Na zimno czy na gorąco - interpretacja ikonografii
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Na zimno czy na gorąco - interpretacja ikonografii
Witam.
W wiekszosci ikonografii z epoki widzimy płatnerzy wykonywujących wyroby na zimno .
Brak rekawic , kleszczy , daleko od pieca , pozycja siedząca itp.
Z kolei zawsze gdzies w tle widzimy piec ...
Z kolei są opinie ,że wiekszosc wyrobów z epoki wykonywana była w 100% na gorąco .
Co o tym sądzicie??
W wiekszosci ikonografii z epoki widzimy płatnerzy wykonywujących wyroby na zimno .
Brak rekawic , kleszczy , daleko od pieca , pozycja siedząca itp.
Z kolei zawsze gdzies w tle widzimy piec ...
Z kolei są opinie ,że wiekszosc wyrobów z epoki wykonywana była w 100% na gorąco .
Co o tym sądzicie??
Popieram przedmówcę: produkcja na gorąco, utwardzenie na zimno. Nie spotkałem się z materiałami, na których płatnerz dopiero co zaczynałby pracę - z kęsa tudzież z przygotowanego wcześniej płatu stali, z reguły widać rzemieślnika, który coś tam ma już uformowane.
Warto może by było podyskutować nad konkretnymi ilustracjami?
Warto może by było podyskutować nad konkretnymi ilustracjami?
Ikonografia ikonografią - rycin przedstawiających płatnerzy nie ma znów tak zbyt wiele. To, że robią tam coś ewidentnie na zimno, to jeszcze o niczym nie świadczy - przecież całą wykończeniówkę typu równanie, gładzenie, wywijanie krawędzi, kanelowanie itp robi się na zimno.
Natomiast wszystko było kształtowane na gorąco - świadczą o tym zabytki. Wystarczy sobie popatrzeć na niepolerowane fragmenty - wewnętrzne strony. Zawsze są czarne, zawsze noszą ślady młotka - i to takie, które wskazują na bardzo wysoką plastyczność materiału, a więc i bardzo wysoką temperaturę.
Kucie na gorąco ma nad klepaniem na zimno dwie podstawowe przewagi - po pierwsze, jest o niebo łatwiejsze, nie trzeba się tak namordować, po drugie, jest zdrowsze dla rąk, bo nie ma tak cholernie mocnych wibracji i wstrząsów od sprężynującej, zimnej blachy. Prawdę mówiąc dziwię się, że komuś się jeszcze chce cokolwiek na zimno stukać...
Natomiast wszystko było kształtowane na gorąco - świadczą o tym zabytki. Wystarczy sobie popatrzeć na niepolerowane fragmenty - wewnętrzne strony. Zawsze są czarne, zawsze noszą ślady młotka - i to takie, które wskazują na bardzo wysoką plastyczność materiału, a więc i bardzo wysoką temperaturę.
Kucie na gorąco ma nad klepaniem na zimno dwie podstawowe przewagi - po pierwsze, jest o niebo łatwiejsze, nie trzeba się tak namordować, po drugie, jest zdrowsze dla rąk, bo nie ma tak cholernie mocnych wibracji i wstrząsów od sprężynującej, zimnej blachy. Prawdę mówiąc dziwię się, że komuś się jeszcze chce cokolwiek na zimno stukać...
Podzielę się obrazkami, które mam:

Kucie napierśnika. Ciekawe, że od środka - na pewno na gorąco, bo mamy tu trzech młotkowych, a więc chodzi o szybką serię uderzeń, zanim blacha ostygnie. Poza tym widziałem ten obrazek w kolorze i napierśnik jest tam czerwonawy.

A tu mamy cesarza Maksymiliana w nadwornym warsztacie płatnerskim.

Tu mamy płatnerza z Nurnberger Hausbuch - księgi ukazującej różne zawody. Ta ilustracja konkretnie z ok 1420 r. Pracuje na zimno, ale na gotowym elemencie naręczaka, a więc chodzi o wykończeniówkę.

Również Nurnberger Hausbuch, tyle że późniejsze wydanie. Płatnerz wykańczający napierśnik - być może kanele?

Płatnerz i szlifierz.

Płatnerz XVI w.
Ciekawa rzecz - kształty kowadeł. W pracowni Maksymiliana jest obłe, przypominające bochen chleba. Trzej płatnerze wykuwający napierśnik pracują na czymś również jakby wypukłym.
No i wszędzie mają okropny burdel, wszystko się wala po podłodze, czyli mój warsztat jest historyczny
EDIT: I jeszcze jedno - młotki w takich kształtach, jak te z ilustracji, można bez problemu znaleźć na Allegro i eBayu. Identyczne

Kucie napierśnika. Ciekawe, że od środka - na pewno na gorąco, bo mamy tu trzech młotkowych, a więc chodzi o szybką serię uderzeń, zanim blacha ostygnie. Poza tym widziałem ten obrazek w kolorze i napierśnik jest tam czerwonawy.

A tu mamy cesarza Maksymiliana w nadwornym warsztacie płatnerskim.

Tu mamy płatnerza z Nurnberger Hausbuch - księgi ukazującej różne zawody. Ta ilustracja konkretnie z ok 1420 r. Pracuje na zimno, ale na gotowym elemencie naręczaka, a więc chodzi o wykończeniówkę.

Również Nurnberger Hausbuch, tyle że późniejsze wydanie. Płatnerz wykańczający napierśnik - być może kanele?

Płatnerz i szlifierz.

Płatnerz XVI w.
Ciekawa rzecz - kształty kowadeł. W pracowni Maksymiliana jest obłe, przypominające bochen chleba. Trzej płatnerze wykuwający napierśnik pracują na czymś również jakby wypukłym.
No i wszędzie mają okropny burdel, wszystko się wala po podłodze, czyli mój warsztat jest historyczny
EDIT: I jeszcze jedno - młotki w takich kształtach, jak te z ilustracji, można bez problemu znaleźć na Allegro i eBayu. Identyczne
Ostatnio zmieniony 21 kwie 2010, 22:29 przez EO, łącznie zmieniany 1 raz.
należy wziać pod uwagę fakt ,ze wszystkie znane przedstawienia płatnerzy przy pracy to jedynie artystyczne interpretacje ich twórców
...stąd na niektorych widać jak "jakiś pan wali w gotowy znitowany garnek na plaskim kowadle" (przyklad nie przytoczony w dyskusji) ...a inny pan "dewastuje maximiliankę" :-)
...to w wiekszosci umowne wizje warsztatów ...więc należy być mocno ostrożnym w zbyt doslownych interpretacjach wszystkiego
na zimno mazna zrobić sporo pod warunkiem ,ze material pozwala ;-) ... podstawą byla obróbka na goraco wowczas latwiej panaować nad gruboscią
...stąd na niektorych widać jak "jakiś pan wali w gotowy znitowany garnek na plaskim kowadle" (przyklad nie przytoczony w dyskusji) ...a inny pan "dewastuje maximiliankę" :-)
...to w wiekszosci umowne wizje warsztatów ...więc należy być mocno ostrożnym w zbyt doslownych interpretacjach wszystkiego
na zimno mazna zrobić sporo pod warunkiem ,ze material pozwala ;-) ... podstawą byla obróbka na goraco wowczas latwiej panaować nad gruboscią
Jak wyglądała praca szlifierza, który jest widoczny na jednym z obrazków powyżej? Czym ten człowiek pracuje? Wynikiem jego pracy jest lustro na blasze, tak kochane przez współczesnych odtwarzaczy? ;-)
Tylko na pierwszej ilustracji widać pracę na gorąco, walą aż miło spojrzeć:)
Ja już jakiś czas temu przerzuciłem się na pracę na gorąco i od tej pory jestem szczęśliwszym człowiekiem 8-)
Tylko na pierwszej ilustracji widać pracę na gorąco, walą aż miło spojrzeć:)
Ja już jakiś czas temu przerzuciłem się na pracę na gorąco i od tej pory jestem szczęśliwszym człowiekiem 8-)
Oczywiście, jak z większością ikonografii niestety... Ale pewne elementy powtarzają się na tyle często, że można je brać za jakiś tam pewnik - konstrukcja paleniska, wygląd młotków...Nieczar pisze: należy wziać pod uwagę fakt ,ze wszystkie znane przedstawienia płatnerzy przy pracy to jedynie artystyczne interpretacje ich twórców (...) ...to w wiekszosci umowne wizje warsztatów ...więc należy być mocno ostrożnym w zbyt doslownych interpretacjach wszystkiego
Ikonografia pokazuje dwa rodzaje szlifu - na kołach napędzanych kołem wodnym i ręczne. Szlif na kołach wygląda tak:Maleus pisze: Jak wyglądała praca szlifierza, który jest widoczny na jednym z obrazków powyżej? Czym ten człowiek pracuje? Wynikiem jego pracy jest lustro na blasze, tak kochane przez współczesnych odtwarzaczy? ;-)

Widać tu kilka średnic kół, pewnie o różnej gradacji ściernej. Moim zdaniem to obróbka wstępna, zgrubna, wymagająca największej siły.
Poler natomiast wygląda tak:

Jedno z drugim wyjaśnia, czemu na zachowanych oryginałach widać tak często ślady szlifowania - jeśli robi się to ręcznie, materiałami o ziarnistości bardziej nieregularnej niż dzisiaj, to zawsze coś zostanie, a poza tym co innego przejechać blachę kątówką, a co innego drapać np napierśnik ręcznie - z własnego doświadczenia wiem, że to potrafi zająć dzień albo więcej...
Widać na tych kołach założone pasy ścierne (lub jakiś ich substytut), wiadomo coś na ich temat?
Generalnie sposób polerowania przez setki lat nie zmienił się - różne są tylko narzędzia ułatwiające ten proces.
Na drugiej ilustracji, rzemieślnik ma mieszek na stole. Być może znajduje się w nim coś na wzór pasty polerskiej?
Generalnie sposób polerowania przez setki lat nie zmienił się - różne są tylko narzędzia ułatwiające ten proces.
Na drugiej ilustracji, rzemieślnik ma mieszek na stole. Być może znajduje się w nim coś na wzór pasty polerskiej?
Teraz tego nie znajdę, konstrukcje są różne. Najlepiej zapytać na tym forum:
http://reidojo.com/forum/viewforum.php? ... 60b74e3dd4
W którymś temacie opisywano tego konstrukcję.
Ja zrobiłem narzędzie w kształcie litery E -środkowa poprzeczka to ostrze, dwie boczne to uchwyty. Ostrzy się to pod różnym kątem, w zależności od obrabianego materiału. Najczęściej używam 90stopni, czasem 60.
http://reidojo.com/forum/viewforum.php? ... 60b74e3dd4
W którymś temacie opisywano tego konstrukcję.
Ja zrobiłem narzędzie w kształcie litery E -środkowa poprzeczka to ostrze, dwie boczne to uchwyty. Ostrzy się to pod różnym kątem, w zależności od obrabianego materiału. Najczęściej używam 90stopni, czasem 60.
Poczytałem ten temat na ReiDojo, pooglądałem filmiki na Jutubie. Widać, że ośnik (podobnie jak w stolarstwie) sprawdza się tam świetnie przy wygładzaniu płaskich, długich powierzchni głowni, ale ciekaw jestem, jak by się sprawdził przy zbrojach, które z założenia żadnych płaskich powierzchni nie mają... Wydaje mi się, że tu lepiej sprawdziłby się pilnik, bo łatwiej nim podążać za krzywizną obrabianego elementu. Jak szlifuję coś ręcznie, to robię właśnie tak, że zawijam sobie kawałek papieru ściernego na dość długiej deseczce i pracuję nią właśnie tak, jak ci panowie na rycinach - dwiema rękami, zapierając element o brzuch. Papier mocno drze, a ręce się mało męczą...Remington pisze:Teraz tego nie znajdę, konstrukcje są różne. Najlepiej zapytać na tym forum:
http://reidojo.com/forum/viewforum.php? ... 60b74e3dd4
W którymś temacie opisywano tego konstrukcję.
Ja zrobiłem narzędzie w kształcie litery E -środkowa poprzeczka to ostrze, dwie boczne to uchwyty. Ostrzy się to pod różnym kątem, w zależności od obrabianego materiału. Najczęściej używam 90stopni, czasem 60.
Co obrabiałeś swoim ośnikiem, Remingtonie?