Nadziak
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Nadziak
Od razu chciałbym prosić, jeśli taki temat był to byłbym wdzieczny za linka, ja osobiście takiego nie znalazlem. Przymierzam sie do wykucia nadziaka i mam kilka pytań. Z jakiej stali najlepiej go wykuć? Czy musze go później hartowac? Trzon chciałbym zrobic z preta kwadratowego, czy to zda egzamin? I teraz mi przyszło takie pytanie do głowy. Chce go zrobić z dwóch elementow, obucha no i trzonka i chce go od gory zakuc. Czy jesli zahartuje sam obuch i pozniej zakuje od gory na trzonie to nic powaznego sie nie bedzie dzialo, czy najlepiej zahartowac calosc razem z trzonkiem. Z gory dziekuje zyczliwym ludziom za odpowiedz, pozdrawiam.
Stal na trzonek to chyba jakakolwiek, a na nadziak właściwy:P to np 55, może być ośka jakaś ze złomu. Hartuj po zaczopowaniu trzonka. Hartuj tak jak zwyczajny młotek.
Młotek ma otwór, rąb i obuch. Hartujesz tylko rąb i obuch a otworu nie. Zaczynasz od chłodzenia szpica, potem chłodzisz obuch bo on ma większą masę i dłużej trzyma ciepło.
A jak nagrzewasz do hartowania to raz jeden koniec , raz drugi wkładasz w ogień. Otworu nie nagrzewaj.
Widziałem jak kolesie hartują młotki i można wsadzić rąb do chłodziwa, a na obuch lać chłodziwo z jakiejś butelki z dziurką:) Tylko, że to będzie pryskało wrzątkiem jak cholera:/
Okulary, fartuch i grube rękawice trzeba mieć!!!
Młotek ma otwór, rąb i obuch. Hartujesz tylko rąb i obuch a otworu nie. Zaczynasz od chłodzenia szpica, potem chłodzisz obuch bo on ma większą masę i dłużej trzyma ciepło.
A jak nagrzewasz do hartowania to raz jeden koniec , raz drugi wkładasz w ogień. Otworu nie nagrzewaj.
Widziałem jak kolesie hartują młotki i można wsadzić rąb do chłodziwa, a na obuch lać chłodziwo z jakiejś butelki z dziurką:) Tylko, że to będzie pryskało wrzątkiem jak cholera:/
Okulary, fartuch i grube rękawice trzeba mieć!!!
ludzie dzielą się na dwie grupy:) pierwsza grupa to ludzie, którzy dzielą ludzi na dwie grupy, a druga to ludzie którzy tego nie robią 
- Salaputro
- Administrator
- Posty: 678
- Rejestracja: 01 wrz 2009, 02:42
- Lokalizacja: Mosina k/Poznania
- Kontakt:
Ja jak miałem kiedyś w technikum praktyki na hartowni - to hartowaliśmy młotki . Były wykonane z stali C 45 i po wygrzaniu w piecu hartowaliśmy je w wodzie trzymając kleszczami za otwór i chłodziliśmy najpierw rąb później obuch przez kilka sekund a następnie wrzucaliśmy do wanny z olejem. Po wystudzeniu i wytarciu z oleju młotki wędrowały na twardościomierz Rockwella w celu sprawdzenia twardości...
Daruj sobie hartowanie-do takich zastosowań jak opisujesz nie jest konieczne.
Robiłem duzo nadziaków,część szła do ludzi...nikt nie marudził
-przeciętny młotek nadziaka o masie samej tylko głowicy 450-650g ,przy trzonku +/- 60cm dł wykonany ze zbrojeniowej stali,niehartowany przebijał bez kłopotu blachę 1,5 mm-wystarczyło konkretnie machnąć.Oczywiście odkuty z jednego kawałka-nie pozlepiany spawarką...
Największą frajde jednak sprawiało dziurawienie karoserii samochodowych
( nie ludzikom na parkingu-tylko na złomowcu,przy okazji chwalenia się kolejnym ,,tworem'')
A,Właśnie!-pochwal się jak wyszło po ukończeniu prac.
Robiłem duzo nadziaków,część szła do ludzi...nikt nie marudził
-przeciętny młotek nadziaka o masie samej tylko głowicy 450-650g ,przy trzonku +/- 60cm dł wykonany ze zbrojeniowej stali,niehartowany przebijał bez kłopotu blachę 1,5 mm-wystarczyło konkretnie machnąć.Oczywiście odkuty z jednego kawałka-nie pozlepiany spawarką...
Największą frajde jednak sprawiało dziurawienie karoserii samochodowych
A,Właśnie!-pochwal się jak wyszło po ukończeniu prac.