No cóż. Na pierwszy rzut oka wszystko fajnie.dara pisze: Rozwiń swoja myśl z łaski swojej
Nie czepiam się samej kolumny jako takiej – wiem tylko tyle, że jest. Natomiast dalej zaczyna się poplątanie pojęć. Zakładam oczywiście, że ufologiczne teorie pomijamy, bo inaczej nie ma o czym dyskutować.
Żelazo. Żelazo, czyli co, pierwiastek chemiczny Fe ? Sądzę, że nie. Taka kolumna byłaby rzeczywiście trwała i odporna na korozje w stopniu wyższym niż kwasówka, ale niemożliwa do zrobienia z powodu braku materiału. No to co, coś, co my potocznie określamy żelazem ? Sądzę, że to miał autor na myśli, przynajmniej czasami. I tu pierwsza nieścisłość. Nie ma czystego żelaza jako materiału technicznego. Albo jest to Fe – pierwiastek chemiczny, albo stop Fe+C. Ten ostatni to nie żelazo-pierwiastek, ale stal, albo żelazo dymarskie, fryszerskie itp. Jest to co prawda sprawa nomenklatury, ale zabierając się za pisanie tak sensacyjnych artykułów i żonglując na okrągło wyrazem „żelazo” powinno się jednak wiedzieć o czym się pisze, a więc wiedzieć czym żelazo od stali i żeliwa się różni. „Stal” przeszła przez fazę ciekłą i jest stopem żelaza z węglem, o zawartości tego ostatniego poniżej 2,11% (ewentualnie i inne składniki). „Żelazo” (pomijając Fe – pierwiastek) nie przeszło przez fazę ciekłą i zostało uzyskane w stanie ciastowatym, oczyszczane poprzez wielokrotne przekuwanie.
Jeśli więc kolumna została odlana, jest wykonana nie z żelaza a ze stali.
Albo nie odlano jej ze stali (a właściwie ze staliwa) tylko z surówki, czyli żeliwa. To jednak nie jest to samo, prawda ? Czy ktoś widzi jeszcze inną możliwość ?
Pozostaje jej wykucie, czyli zastosowanie żelaza dymarskiego. Sęk w tym, że żelazo dymarskie nie było, nie jest i nigdy nie będzie czyste, bo czyste być z założenia nie może. Nie da się nawet teoretycznie usunąć żużla i innych zanieczyszczeń z ciastowatej substancji. Nie da się w żaden sposób wyrównać składu chemicznego takiego ciasta. Można je tylko przetopić, ale nie będzie to już wówczas żelazo lecz stal. Darujmy sobie więc takie dywagacje, tym bardziej, że autor nawet nie wie, czy kolumna jest monolitem, składanką z krążków a nawet czy to żelazo czy żeliwo. To skąd u boga ojca wie, że nie jest to np. jakiś kamień o takim wyglądzie ? Chyba nie trzeba specjalistycznych badań, aby odróżnić monolit od składanki. Ale, jak autor sam pisze, badań kolumny nie robiono. Przyjęto więc jej „żelazne” (żeliwne) pochodzenie na oko.
< To właśnie z Indii wysyłano do Damaszku sztaby żelaza, z którego sporządzano słynną stal damasceńską>
Akurat. Znowu nie wiemy o czym piszemy. Stal damasceńska była stalą tyglową produkowana w Indiach. Eksportowano nie sztaby żelaza do produkcji stali damasceńskiej, tylko gotowe „bochny” tej stali. A samą stal wytapiano w Indiach, natomiast na Bliskim Wschodzie (wcale nie tylko w Damaszku) kuto z niej najlepsze znane głownie.
< gdyż trudno uwierzyć, by metalurdzy sprzed półtora tysiąca Iat byli w stanie odIać dziesięciotonowy walec z nierdzewnego żelaza.>
Jasne, że trudno – z żelaza nikt niczego do dziś odlać nie potrafi.
<Żeby zamienić żelazo w płyn, potrzebna jest temperatura 1530oC >
Żelazo tak. Czyste. Ale takiego w przyrodzie nie ma. A im więcej węgla tym niższa temperatura topnienia - do stopienia żeliwa spokojnie wystarczy 1200 °C
< Aż do XIV wieku znane były tylko prymitywne piece dymarki, niezdolne do zamiany żelaza w płyn. Temperatura, którą wytwarzały, była w stanie zamienić twarde żelazo w brudną, ciastowatą masę, z której niepodobna uzyskać żelaza przyzwoitej jakości.>
Owa „brudna i ciastowata masa” istniała aż do połowy XIX w, a więc dobrze ponad 500 lat dłużej niż autor podaje. Ale jak pogodzić tę brudną masę z której niepodobna uzyskać żelaza dobrej jakości ze wspomnianą kilka wersów wcześniej doskonałą stalą damasceńską ? No to breja, czy jednak doskonała stal ? A słynne żelazo toledańskie, a damast skuwany ? A miecze rzymskie, które do dziś są sprężyste ? A Krysy Malajskie ?Ale o tym autor mógł nie wiedzieć – choć powinien – ale nie wierzę, żeby nie słyszał o katanie. Czy i ona była zrobiona z jakiegoś paskudztwa ?
Na koniec jeszcze jedno. Kilka lat temu miałem okazję kuć żelazo rzymskie wyłowione z dna Morza Śródziemnego. Nie jest tu istotne jakiej było jakości. Istotne jest to, że sztaba o przekroju 20x40 mm miała warstwę korozji grubości 2~3 mm. A leżało ono sobie w wodzie przynajmniej 1950 lat. Ale gdzie daleko szukać. Każdy choć trochę zajmujący się archeologią wie, że cała masa zabytków żelaznych (oczywiście zardzewiałych) ma grubość rzędu 3 mm, choćby miecze czy groty. One nadal są, a rdza jest tylko powierzchowna. Pomimo 2000 lat leżakowania w wilgotnej ziemi. Jakoś nikt sensacji z tego nie czyni.
Pokłony
ADALBERTUS