Ostatnio na turnieju pech chciał iż mój jedynak poszedł w drzazgi.
Pęknięcie znajduje się w jelcu. co ciekawie pierwszy raz spotkałem się z takim pęknięciem.
I teraz pytanie jest sens to naprawiać ? Zastanawiam się czy go przekuć zabrać trochę z głowni przesunąć mocowanie jelca i przekuwać, wtedy pękniecie będzie na wysokości chwytu i czy zabierając te parę centymetrów z głowni pęknięcie które będzie na środku rękojeści będzie trzymać ? czy lepiej już wykuć całkiem nowy niż nie mieć pewności że przy następnej walce nie stanie się komuś krzywda od latających odłamków.
Zaznaczam że miecz ma dla mnie wartość sentymentalną, jest to mój pierwszy miecz który zrobiłem oraz którym walczyłem na wielu pokazach przez długi okres czasu.
Dodatkowo dorzucam zdjęcia.



Proszę o poradę czy powiesić go na ścianie w wersji dekoracyjnej i sentymentalnej czy jednak przekuć i ruszyć znów w bój
