Ładny fresk:P

Rozmowa się nakręciła. I bardzo fajnie.
Pierwsze to nie chodzi o to, że plan tegoroczny nie został osiągnięty. Został osiągnięty tak jak zawsze:)
Plan w przyszłym roku też osiągniemy. Pytanie brzmi jaki ma być plan?:) Czego chcemy i jak chcemy to osiągnąć?
Starzy wyjadacze się już wypowiedzieli, teraz czekamy na sugestie młodych wyjadaczy (tych co byli, tych co będą i tych co chcieli by być):)
"Wymiar komercyjny imprezy pozostawił bym organizatorom imprezy"

Tylko, że to MY organizujemy tą imprezę. Jak chcemy, żeby wyglądała tak będzie wyglądała. Jak ma być jarmark to będzie jarmark. Jak ma być plener zamknięty to tez może być.
Dla mnie ważne są promocja kowalstwa i nauka.
Baba kowalska pisze, że młodzi nie chcą się uczyć i założą prowadzącemu kosz na głowę.
E TAM!:P
Jak się to zrobi w ciekawej formie to wszyscy się będą palić do roboty:)
"Na samym plenerze dużo się nie napracujemy, bo wiadomo, jak to wygląda. Ale to jest fajne, taka luźna atmosfera, można się poszwędać, pogadać, podłączyć do drużyny i coś klepnąć. Czy potrzebni są "nadzorcy" pracy i ściśle zorganizowany czas? "
Atmosfery nic nie zmieni i nadzorców nie będzie:P Ale można zrobić tak, żeby zapaleńcy mogli się wyszaleć i "kuracjusze" mogli się pobawić:)
Z tym różowym i z Paniami to nie skumałem:) Zmam sporo Pań, które pracują ze stalą i kolorów nie potrzebują. Kto chce to i na rudym kowadle zrobi.
W sumie to niektóre z tych znajomych Pań przekuły więcej stali niż ja w życiu widziałem
Co do kucia pancerzy, mieczy i noży to nie widzę tego za bardzo. Odkuć można, ale trzeba zrobić szlif i obróbkę cieplną. Na to trzeba warunków i sprzętu. To tematyka na kameralne warsztaty w pracowni jakiegoś nożownika.
W Swołowie lepiej by było zająć się technikami obróbki plastycznej:) Potem wykuć nóż to nie problem (mówię tu o kształcie).
Prawda jest taka, że przydałby się Wszebąd, któren to by szopkę odstawiał i z dziećmi kuł na średniowiecznym palenisku.
Reszta by się zajmowała swoja robotą.
A kolega MT, który ostatnio z Nomadem wytapiał stal w Trzcinicy pytał czy by się nie dało tego w Swołowie zrobić:) To też by był fajny motyw.
Fajnie by było nie planować imprezy przez pryzmat możliwości jakie mamy na dzień dzisiejszy. Lepiej zaplanować a potem starać się pod to zorganizować zaplecze finansowe i sprzętowe. Jak się nie uda to będziemy modyfikować plan:)
Było by tez fajnie przy projektowaniu kolejnej wspólnej pracy, zmienić formę zgłaszania pomysłów. W tym roku był mały dym (no może raczej mgła). Wszyscy są da siebie tacy mili i grzeczni i nikt nie chce nikogo urazić i powiedzieć, że coś jest średnie, albo wręcz BE:) Jest tak miło i tak bezkonfliktowo, że część ludzi olewa temat całkowicie, żeby się nie denerwować. A potem każdy dostaje swój kawałek do kucia i do prostego pręta z projektu dorabia kwiatki, listki i wspawuje szyszkę, żeby było ładniej.
A Wszebąd widział wczoraj naszego grilla i powiedział, że "krzywy"
Miłej nocy!