Palenisko typu Grant Thompson (w wiaderku)

Zdjęcia i opisy naszych kuźni.

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

wik
Posty: 43
Rejestracja: 09 cze 2015, 12:22
Lokalizacja: Warszawa/Wilcze Piętki

Re: Palenisko typu Grant Thompson (w wiaderku)

Post autor: wik » 14 lis 2016, 01:23

No właśnie, niech mądrzejsi piszą. :)
kuj kuj, skuwaj!

Awatar użytkownika
BANAN
arcyweteran forum
Posty: 6513
Rejestracja: 30 sie 2009, 10:28
Lokalizacja: Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękoma czarnymi od pługa

Re: Palenisko typu Grant Thompson (w wiaderku)

Post autor: BANAN » 14 lis 2016, 08:14

O utlenianie aluminium nie trzeba się tak bardzo martwić. Po pierwsze jest topione w tyglu, po drugie jest możliwość ustanowienia w piecu atmosfery redukcyjnej.
Kontakt 517355290

egojack1

Re: Palenisko typu Grant Thompson (w wiaderku)

Post autor: egojack1 » 14 lis 2016, 10:44

... a po trzecie przed wylaniem można z tygla zebrać z wierzchu "szum".

mak
Posty: 114
Rejestracja: 07 sie 2016, 02:17
Lokalizacja: K-Koźle

Re: Palenisko typu Grant Thompson (w wiaderku)

Post autor: mak » 14 lis 2016, 10:53

Nawet nie trzeba go zbierać, wystarczy ostrożnie przelewać, jak mleko bez kożucha ;) jakiś "szum" jest zawsze, pytanie jak dużo się go robi. Korzystam z opcji podstawowej tego pomysłu, która ma parę wad i przy niej jednak warto nie rozpędzać się za bardzo z temperaturą.

--------

Hm, chyba zjadło posta, którego napisałem przed tym..
Pojawiło się w nim pytanie: czy warto dodawać boraks do tygla, żeby zmniejszyć stopień utleniania? Przy ostatnim wytopie trochę go sypałem co parę włożeń, ale trudno mi powiedzieć czy znacząco na to wpłynął.

Awatar użytkownika
Bodar
weteran forum
Posty: 4331
Rejestracja: 01 sty 2014, 11:21
Lokalizacja: Szprotawa

Re: Palenisko typu Grant Thompson (w wiaderku)

Post autor: Bodar » 14 lis 2016, 21:35

Organizm nie usuwa "wciągniętego" aliminium. Życzę miłego umierania :D

Awatar użytkownika
Jacenty
weteran forum
Posty: 4251
Rejestracja: 27 wrz 2012, 13:18
Lokalizacja: Mikołajki
Kontakt:

Re: Palenisko typu Grant Thompson (w wiaderku)

Post autor: Jacenty » 14 lis 2016, 22:03

Darku poruszyłeś ważną kwestię, o której nie wspomniałem choć miałem na to ochotę. Ogólnie to warto zastanowić się nad wytopem tego metalu ponieważ nawet krótkie wdychanie oparów, skazuje człowieka na wiele chorób, o przyczynie których lekarze nie mają zielonego pojęcia. Jeżeli samemu zdiagnozujemy zatrucie metalami ciężkimi to pozostaje helatacja we własnym zakresie. Aby zdiagnozował tego typu zatrucie pan lakarzyna to musiałby wysłać delikwenta na badanie włosa, a tak domyślnych znachorów w naszym kraju niestety nie ma.

wik
Posty: 43
Rejestracja: 09 cze 2015, 12:22
Lokalizacja: Warszawa/Wilcze Piętki

Re: Palenisko typu Grant Thompson (w wiaderku)

Post autor: wik » 15 lis 2016, 09:24

Jacek-Sz pisze:Ogólnie to warto zastanowić się nad wytopem tego metalu ponieważ nawet krótkie wdychanie oparów, skazuje człowieka na wiele chorób, o przyczynie których lekarze nie mają zielonego pojęcia.
Oczywiście każdy powinien zastanowić się nad problemem samodzielnie i podjąć własną decyzję. Niemniej jednak wydaje mi się, że przetop aluminium w takiej skali, w otwartej przestrzeni nie jest groźniejszy dla zdrowia niż osławiona cytryna w herbacie, wybielana mąka, barwniki spożywcze, antyperspiranty, środki przeciwzbrylające w pożywieniu, folia aluminiowa używana do pieczenia. Wokół nas jest mnóstwo aluminium i jego związków, które dobrowolnie wchłaniamy.
kuj kuj, skuwaj!

Awatar użytkownika
Jacenty
weteran forum
Posty: 4251
Rejestracja: 27 wrz 2012, 13:18
Lokalizacja: Mikołajki
Kontakt:

Re: Palenisko typu Grant Thompson (w wiaderku)

Post autor: Jacenty » 15 lis 2016, 11:11

Kolego ja niestety opisuję własne doświadczenia, a nie to czego mogłem dowiedzieć się z neta. Pomimo wytopienia kilku elementów nabawiłem się zatrucia metalami ciężkimi. Proces odtruwania to droga przez mękę ponieważ zanim człowiek dojdzie do prawidłowej diagnozy to zdąży odwiedzić co najmniej kilkunastu pseudo fachowców medycznych z różnych specjalizacji. Wystarczy odrobina rtęci odłożona latami spożywania dobrodziejstw kulinarnych naszych czasów aby rtęć z innym metalem utworzyła amalgamat, tworząc w ten sposób cholernie toksyczne związki. Ale co ja tam będę tłumaczył, sami na własnym tyłku przerobicie o ile kilka głębokich wdechów wykonacie podczas wytopu. Dodam, że jeżeli któremuś z was w mieszkaniu stłukła się energooszczędna żaróweczka to ilość rtęci w waszym organizmie przekroczyła dopuszczalne normy kilkaset krotnie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „MOJA KUŹNIA - my smithy”