich pagórków :mrgreen: ),a sukcesy przewyższyły sławe!!!!

Awatar użytkownika
wat93
Administrator
Posty: 1425
Rejestracja: 28 sie 2009, 12:02
Lokalizacja: Jarocin
Kontakt:

Post autor: wat93 » 25 wrz 2010, 21:03

a mnie sie podoba wizja... odrazu czuje sie kilmat kuzni w historii. zaczynajac od sredniowiecza (gdzie przeciez otoczka byla bardzo duza) konczac na czasach jeszcze stosunkowo niedawnych gdzie kowale zajmowali sie glownie naprawa narzedzi itd.

bardzo pozytywnie to odbieram ;-)

Marcin
Posty: 802
Rejestracja: 14 gru 2009, 10:13
Lokalizacja: Giedlarowa
Kontakt:

Post autor: Marcin » 26 wrz 2010, 13:03

Ja chciałbym żeby za parę lat u mnie w miejscowości każdy wiedział czym się zajmuję i patrzył na moją kuźnię może nie z zazdrością bo nie o to mi chodzi ale z zadumą żeby chwilę pomyślał. Napracował się chłopak ale fajnie to zrobił tak jak to było dawniej. Jeśli ludzie będą cię szanowali za to co robisz to wszystko będzie się układało. Co do klientów którzy chcą zobaczyć jak powstaje ich dzieło miałem do tej pory tylko 3 takie przypadki. Klienci którzy wydają większe sumu na swoje ogrodzenie chcą żeby było ono odbiciem ich stylu życia że tak powiem ;-) więc przyjeżdżali do mnie pytali na jakim jestem etapie jak powstają elementy itd. Takiego klienta nie można posadzić na pustaku pod ścianą bo jak to o nas świadczy? A jeśli będzie to tego odpowiednie miejsce nie mówie zabytkowa kuźnia ale jakieś fajne wykute przez nas mebelki to od razu klient inaczej nas postrzega. Tak mi się wydaje i to jest mój cel w skrócie :mrgreen: Być szanowanym i podziwianym za wykonane prace.
Młodości nie kupisz, ani nie sprzedasz

szekspir

Post autor: szekspir » 26 wrz 2010, 14:10

Bardzo pięknie Marcin napisałeś-jak już ten klient przyjedzie,to własnie ma zobaczyć kuznie i PANA kowala!!!!Nie jakiegoś Paklaka w jaskini na stercie koksu,ale pięknej kuzni na staro lub nowoczesnie -Kwestia gustu i upodobań!!!(w moim przypadku na staro)Za pare lat ,a może i wczesniej,napewno wszyscy będą o tobie wiedziec a Twoją kuznie pokazywac dzieciom :-D !!!!Ja w tej co pracuje musze ciągle ogarniac powstały bajzel,ze względu że ją w wolnych chwilach remontuje,na palenisko do wymurowania Kupuje cegły prawie 100letnie,dobór murarza co mi je wykona(Murarza z duszą,ba rzezbiaża prawie!!!)to jest dylemat,kązdy szczegół dla mnie jest ważny -bo to dla mnie nie jest tylko miejsce pracy,ja tam wypoczywam można powiedziec!!!pozdrawiam serdecznie Hej!!

FARBUŚ
Posty: 42
Rejestracja: 01 sie 2010, 13:08
Lokalizacja: Woźniki Śl

Post autor: FARBUŚ » 26 wrz 2010, 22:26

Jeśli mogę wtrącić. Na początku myślałem , że tu wszyscy kochają KOWALSTWO(myliłem się).Mam podobne do Szekspira podejście do sprawy.Zeszły rok był finansową kłapą.Robiłem same ambitne(jak dla mnie)zamówienia.Lecz nic tak nie cieszy,jak błysk w oku klienta podczas wizyty na warsztacie w trakcie roboty oraz po zamontowaniu wyrobu .Pozdrawiam(i tu się narażę ) wszystkich dla których liczy się tylko K A S A

Awatar użytkownika
harlem
Posty: 725
Rejestracja: 28 sie 2009, 10:12
Lokalizacja: Mosina
Kontakt:

Post autor: harlem » 26 wrz 2010, 22:30

Na szczęście nikomu się nie naraziłeś 8-)

szekspir

Post autor: szekspir » 26 wrz 2010, 23:16

No ,spoko Farbuś kasa również byc musi,każdy ma jakąś rodzine ,kredyt,lub na coś zbiera,remontuje itp.rzeczy.Najważniejsze zachować równowagę,wiadomo że nasz wysiłek,pot i praca,musi przynieść jakis profit,mimo że ta praca to nasza pasja to jednak pasją rodziny nie wykarmisz.Poruszając temat kuzni profesjonalnej ,chciałem pokazac że Wygląd kuzni,nasza praca osobista na kowadle,swiadczą o tym że my tej roboty nie dostajemy z litosci,my ją przebieramy,wybieramy...Kuznia swiadczy o tym że na nią zapracowalismy,latami pracy...nikt nam nie dał,nie postawił gotowej kuzni jak z bajki i powiedział pracuj.Sam wiesz ile się narobisz,nad jakims drobnym elementem...u mnie mówia "kowalowi to dobrze raz stuknie i złotowka",guzik prawda jeden grot wykuty do bramy ręcznie załóżmy 7 zl,ile razy trzeba stukńąć 30-35razy,a na ogrodzenie trzeba 170 podobnych grotów,pewnie- można dac gotowca za 3zl,lub zgniesc go na prasie.Jak sie kocha kowalstwo to ta praca nie jest ciężka,pieniążki i efekt koncowy danej roboty to najprzyjemniejsz chwila,i sama mysl że cos po nas zostanie ,gdy nas już nie bedzie- jest tego dopełnieniem. Kiedys zajechałem do pewnego zakładu w Bialymstoku,hurtem walącego ogrodzenia,tak zaszłem sobie popatrzec,ogladam nitowane,z drudiej strony nie ma wyrobienia,zaklepania,pytam chlopa jakżes to kur...wa przynitował? mowi mi to przyklejane na żywice HHHHAHHHA :mrgreen: :mrgreen: ---Dlatego kuznia kowala to jednak KOWALA!!!

szekspir

Post autor: szekspir » 26 wrz 2010, 23:31

Widząc porządną kuznie,klient już sie domyśla że tu nie trafi na Okazję ,za jakies psie pieniądze,bo ten Kowal to ma być KOWAL,tak jak spojrzysz na podwórko gospodarza już wiesz co to za rolnik.

szekspir

Walka z konkurencja-czyli być albo nie byc

Post autor: szekspir » 20 paź 2010, 20:05

Swoje słowa kieruje do poczatkujacych,hobbystów i innych którzy z czasem ,lub juz planuja otworzenie własnej działalnosci związanej z kowalstwem.Broń boże nie piszę tego wszystkiego by was zniechęcicić,lecz z własnej autopsji przedstawić wizje kużni profesjonalnej(tak myslę),sposobu autoreklamy, oraz walką z okoliczną konkurencją ,lepszą gorszą,lub żadną.Powstanie naszego malutkiego zakładu nie rzuci okoliczne zakłady ,na kolana,nie znokautujemy ich swoim wejściem na rynek,na poczatku skupmy się by zaistniec i przetrwac,naszym celem bedzie z miesiąca na miesiac wypracowanie salda zerowego ,lub ,lekki plus.Jeżeli na tym forum nakłaniam do początkowej pazerności na pieniązki(np: balustrada),to nie robie tego by być chytrym i chciwym ,lecz by zaoszczędzić z każdej pracy(pierwszej )jak najwiecej,inni siedzą latami w tym fachu są bogatśi nie tylko w pieniadze,ale i doświadczenie,dlatego na początku nie stać nas na błędy i pomyłki.Napewno pojawia się chwile zwątpienia(sam je miałem)czy dam rade ,czy się utrzymam-mały synek,córka,rodzina są naszą siłą,wiec jesli nie wygramy(zawsze znajdą się lepsi),to przynajmniej bedziemy zdolni kroić coś dla siebie z tego "ogromnego " tortu.Znamy swoie okoliczne zakłady,duże,małe ,mniej więcej wiemy co robią,szefowie wiekszych głowią się o odpowiedni obrót,opłacic ludzi,zusy itp...ich ludzie dumają jak się nie narobić i dlaczego franek robi mniej niż ja,inni robią na "nafte",inni próbują coś robić lub udają że robią,znając ich wszystkie "dziadostwo" musimy wypełnic poprostu te wyrwę zawsze jakaś jest!!!!Inna rzecz że mogą lub są ,pracownie lepsze,którym w najbliższaej peryspektywie ,napewno nie dorównamy,ich prace i oni -to może legendy kowalstwa.NIEDORÓWNAMY ,ale zdmuchniemy przynajmnie pianę z ich obfitego kufla dobrobytu,bowiem nie będą łaszczyć się na drobnicę typu,swiecznik ,wieszak,mebelek-bowiem te pracownie nie zejdą ze wszystkimi pracami do pewnego pułapu cenowego,które są dla nich nieopłacalne----MY tą lukę CHETNIE wypełnimy. Inną rzeczą jest wyrobienie własnej odrębnosci ,indywidualności nie muśimy zawsze iść z falą,pójdzmy czasem pod prąd,szukajmy,nowych pomysłów ,rozwiązan np:Heniek robi balkony z 4 nogami,my róbmy z 6,wręcz barokowe -żeby go przyłozyc tymi własnie nogami,bogato ozdobionymi(ba za tą naszą cene wręcz barok dla klienta),dla Henka nokaut,bo jego to zwykłe kształtowniki...Przykłady można mnożyć,-na poczatku robimy wszystko,pierdoły,chłam itpKlient powierzając nam rzeczy małe,jesli wyjdzie zadowolony,wróci do nas z dużymi,cierpliwości -nie poddawajcie się!!!Za komentarze typu "się wymądrzam"-dziekuje i prosze Panów kowali zarobkowych o własne porady dla początkujących,a jesli nie to przynajmniej niech nie szkodza ;-)

szekspir

Post autor: szekspir » 20 paź 2010, 21:14

Każdy by od razu chciał kokosy...,szczególnie w naszym kraju....Onasis najbogatszy człowiek świata na poczatku na szufladzie sprzedawał papierosy na sztuki w porcie argentynskim,lecz cóż za przykład -zapytajmy naszych rodziców z czego się dorabiali,nie każdy rodzi się ksieciem Monaco....lecz optymistą trzeba być ,bo w życiu liczą się te dni których jeszcze nie znamy.... ;-) -nie zniechęcaj

Awatar użytkownika
danny
Posty: 174
Rejestracja: 01 kwie 2010, 19:16
Lokalizacja: świdnica

Post autor: danny » 21 paź 2010, 21:43

Ja jestem zdania ze powoli i do przodu rok dwa albo piec ciezkiej pracy nawet po 20 godzin dziennie nie przyspozy garba a moze dac podstawy do dalszego rozwoju a juz napewno nauczy szcunku do pracy :) szekspir ma racje wszedzie sa dziury wszyscy maja jakies slabe punkty ja uwazam ze moim mocnym jest gadane dlatego sam jezdze po klientach nie robi tego zadna firma z okolicy naciagam troche ceny tak zeby było dobrze dla mnie i staram sie koszty materialu nadrobic praca. Napewno kowalstwo tradycyjne mnie kreci ale nie jest to sposób na zarabianie pieniedzy który przynosi odpowiedni dochod aby utrzymac rodzine. Ja zarabiam najwiecej na kichowatych ramkach z pretami wysylanymi na zachód mało pracy tani materiał nie potrzeba zbyt doza wiedza wiec i siła robocz tania i JEST HAJS. A jak jest kasa to i wiecej czasu mam na kucie :)
Prosze o wyrozumialosc ucze sie :)

szekspir

Post autor: szekspir » 21 paź 2010, 22:04

Mysle ,że nie tylko szacunku do własnej pracy...ale przede wszystkim do siebie samego,czy nie czujecie tej nieskrępowanej wolności która ta praca nam daje,chcę pije kawe ...chcę pracuje ,chcę bawię się z synkiem,żaden "boss" itp.nie stoi nade mna niezadowolony że mało,za powoli,niewydajnie zrobiłem!!!!Sam sobie Panem,sterem ,okrętem-prawie jak jazda na harleyu...pewnie ,że wielu by chciało jeszcze odrazu być bogatymi,lecz ja tego co mam,nie zamienił bym na wszystkie skarby świata,bo jestem szczęsliwy,bo moje miejsce pracy jest naprzeciwko mojej drewnianej chałupy,w oknie której codziennie widze swego 3- letniego synka,żyjąc nadzieją że to co pomnie zostanie w mojej okolicy(kościele,ludziach)itp,bedzie jego siłą, by jednak być dobrym uczciwym człowiekiem...

DASZIN
Posty: 147
Rejestracja: 11 lis 2009, 18:31
Lokalizacja: Wielopole
Kontakt:

Post autor: DASZIN » 22 paź 2010, 08:01

Powiem tak -zgadzam się z wami, Miłość,wytrwałość, szacunek do pracy OK., ale z robotą po 20 godzin to nie przesadzajcie bo coś w was po jakimś czasie pęknie albo pasja, natchnienie albo organizm... -umiar jest kluczem do wszystkiego Panowie, nie szalejcie a będziecie pukali w waszych kuźniach jeszcze na emeryturze :mrgreen:

Awatar użytkownika
jolo
forumoholik
Posty: 1117
Rejestracja: 28 sie 2009, 22:15
Lokalizacja: Olkusz okolice

Post autor: jolo » 22 paź 2010, 08:57

w kuźni jeszcze nie pukałem :lol: , a co do pracy na swoim to wszyscy pracujemy 24h/7dni. do mnie dzwonią klienci od 6 rano do 22 wieczorem , w soboty pracuje do zmroku a w niedziele jeszcze do niedawna jeździłem na giełdy z napędami a po południu
na pomiary, więc nie jest lekko, ale są Duże plusy , o których pisze Szekspir ,

tak ze prowadzenie firmy (w moim przypadku już 3 firm) to ciągła walka z dostawcami , klientami i urzędami,

usługi są trochę niewdzięczne

DASZIN
Posty: 147
Rejestracja: 11 lis 2009, 18:31
Lokalizacja: Wielopole
Kontakt:

Post autor: DASZIN » 22 paź 2010, 21:16

Ja pukam w kuźni na okrągło :mrgreen: :mrgreen:

ODPOWIEDZ

Wróć do „PROWADZENIE FIRMY - run a business”