początki zabawy w kowalstwo
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
początki zabawy w kowalstwo
Witam, w galerii chciałbym przedstawić swoje początki zabawy w kowalstwo. Traktuje to jako hobby po pracy, zajęcie w wolnym czasie. Jako pierwszą pracę przedstawiam świecznik. Nie jest to wyrób kuty tradycyjnie, nie obyło się bez połączeń spawanych. Oprócz szczypców jest to pierwsza rzecz jaka zrobiłem więc proszę o wyrozumiałość
. Świecznik zrobiony z pręta 16,10,5mm kuty i fakturowany, podstawa blacha 7mm, listki i mocowania świeczek zrobione z odpadów z blachy 0,9 które znalazłem w firmie, resztę materiału znalazłem na złomie. Malowanie: podkład corimal + autorenolak. W temacie chciałbym na bieżąco zamieszczał zdjęcia swoich prac jako, że bardzo spodobało mi się kowalstwo będzie ich ciągle przybywać. Zapraszam do dyskusji i proszę o opinie sugestie bardziej doświadczonych forumowiczów.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Re: początki zabawy w kowalstwo
Całkiem ambitne jak na pierwsze dzieło. Pochwal się jeszcze tymi kleszczami o których wspominasz. Nie mam nic przeciwko spawaniu, ale proponuję zrobić kilka prostszych rzeczy z wykorzystaniem tradycyjnych technik, takich jak przebijanie, nitowanie itp. Ortodoksyjne kowalstwo sprawia niesamowitą frajdę i szczególnie na początku przygody z kowalstwem daje dużo satysfakcji z wykonanej pracy.
-
egojack1
Re: początki zabawy w kowalstwo
Świecznik wygląda przyjemnie i sympatycznie
.
Podstawy też może nie powinieneś zostawiać gładkiej, ale nabić jakąś fakturę lub napawać imitację gleby itp.
Życzę cierpliwości do dalszych prac.
Podstawy też może nie powinieneś zostawiać gładkiej, ale nabić jakąś fakturę lub napawać imitację gleby itp.
Życzę cierpliwości do dalszych prac.
- Dracorian
- forumoholik
- Posty: 1967
- Rejestracja: 22 mar 2013, 15:24
- Lokalizacja: Ziemia Lubuska [ok.Torzymia]
Re: początki zabawy w kowalstwo
Przyjemnie wygląda.
Dobrze się zapowiadasz 
Dobrym kowalem będziesz tylko wtedy,,kiedy to lubisz
Re: początki zabawy w kowalstwo
Takie kowalskie drzewko szczęścia 
, ale spawanie elektrodą z otuliną też pomału staje się techniką ortodoksyjną 
Racjaendrju pisze: Nie mam nic przeciwko spawaniu, ale proponuję zrobić kilka prostszych rzeczy z wykorzystaniem tradycyjnych technik, takich jak przebijanie, nitowanie itp. Ortodoksyjne kowalstwo sprawia niesamowitą frajdę i szczególnie na początku przygody z kowalstwem daje dużo satysfakcji z wykonanej pracy.
Re: początki zabawy w kowalstwo
Witam, dziękuje za opnie miło, że się komuś podoba. Przedstawiam również kleszcze duże, nic specjalnego. Otwór był przebijany, zrobione z pręta żebrowanego fi 16. Zrobiłem duże ponieważ małe dostałem przy kupnie kowadła. Żebrowań nie zbijałem bo mi się nie chciało
poza tym wydaje mi się, że dzięki temu można je lepiej chwycić. Może się wydawać, że trochę duże ale bez problemu utrzymuje je w jednej ręce.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Re: początki zabawy w kowalstwo
Nie chciało? Bo lenia wpuściłeś do kuźni 
Uchwyt fi 16 to lekka przesada ... ale jak kto lubi
Uchwyt fi 16 to lekka przesada ... ale jak kto lubi
Re: początki zabawy w kowalstwo
Żebrowania na ramionach kleszczy to ci bokiem wyjdą... Wyklepać na gładko i nie cudować...
"Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
- Dracorian
- forumoholik
- Posty: 1967
- Rejestracja: 22 mar 2013, 15:24
- Lokalizacja: Ziemia Lubuska [ok.Torzymia]
Re: początki zabawy w kowalstwo
Chyba,że zawsze kujesz w grubej rękawicy,ale inaczej odciski murowane 
Dobrym kowalem będziesz tylko wtedy,,kiedy to lubisz
-
egojack1
Re: początki zabawy w kowalstwo
Kleszcze nawet jak na pierwsze wykute samodzielnie brzydkie.
Brzydkie i niedbałe, oraz nieergonomiczne, bo szczęki maja niby do cienkich niewielkich detali, a uchwyty wielkie i ciężkie, i ręka się będzie męczyć.
Brzydkie i niedbałe, oraz nieergonomiczne, bo szczęki maja niby do cienkich niewielkich detali, a uchwyty wielkie i ciężkie, i ręka się będzie męczyć.
Re: początki zabawy w kowalstwo
Egojack1 Bez obrazy ale twoje pierwsze kleszcze za przeproszeniem też d*py nie urywały. Zrobi kilka par aż w końcu wyjdą dobre, odrazu karcisz a przecież każdy kiedyś zaczynał. 
-
egojack1
Re: początki zabawy w kowalstwo
Spigot a widziałeś moje pierwsze kleszcze, że tak piszesz?
Re: początki zabawy w kowalstwo
Pokazywałeś je w swoim wątku przecież. Mam na myśli te kute a nie spawane.
-
egojack1
Re: początki zabawy w kowalstwo
Nieskromnie widzę pewną różnicę.
A ja niekogo nie karcę, tylko piszę co widzę. Jak kleszcze mnie się nie podobają, to wprost to stwierdzam.
Wg mnie rzecz nie polega na tym, aby mlaskać nad każdą robotą, pierwszą czy ostatnią, ale by szczerze wyrażać swoje poglądy. Jak lenek zrobi dobre kleszcze będę pierwszym, który będzie chwalił i pisał że dobre.
A ja niekogo nie karcę, tylko piszę co widzę. Jak kleszcze mnie się nie podobają, to wprost to stwierdzam.
Wg mnie rzecz nie polega na tym, aby mlaskać nad każdą robotą, pierwszą czy ostatnią, ale by szczerze wyrażać swoje poglądy. Jak lenek zrobi dobre kleszcze będę pierwszym, który będzie chwalił i pisał że dobre.
Re: początki zabawy w kowalstwo
Dotnie szczęki co by równe były, spasuje, wyciągnie ramiona i będzie git.
egojack1 wizualnie to te z tego tematu tak pikne nie są, ale skoro już przytoczono te twoje to jest tu jedna znacząca różnica na plus tych z tego tematu. Twoje kleszcze kabłąkowe mają słabą konstrukcje ramion szczęk, w tych lenek'a jest to z samego zamysłu poprawniejsze/mocniejsze rozwiązanie. A w kwestii rączek to bez sensu to wyciągać z jednego, szkoda czasu... Albo dogrzać rączki z pręta odpowiedniej średnicy, albo elektrycznie dospawać i w temp. zgrzewania przeklepać spawy co by nie było to widoczne i rażące po oczach.
egojack1 wizualnie to te z tego tematu tak pikne nie są, ale skoro już przytoczono te twoje to jest tu jedna znacząca różnica na plus tych z tego tematu. Twoje kleszcze kabłąkowe mają słabą konstrukcje ramion szczęk, w tych lenek'a jest to z samego zamysłu poprawniejsze/mocniejsze rozwiązanie. A w kwestii rączek to bez sensu to wyciągać z jednego, szkoda czasu... Albo dogrzać rączki z pręta odpowiedniej średnicy, albo elektrycznie dospawać i w temp. zgrzewania przeklepać spawy co by nie było to widoczne i rażące po oczach.
"Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"