Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
...cukier?
-
graffic
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
mąka ? (po spaleniu - świetny nośnik węgla.... przecież) hihihi
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Cukier, drożdże, albo mąka + enzymy i już możemy się porządnie "nawęglić" ;-P
Demokracja - tyrania większości nad mniejszością.
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Mieszanka nawęglająca musi zawierać węgiel,to chyba oczywisty oczywizm.
A co jest jego źródłem to już inna sprawa.Ale nie są to karaluchy
Bimber jak mi się wydaje nie ma zadnego bezposredniego wpływu na nawęglanie
bo dawno odparuje zanim materiał się nagrzeje,jego zadaniem jest wyparcie powietrza z mieszanki.
Co do OC.
Jedyna obróbka to było nawęglenie i natychmiastowe zahartowanie w błocie.Nawęglanie odbyło się w palenisku kowalskim w temperaturze pomarańczowego żaru,przechodzącego w jasnopomarańczowy.
W trakcie procesu grano na gitarze i spiewano na głosy piosenki Kaczmarskiego i Wysockiego
za równo po polsku jak i po rosyjsku i wychlano litre samogony na trzech.
To chyba tyle w kwestiach technicznych.
A co jest jego źródłem to już inna sprawa.Ale nie są to karaluchy
Bimber jak mi się wydaje nie ma zadnego bezposredniego wpływu na nawęglanie
bo dawno odparuje zanim materiał się nagrzeje,jego zadaniem jest wyparcie powietrza z mieszanki.
Co do OC.
Jedyna obróbka to było nawęglenie i natychmiastowe zahartowanie w błocie.Nawęglanie odbyło się w palenisku kowalskim w temperaturze pomarańczowego żaru,przechodzącego w jasnopomarańczowy.
W trakcie procesu grano na gitarze i spiewano na głosy piosenki Kaczmarskiego i Wysockiego
za równo po polsku jak i po rosyjsku i wychlano litre samogony na trzech.
To chyba tyle w kwestiach technicznych.
-
graffic
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
z tego wniosek że głównie zadziałały procedury magiczne... 
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Zobaczymy co wyjdzie po nawęglaniu magicznym proszkiem nawęglonego żelaza włóknistego.
W sumie po to proszek zrobiłem a ten nożyk to był tylko test.
W sumie po to proszek zrobiłem a ten nożyk to był tylko test.
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Pamiętam coś, że czytałem na blogu Ludoszy próby nawęglania włóknistego żelaza w postaci cienkich płaskowniczków i próby te zakończyły się sukcesem. Płaskowniczki dały się zahartować, a na przełomie widać było głębokość nawęglenia.
Demokracja - tyrania większości nad mniejszością.
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Dzięki za odpowiedź.Dara pisze: Co do OC.
Jedyna obróbka to było nawęglenie i natychmiastowe zahartowanie w błocie.Nawęglanie odbyło się w palenisku kowalskim w temperaturze pomarańczowego żaru,przechodzącego w jasnopomarańczowy.
W trakcie procesu grano na gitarze i spiewano na głosy piosenki Kaczmarskiego i Wysockiego
za równo po polsku jak i po rosyjsku i wychlano litre samogony na trzech.
To chyba tyle w kwestiach technicznych.
Pozytywny wpływ na wynik mógł mieć przeprowadzony ceremoniał. Wprawdzie nie taki jak przy kuciu katan ale jednak.
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Różnica polega na tym że katanę najpierw się hartuje a potem ostrzy.
Nożyk był wyostrzony przed nawęglaniem i hartowaniem.
Ostateczne ostrzenie zrobiłem igłą,ten co się interesuje tematem to bedzie wiedział o co chodzi
szyderców proszę o milczenie w tym temacie
Późniejsze wytrawianie usunęło zapewne nie nawęglone cząstki żelaza pozostawiając
krawędź tnącą niemal tak ostrą jak ostrze krzemienne.
Za pewne fuksem udało się zakończyć wytrawianie w optymalnym czasie.
Z tym że akurat tego już nie bardzo ,chyba śpiewaliśmy w tedy "Obławę"
Muszę pod mikroskopem zobaczyć co tam jest bo na prawdę do dzisiaj
mnie to ostrze zaskakuje.
A-zapomniałem dodać ,trawiony był w gorącym kwasie siarkowym tak ok 50*c.
sprężysty rdzeń.
Nożyk był wyostrzony przed nawęglaniem i hartowaniem.
Ostateczne ostrzenie zrobiłem igłą,ten co się interesuje tematem to bedzie wiedział o co chodzi
szyderców proszę o milczenie w tym temacie
Późniejsze wytrawianie usunęło zapewne nie nawęglone cząstki żelaza pozostawiając
krawędź tnącą niemal tak ostrą jak ostrze krzemienne.
Za pewne fuksem udało się zakończyć wytrawianie w optymalnym czasie.
Z tym że akurat tego już nie bardzo ,chyba śpiewaliśmy w tedy "Obławę"
Muszę pod mikroskopem zobaczyć co tam jest bo na prawdę do dzisiaj
mnie to ostrze zaskakuje.
A-zapomniałem dodać ,trawiony był w gorącym kwasie siarkowym tak ok 50*c.
Nawęglone żelazo włókniste to już mam,jakieś ze 20 kg.Chodzi o to żeby nawęglić go podobnie jak ten nożyk, tworząc ziarnistą strukturę na powierzchni i zachowując w miarę miękkiGnom pisze:Pamiętam coś, że czytałem na blogu Ludoszy próby nawęglania włóknistego żelaza w postaci cienkich płaskowniczków i próby te zakończyły się sukcesem. Płaskowniczki dały się zahartować, a na przełomie widać było głębokość nawęglenia.
sprężysty rdzeń.
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Ta ziarnista struktura to prawdopodobnie ziarno byłego austenitu, stal wyjściowa jest stalą gruboziarnistą, zaraz po przekroczeniu temp. 727*C tworzy się austenit i jego ziarna zaczynają się rozrastać w miarę czasu grzania, teraz pytanie do jakiej zawartości C nawęglił się ten nóż i jaka była faktyczna temp. nawęglania, jeśli odbywało się to powyżej krzywej Acm na wykresie fazowm Fe-Fe3C (punkt wyznaczony przez temp. i zawartość C) to po hartowaniu masz martenzyt i austenit szczątkowy, jeśli poniżej Acm to dochodzi do tego jeszcze cementyt, generalnie nie nawęgla się do zawartości węgla > 1% bo tworzy się krucha siatka węglików na granicach ziaren. Druga opcja to gruboziarnisty słabo wymieszany proszek nawęglający.
Przełom pokazałby wielkość ziarna, jeśli faktycznie jest tak duże a sądzę że tak to źle, im drobniejsze ziarno tym lepiej no i brak odpuszczania to tęż duży błąd bo teraz masz w ostrzu spore naprężenie powstałe podczas przemiany martenzytycznej a one ułatwiają pękanie.
Przełom pokazałby wielkość ziarna, jeśli faktycznie jest tak duże a sądzę że tak to źle, im drobniejsze ziarno tym lepiej no i brak odpuszczania to tęż duży błąd bo teraz masz w ostrzu spore naprężenie powstałe podczas przemiany martenzytycznej a one ułatwiają pękanie.
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Hartowałem w błocie więc mogę olać odpuszczanie panie magister:)
Ale co do proszku dobrze kombinujesz .
A jak by było duże ziarno to z kąd był by tak ostry bez ostrzenia?
Ale co do proszku dobrze kombinujesz .
A jak by było duże ziarno to z kąd był by tak ostry bez ostrzenia?
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
Nie nie możesz, chyba że hartujesz na bainit, a z racji że używałeś błota to masz dużo austenitu szczątkowego bo stale węglowe hartuje się w ośrodkach o dużej szybkości chłodzenia jak woda. Taki nożyk ma za małą masę żeby odpuszczać ciepłem powrotnym. Wzrost ziarna nie zmienia kształtu przedmiotu, ziarno się dopasowuje.
Re: Nożyk z gównolitu,nawęglany i zły.
nie wziąłeś pod uwagę tego że wokól hartowanego elementu tworzy się kokon gorącej gliny.
polecam popróbować w praktyce takiego hartowania teorie z książek dobre są w produkcji przemysłowej w handmadzie można robić rzeczy teoretycznie nie możliwe.
a co do szybkiego chłodzenia polecam błotny gejzer .
Z resztą- jak napisałem wcześniej- praktika tieorju ujebjot
jedyne co mogę dodać to zajebiście zmienił kształt i strukturę
polecam popróbować w praktyce takiego hartowania teorie z książek dobre są w produkcji przemysłowej w handmadzie można robić rzeczy teoretycznie nie możliwe.
a co do szybkiego chłodzenia polecam błotny gejzer .
Z resztą- jak napisałem wcześniej- praktika tieorju ujebjot
Jakiś czas temu wrzuciłem na forum fotki resora hartowanego w 50 cyklach w zimej wodzieRevo pisze: Wzrost ziarna nie zmienia kształtu przedmiotu, ziarno się dopasowuje.
jedyne co mogę dodać to zajebiście zmienił kształt i strukturę