Ręką Ariesa wyklepane
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Projekt nie do końca mój.
Zmodyfikowałem trochę to co dał mi mój potencjalny klient. Dzisiaj oglądał wyrób i decyzję podejmie po przymierzeniu już na ścianie.
Jacku, o znajomości nie ma mowy.... Wszystko robię intuicyjnie. Dzisiaj pierwszy raz woskowałem.
Zauważcie, że dolny otwór na mocowanie do ściany jest w złym miejscu. Kto tam włoży kołek i wkręci go w ścianę?...
Jacku, o znajomości nie ma mowy.... Wszystko robię intuicyjnie. Dzisiaj pierwszy raz woskowałem.
Zauważcie, że dolny otwór na mocowanie do ściany jest w złym miejscu. Kto tam włoży kołek i wkręci go w ścianę?...
"Gdy trudu brak, maestrii brak"
Lipali
Lipali
Aries polecę ci najmniej kowalski pomysł, ale często nie ma innej możliwości jeżeli klient zechce aby wyrób zachował naturalną barwę palonego metalu, a przy tym był odporny na pewne niedogodności. Mianowicie preparatem, który stosuję do np. okuć meblowych jest pasta kiwi w płynie, nie smaruje, nie wyciera się i co najważniejsze, wycierając mokrą szmatą nie koroduje. Żelazo po wysmarowaniu tym badziewiem dostaje ciekawej, miłej dla oka, rasowej barwy. Pięć lat temu okuwałem kuchnie, która do dnia dzisiejszego, a konkretnie jej okucia, nie mają nawet jednej plamki korozji. Nie wiele tracisz, wydasz osiem złotych i jak się nie spodoba to se ją do butów zostawisz.
Powiem jeszcze, że pastę należy wylać do jakiegoś pojemnika i nakładać ją pędzelkiem, nie używając tej oryginalnej gąbeczki. Raz, że mało to kowalskie, a dwa to gąbką nie wszędzie dojdziesz i zostawia zbyt cieką warstwę kowalskiej mazi. Po nałożeniu na wyrób może się pojawić delikatna piana ale bez stresa, moment i wszystko ładnie się rozleje, a po piance śladu nie będzie.