Jacku - to że wnuczek / synek opyla dorobek życia dziadka lub ojca wynika z banalnej rzeczy - nie ma tradycji kontynuacji rzemiosła w rodzinie - na zachodzie to dość popularne w Polsce - sporadyczne
sam znam paru kowali np. z Niemiec, gdzie dziadek kuł, ojciec kuje a i syn poszedł w ślady

- wówczas taki sprzęt nie przepada i nie ląduje na złomie - poza tym wiedza, sztuczki nie przepadają i nie trzeba za każdym razem "odkrywać Ameryki od nowa"
tu jest szerszy kontekst - nie ma nauczania, nie ma zrozumienia, że przekazywanie takich tradycji jest nieprawdopodobną wartością itd., do tego dochodzi element ekonomiczny i okazuje się że praca w biurze (przewracanie papierków) jest niejednokrotnie bardziej opłacalna niż zapieprzanie w pocie czoła
RadekK - 40 lat zbierania ? - eeee - popatrzcie dobrze, trochę sprzętu jest - ale bez przesady - 3 młoty mechaniczne, paleniska - kowadła, parę płyt, parę szlifierek - trochę sprzętu ręcznego itd. + budynek hali
wg mnie to co najbardziej imponuje ludziom to przestrzeń - jest miejsce do pracy o odpowiedniej kubaturze z dobrze rozmieszczonymi urządzeniami, jest parę niekolizyjnych stanowisk pracy i tyle - jak zajmujesz się na poważnie robotą to potrzebujesz przestrzeni, a to że w naszych realiach trzeba trochę czasu na to... cóż - zapytaj Radku kolegów jak wyglądało rzemiosło metalowe z 15-20 lat temu... i ile z tej kasy poszło w zakład pracy, a ile poszło na konsumpcję bo trzeba było jakoś żyć
zauważ (vide nasze kuźnie) że sporo naszych stanowisk pracy to adoptowane warsztaciki, garaże, piwnice i stare budynki gospodarcze.... poza tym spora część ludzi to hobbiści - amatorzy a nie zakłady produkcyjne (poza nielicznymi wyjątkami) więc nie można stawiać się po tej samej stronie....