Nie no, w stali to obroty minimalne - jak pisałem próbowałem na różnych prędkościach, jak na wolniejszych nie szło to testowałem na szybszych, ale wiertła nie pękały mi przy wysokich (bo na takich raczej nie kręcę). Rączkę też oczywiście mam. W sumie trudno mi sobie wyobrazić jej brak.. Wiertara to makita; wiertła nie wiem, bo są u mnie od małego. Chłodzę w wodzie, na wszelki wypadek częściej, niż rzadziej. Jak wyczaję, że się przewiercam, to nie napieram za bardzo, żeby skoku nie było, ale przy ostatniej próbie wiercenia kątownika nie miałem okazji się przekonać, bo nawet do połowy otworu nie doszedłem jak spasowałem

może gdybym miał tylko 1-2 otwory to wywiercenia, to bym nie odpuścił, ale trza było zrobić ich dużo więcej, więc przy tak znikomym postępie, to prostu sobie darowałem. Załatwiłem spawarkę i pospawałem sobie stelaż, nie bawiąc się w śrubowanie. No ale nie wszystko da się rozwiązać w ten sposób, stąd moje zainteresowanie.
Do wiertarki stołowej mam dostęp w pracy i korzystam, ale jest to pewne ograniczenie, więc chciałem jakoś inaczej sobie poradzić ze sprawami doraźnymi.