jak klepac? jak kuć ? aby było dobrze i historycznie
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
-
dara
jak klepac? jak kuć ? aby było dobrze i historycznie
Witam - tu Mardinus.
Scalam troche temat - a nie znam sie za bardzo na moderowaniu - tak jakoś wyszło ,że pisze w poście Dary (mam nadzieje ,że sie nie obrazi )
-----------------------------------------------------------
BLADY:
Jeszcze jedno pytanie odnosnie łokci z blachy 1mm
Chciałem wyklepać na gorąco łokcie dośc głębokie zeby zgrywały się bez folgi z przedramieniem.
Blache grzeje mieszanką propan /tlen. Zawsze powstaje ten sam problem, brak materiału w szczycie łokcia.
Próbowałem na kilka sposobów
najpierw na zimno i pozniej wykonczyć na ciepło - dziura
na ciepło od srodka do zewnątrz - dziura
na ciepło od brzegów do środka - dziura
Moje doświadczenie z klepaniem blachy na gorąco jest nikłe, więc proszę o wszelkie rady.
Pozdrawiam
Krzysiek
-------------------------------------------------------
MARDINUS
Co do dziury...... hm ............. to niemozliwe......!!!!!
fizycznie niemozliwe przy klepaniu od zewnątrz na kuli .
na szczycie ZAWSZE!! pozostaje grubość materiału wyjściowa .
Jesli obrabiasz 1 mm to na szczycie bedziesz miał 1mm .
poza tym szczytu wlasciwie nie podgrzewasz i nie klepiesz.
Chyba cos nietak robisz .....
Do takiego klepania wykorzystuje sie wyłącznie kule (lub klepadeł o wycinku kuli) zero misek ......
Po to wlasnie wymyslono taką technike aby nie było kłopotów które ty masz :-)
--------------------------------------------------
DARA
Cyt:
"znacie może sposoby zminimalizowania prawdopodobieństwa powstania odkształceń podczas hartowania? "(blach)
A po co hartowanie?
Z tego jak mocno mi się wydaje to najlepszą metodą jest kucie na zimno.
Znane są znaleziska mieczy wykonanych ze stali niskowęglowych utwardzanych przez zgniot.
Proste doświadczenie-> skuj drut wiązałkowy,zobaczysz jak zmieni się jego twardość i sprężystość.
Scalam troche temat - a nie znam sie za bardzo na moderowaniu - tak jakoś wyszło ,że pisze w poście Dary (mam nadzieje ,że sie nie obrazi )
-----------------------------------------------------------
BLADY:
Jeszcze jedno pytanie odnosnie łokci z blachy 1mm
Chciałem wyklepać na gorąco łokcie dośc głębokie zeby zgrywały się bez folgi z przedramieniem.
Blache grzeje mieszanką propan /tlen. Zawsze powstaje ten sam problem, brak materiału w szczycie łokcia.
Próbowałem na kilka sposobów
najpierw na zimno i pozniej wykonczyć na ciepło - dziura
na ciepło od srodka do zewnątrz - dziura
na ciepło od brzegów do środka - dziura
Moje doświadczenie z klepaniem blachy na gorąco jest nikłe, więc proszę o wszelkie rady.
Pozdrawiam
Krzysiek
-------------------------------------------------------
MARDINUS
Co do dziury...... hm ............. to niemozliwe......!!!!!
fizycznie niemozliwe przy klepaniu od zewnątrz na kuli .
na szczycie ZAWSZE!! pozostaje grubość materiału wyjściowa .
Jesli obrabiasz 1 mm to na szczycie bedziesz miał 1mm .
poza tym szczytu wlasciwie nie podgrzewasz i nie klepiesz.
Chyba cos nietak robisz .....
Do takiego klepania wykorzystuje sie wyłącznie kule (lub klepadeł o wycinku kuli) zero misek ......
Po to wlasnie wymyslono taką technike aby nie było kłopotów które ty masz :-)
--------------------------------------------------
DARA
Cyt:
"znacie może sposoby zminimalizowania prawdopodobieństwa powstania odkształceń podczas hartowania? "(blach)
A po co hartowanie?
Z tego jak mocno mi się wydaje to najlepszą metodą jest kucie na zimno.
Znane są znaleziska mieczy wykonanych ze stali niskowęglowych utwardzanych przez zgniot.
Proste doświadczenie-> skuj drut wiązałkowy,zobaczysz jak zmieni się jego twardość i sprężystość.
Ostatnio zmieniony 12 gru 2010, 18:35 przez dara, łącznie zmieniany 1 raz.
Na zimno się klepie, a nie kuje - tak gwoli ścisłości ;-) Poza tym wyciągnięcie pewnych kształtów jest na zimno praktycznie niemożliwe! Klepiąc blachę od wewnątrz (dishing) traci się bardzo dużo na grubości materiału, kolega z forum robił doświadczenie, można poszukać jakie były efekty.dara pisze:Cyt:
"znacie może sposoby zminimalizowania prawdopodobieństwa powstania odkształceń podczas hartowania? "(blach)
A po co hartowanie?
Z tego jak mocno mi się wydaje to najlepszą metodą jest kucie na zimno.
Jeśli chodzi o kształtowanie łokcia - zrobienie dziury raczej nie wchodzi w grę przy wyciąganiu od góry (raising)... Spróbuj ukształtować dziubek łokcia na rogu kowadła a resztę na kuli lub czymś podobnym :-)
Po to, żeby zbroja z 1,5mm blachy wytrzymała cios, który wgniata klepaną na zimno blachę 3mm. Wierz mi, widziałem, co halabarda robi z klepaną na zimną zbrojądara pisze:Cyt:
A po co hartowanie?
Z tego jak mocno mi się wydaje to najlepszą metodą jest kucie na zimno.
Ophelia
You are keene my lord, you are keene.
Hamlet
It would cost you a groning to take off mine edge.
You are keene my lord, you are keene.
Hamlet
It would cost you a groning to take off mine edge.
Dziekuje za odpowiedzi.
Te łokcie to pierwszy element jaki robięna gorąco.
Wyglądem miały być zblizone to wersji łokci mistrza Mardinusa z 1380r
Moim zdaniem popełniłem dwa błędy
-nie odpowiednie kształtki (jedna w kształcie stożka, i druga o kształcie kuli lecz o zamałej średnicy)
-złe ułozenie obrabianego materiału na babce, uderzenia młotka wyprowadzone pod złym kątem, przez co materiał sciągał się do zewnątrz(co było widać po rozcięciu łokcia)
Te łokcie to pierwszy element jaki robięna gorąco.
Wyglądem miały być zblizone to wersji łokci mistrza Mardinusa z 1380r
Moim zdaniem popełniłem dwa błędy
-nie odpowiednie kształtki (jedna w kształcie stożka, i druga o kształcie kuli lecz o zamałej średnicy)
-złe ułozenie obrabianego materiału na babce, uderzenia młotka wyprowadzone pod złym kątem, przez co materiał sciągał się do zewnątrz(co było widać po rozcięciu łokcia)
Średnica kuli nie ma większego znaczenia tak naprawdę - będziesz miał 4 cm, będzie ok, mając średnicę 8 cm też jest ok. Z czasem w zasadzie przestaje być potrzebna - odpowiednio zaawansowany znawca tematu może klepać cegłą na betonowym stole a kształt pożądany i tak uzyskaBlady pisze:Dziekuje za odpowiedzi.
Te łokcie to pierwszy element jaki robięna gorąco.
Wyglądem miały być zblizone to wersji łokci mistrza Mardinusa z 1380r
Moim zdaniem popełniłem dwa błędy
-nie odpowiednie kształtki (jedna w kształcie stożka, i druga o kształcie kuli lecz o zamałej średnicy)
-złe ułozenie obrabianego materiału na babce, uderzenia młotka wyprowadzone pod złym kątem, przez co materiał sciągał się do zewnątrz(co było widać po rozcięciu łokcia)
Spróbuj poćwiczyć na cienkiej blasze - 0,5mm np. Obrabia się bardzo łatwo, fajnie można przećwiczyć wyciąganie blachy. Jeśli Ci to pomoże, mogę zrobić kilka zdjęć przy wyciąganiu łokcia. Sam jestem początkujący, ale czasem coś wyjdzie :-)
-
dara
Blacha kształtowana na zimno to nie to samo co utwardzana zgniotem,może warto by było zrobić porównanie wytrzymałości próbek wykonanych obiema metodami.Tzn,hartowanej i kutej na zimno.
Na pewno do blach o małej zawartości węgla,zgniot to jedyna metoda nadania twardości i sprężystości.
Jestem głęboko przekonany że "oniegdaj" taka metoda była bardziej powszechna niż
skomplikowane wytwarzanie hartowanych blach.
Na pewno do blach o małej zawartości węgla,zgniot to jedyna metoda nadania twardości i sprężystości.
Jestem głęboko przekonany że "oniegdaj" taka metoda była bardziej powszechna niż
skomplikowane wytwarzanie hartowanych blach.
Ostatnio zmieniony 12 gru 2010, 18:25 przez dara, łącznie zmieniany 1 raz.
Witam.
Kucie na gorąco ma tą przewagę ,że nie powstają naprężenia (np łokieć wykonany na zimno cały czas chce przestać być łokciem ( w środku materiału coś cały czas ciągnie w stronę zostania z powrotem płaskim kawałkiem blachy) a na gorąco mamy produkt bez napręzeń.
Czyli lepszy - bardziej wytrzymalszy.
W przypadku klepania na zimno materiał jako całość zmniejsza sfoją wytrzymałość ..
Np w czasie wyciągania na zimno dolnej cześci nagolennicy - mamy wielką szanse na przerwanie materiału - a na gorąco nie....
Wierzchnia warstewka sie hartuje powierzchniowo ... teoretycznie tak - ale ja nie zaobserwowałem.
Na gorąco jest łatwiej i lepiej uzyskać podstawowy kształt (wykończeniówka raczej była robiona na zimno (cała gama ikonografii przedstawiających płatnerzy przy pracy)
Na zimno NIEUDA SIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! wykonać dzwonu hełmu z 1 kawałka .
Przy braku spawarki - wyykonywanie na zimno hełmów to samobójstwo .
Powodem tego ,że teraz króluje klepanie na zimno jest specyfika naszej gospodarki-cywilizacji.
- mamy idealny surowiec do produkcji - jednorodne arkusze blachy o dobrej jakości (kiedys tak nie było).
-płatnerze muszą produkować tanio w bardzo słabo zaopatrzonych warsztatach.
-Sprzet zuzywa sie strasznie szybko (po 1 pokoleniu praktycznie mamy całkowitą wymiane uzbrojenia na nowe)
WSZYSTKIE wyroby płatners
Kucie na gorąco ma tą przewagę ,że nie powstają naprężenia (np łokieć wykonany na zimno cały czas chce przestać być łokciem ( w środku materiału coś cały czas ciągnie w stronę zostania z powrotem płaskim kawałkiem blachy) a na gorąco mamy produkt bez napręzeń.
Czyli lepszy - bardziej wytrzymalszy.
W przypadku klepania na zimno materiał jako całość zmniejsza sfoją wytrzymałość ..
Np w czasie wyciągania na zimno dolnej cześci nagolennicy - mamy wielką szanse na przerwanie materiału - a na gorąco nie....
Wierzchnia warstewka sie hartuje powierzchniowo ... teoretycznie tak - ale ja nie zaobserwowałem.
Na gorąco jest łatwiej i lepiej uzyskać podstawowy kształt (wykończeniówka raczej była robiona na zimno (cała gama ikonografii przedstawiających płatnerzy przy pracy)
Na zimno NIEUDA SIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! wykonać dzwonu hełmu z 1 kawałka .
Przy braku spawarki - wyykonywanie na zimno hełmów to samobójstwo .
Powodem tego ,że teraz króluje klepanie na zimno jest specyfika naszej gospodarki-cywilizacji.
- mamy idealny surowiec do produkcji - jednorodne arkusze blachy o dobrej jakości (kiedys tak nie było).
-płatnerze muszą produkować tanio w bardzo słabo zaopatrzonych warsztatach.
-Sprzet zuzywa sie strasznie szybko (po 1 pokoleniu praktycznie mamy całkowitą wymiane uzbrojenia na nowe)
WSZYSTKIE wyroby płatners
Ostatnio zmieniony 12 gru 2010, 18:26 przez Mardinus, łącznie zmieniany 1 raz.
Niekoniecznie ktoś MUSI produkować w słabo zaopatrzonym warsztacie - to indywidualny wybór. "Niedzielnych" klepaczy jest sporo, ale też jest bardzo duża rotacja próbujących swoich sił. Pewien procent z tych co zostaną, zgłębia sprawę, doposaża warsztat, stosuje lepsze materiały. Wyrób dobry, na odpowiednim poziomie nie powstanie w szopie w przy pomocy jednego młotka. Jak to zwykł mawiać mój tata "Jakie masz narzędzia i umiejętności, takie masz produkty".Mardinus pisze: -płatnerze muszą produkować tanio w bardzo słabo zaopatrzonych warsztatach.
-Sprzet zuzywa sie strasznie szybko (po 1 pokoleniu praktycznie mamy całkowitą wymiane uzbrojenia na nowe)
Odnośnie bardzo szybkiego zużywania sprzętu, 1 pokolenie to i tak bardzo długo. Znam takich co po kilku sezonach wymieniają cały sprzęt
Dara, jedyne "porównanie próbek" (o ile można to tak nazwać) jakie znam wykonał EO. Poczytać można na jego blogu:
tutaj
i tutaj
Proponuję wydzielić temat, bo od hartowania blach zeszło już trochę
-
dara
Nie spotkałem się jeszcze w żadnym opracowaniu z egzemplarzem elementu zbroi z epoki, który nie byłby poddany obróbce cieplnej. Przy ilości próbek, które zostały przeanalizowane pod tym kątem (co najmniej kilkaset, o których wiem), brak reprezentacji elementów klepanych na zimno musiałby świadczyć o celowym ich usuwaniu ze stanowisk archeologicznych i kolekcji 
Na zimno nikt nie stukał przede wszystkim z tego powodu, że NIE BYŁO wtedy hurtowni z artykułami hutniczymi, w których kupowało się blaszkę 1,5mm na arkusze. Do końca XIV w. używano przede wszystkim różnego rodzaju pucków, potem, wraz z rozwojem przemysłu metalurgicznego, zaczęto korzystać z arkuszy - ale rozbijanych młotami napędzanymi siłą wody, a nie z walcowni, więc o bardzo niejednolitej grubości.
Do tego biorąc pod uwagę grubość zachowanych egzemplarzy, w przypadku osłon kończyn rzadko przekraczającą 1mm, nie ma takiej możliwości, żeby była to stal utwardzona wyłącznie przez zgniot - wytrzymałość czegoś takiego byłaby po prostu żadna. Przeklepana na zimno niskowęglowa półtorówka potrafi się wgiąć od trafienia plastikową pacynką - wiem, widziałem. Dobrze zahartowana stal tej samej grubości odbija ostre strzały z łuku - co zaprezentowano w warunkach laboratoryjnych w filmach z serii "Weapons that made Britain".
Na koniec - sam napisałeś, że "mocno Ci się wydaje" - otóż nie jest to najlepsze otwarcie do prowadzenia dyskusji
Znajdź jakieś twarde dane przekonujące, że faktycznie przeklepanie niskowęglowej konstrukcyjnej da lepsze efekty niż hartowanie stali średnio- i wysokowęglowej, znajdź jakieś zabytki bądź źródła pisane świadczące o tym, że średniowieczni płatnerze klepali stal na zimno - wtedy możemy rozmawiać dalej.
Na zimno nikt nie stukał przede wszystkim z tego powodu, że NIE BYŁO wtedy hurtowni z artykułami hutniczymi, w których kupowało się blaszkę 1,5mm na arkusze. Do końca XIV w. używano przede wszystkim różnego rodzaju pucków, potem, wraz z rozwojem przemysłu metalurgicznego, zaczęto korzystać z arkuszy - ale rozbijanych młotami napędzanymi siłą wody, a nie z walcowni, więc o bardzo niejednolitej grubości.
Do tego biorąc pod uwagę grubość zachowanych egzemplarzy, w przypadku osłon kończyn rzadko przekraczającą 1mm, nie ma takiej możliwości, żeby była to stal utwardzona wyłącznie przez zgniot - wytrzymałość czegoś takiego byłaby po prostu żadna. Przeklepana na zimno niskowęglowa półtorówka potrafi się wgiąć od trafienia plastikową pacynką - wiem, widziałem. Dobrze zahartowana stal tej samej grubości odbija ostre strzały z łuku - co zaprezentowano w warunkach laboratoryjnych w filmach z serii "Weapons that made Britain".
Na koniec - sam napisałeś, że "mocno Ci się wydaje" - otóż nie jest to najlepsze otwarcie do prowadzenia dyskusji
Pochwal się wynikami po przeprowadzeniu prób.dara pisze: może warto by było zrobić porównanie próbek jednej i drugiej stali.
Tak dla ciekawości.
Zresztą sam se zrobię i porównam.
Z własnego doświadczenia wiem, że nawet najbardziej badziewna blacha o grubości 1,5mm kuta średniowiecznymi metodami (raising) jest o niebo bardziej wytrzymała od takiej samej blachy klepanej na zimno od wewnątrz (dishing). Choćby z tej prostej przyczyny, że od klepania na zimno blacha rozciąga się i traci sporo na grubości - im bardziej obły element, tym cieńsza blaszka w najbardziej wyoblonym miejscu. Więc jeśli nawet blacha przez zgniot się utwardzi, to jej właściwości będą gorsze od blachy w elemencie kutym na gorąco.
-
dara
(...)od klepania na zimno blacha rozciąga się i traci sporo na grubości(...)
No takich banialuków to proszę nie pisać. Klepanie na zimno głównie zgniata i utwardza materiał. Na gorąco materiał dopiero ulega wyciąganiu.
Co do zachowania się grubości blachy podczas klepania, to zależy wszystko od techniki, niezależnie czy będziemy to robić na zimno czy na gorąco. oczywiście na gorąco będzie łatwiej otrzymać kuty kształt i zamierzoną grubość blachy.
Polecam filimki YT, a nastepnie kawałek blachy i młotek do ręki.

No takich banialuków to proszę nie pisać. Klepanie na zimno głównie zgniata i utwardza materiał. Na gorąco materiał dopiero ulega wyciąganiu.
Co do zachowania się grubości blachy podczas klepania, to zależy wszystko od techniki, niezależnie czy będziemy to robić na zimno czy na gorąco. oczywiście na gorąco będzie łatwiej otrzymać kuty kształt i zamierzoną grubość blachy.
Polecam filimki YT, a nastepnie kawałek blachy i młotek do ręki.
Nie uważam tego co napisałem za banialukRemington pisze:(...)od klepania na zimno blacha rozciąga się i traci sporo na grubości(...)
No takich banialuków to proszę nie pisać. Klepanie na zimno głównie zgniata i utwardza materiał. Na gorąco materiał dopiero ulega wyciąganiu.
Wyciąganie natomiast uważam za inne pojęcie -> raising.