Budujemy młot resorowy
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
- ADALBERTUS
- Posty: 128
- Rejestracja: 03 mar 2010, 23:01
- Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
- Kontakt:
Witam,
obawiam się, że takie rozwiązanie nie zda egzaminu. Przede wszystkim każdy fabryczny (a oni chyba wiedzą co robią) resor ma pióra skręcone wyłącznie w punkcie podparcia - w tym przypadku po środku. Końce piór MUSZĄ ! ! ! być wolne aby się mogły swobodnie przesuwać względem siebie. Owszem, są obejmy, ale ograniczające tylko ruch piór na boki. Robiono nawet kiedyś pióra (chyba do słynnej Warszawy), które miały walcowany podłużny rowek z jednej strony, a wypustkę, wchodzącą w rowek sąsiedniego pióra, po drugiej.
Jest i druga sprawa. Twój obuch jest zamocowany bezpośrednio do wolnego końca pióra. Podczas uderzenia obuch się zatrzyma a korbowód nadal będzie doginał pióro do dołu. Do tego dojdą naprężenia wywołane siłami bezwładności poruszającego się do dołu resora. Efekt będzie taki, że obuch w momencie uderzenia będzie się lekko obracał i przesuwał pchając materiał w kierunku kowala. Nie wiem, czy resor wytrzyma takie obciążenia, a i samo kucie dalekie będzie od przyjemności. Mój młot też nie ma prowadzenia, ale porusza się po łuku (jak dawne młoty opadowe) na sztywnym ramieniu. Pomimo takiego rozwiązania też ma tendencję do "odpychania" materiału. Kiedyś pękło mocowanie obucha i zobaczyłem co to znaczy telepiące się na wszystkie strony 10 kg na drodze 50cm kilka razy na sekundę.... Delikatnie mówiąc, lekko się wzruszyłem, choć pozostała jeszcze druga śruba (M18). Naprawdę, bałbym się pracować na młocie zamocowanym wyłącznie na samym piórze. Nie chcę krakać, ale w moim młotku resor pękał już kilka razy. Akurat w mojej konstrukcji nie ma ryzyka ofiar w ludziach, ale w Twojej konstrukcji pęknięty resor to śmierć w oczach. Ze szczerego serca Ci radzę - zmień to rozwiązanie.
Pozdrawiam,
ADALBERTUS
obawiam się, że takie rozwiązanie nie zda egzaminu. Przede wszystkim każdy fabryczny (a oni chyba wiedzą co robią) resor ma pióra skręcone wyłącznie w punkcie podparcia - w tym przypadku po środku. Końce piór MUSZĄ ! ! ! być wolne aby się mogły swobodnie przesuwać względem siebie. Owszem, są obejmy, ale ograniczające tylko ruch piór na boki. Robiono nawet kiedyś pióra (chyba do słynnej Warszawy), które miały walcowany podłużny rowek z jednej strony, a wypustkę, wchodzącą w rowek sąsiedniego pióra, po drugiej.
Jest i druga sprawa. Twój obuch jest zamocowany bezpośrednio do wolnego końca pióra. Podczas uderzenia obuch się zatrzyma a korbowód nadal będzie doginał pióro do dołu. Do tego dojdą naprężenia wywołane siłami bezwładności poruszającego się do dołu resora. Efekt będzie taki, że obuch w momencie uderzenia będzie się lekko obracał i przesuwał pchając materiał w kierunku kowala. Nie wiem, czy resor wytrzyma takie obciążenia, a i samo kucie dalekie będzie od przyjemności. Mój młot też nie ma prowadzenia, ale porusza się po łuku (jak dawne młoty opadowe) na sztywnym ramieniu. Pomimo takiego rozwiązania też ma tendencję do "odpychania" materiału. Kiedyś pękło mocowanie obucha i zobaczyłem co to znaczy telepiące się na wszystkie strony 10 kg na drodze 50cm kilka razy na sekundę.... Delikatnie mówiąc, lekko się wzruszyłem, choć pozostała jeszcze druga śruba (M18). Naprawdę, bałbym się pracować na młocie zamocowanym wyłącznie na samym piórze. Nie chcę krakać, ale w moim młotku resor pękał już kilka razy. Akurat w mojej konstrukcji nie ma ryzyka ofiar w ludziach, ale w Twojej konstrukcji pęknięty resor to śmierć w oczach. Ze szczerego serca Ci radzę - zmień to rozwiązanie.
Pozdrawiam,
ADALBERTUS
"Quidquid agis, prudenter agas et respice finem"
OK, podziękować za opinie i porady. Wezmę to wszystko pod uwagę. Do końca to jeszcze daleka droga i sporo pracy tak więc pewne elementy się poprawi. W końcu po to dałem zdjęcia by wytknięto mi błędy 
Pozdr.
Pozdr.
"Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
- Grzegorz K.
- Administrator
- Posty: 3866
- Rejestracja: 29 sie 2009, 12:21
- Lokalizacja: Ustka/Słupsk
- Tom Oldsmith
- Posty: 317
- Rejestracja: 29 gru 2010, 16:00
- Lokalizacja: Harrison, NJ
- Kontakt:
- BANAN
- arcyweteran forum
- Posty: 6513
- Rejestracja: 30 sie 2009, 10:28
- Lokalizacja: Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękoma czarnymi od pługa
Pewnie tak jest. Przynajmniej część stała prowadnicy, regulowana jest stalowa. Po za tym o jakim tarciu mówimy? Przy ekstremalnych obrotach młot uzyska maksymalnie 200-250 skoków bijaka na minutę. Tak w ogóle prowadzenie bijaka w okrągłej tulei mi się nie podoba, ani zabezpieczenia przed obracaniem bijaka, ani możliwości likwidacji luzu.
Kontakt 517355290
jakby się pobawić z siłownikiem to można by zastosować rozwiązanie podobne jak w sprężarkowcu. nie wiem jednak, czy nie była by to przysłowiowa skórka za wyprawkę, bo roboty z tym w cholerę.
bijak od spodu:

widać regulowane dwoma śrubami listwy prowadzące z naciętymi kanałkami olejowymi.
myślę, że dwie takie listwy też załatwiły by sprawę.
bijak od spodu:

widać regulowane dwoma śrubami listwy prowadzące z naciętymi kanałkami olejowymi.
myślę, że dwie takie listwy też załatwiły by sprawę.
w siłownikach dławnica zazwyczaj wykonana jest z żeliwa wiec nie ma problemów z zacieraniem sie inna sprawa ma sie jesli ktos regenerował wilownik bo wtedy dotacza sie dławnice ze stali bo gdy tłoczysko sie zegnie wtedy zeliwo peka dlatego tak sie dorabia stalowe ale wtedy juz nie bedzie takiego prowadzenia jak w zeliwie bo jest mala powierzchnia styku tloczyska ze stalą zeby sie nie zatarlo 
Wielkośc wykorbienia
Witam
Jaka wedłóg was będzie optymalna wielkość wykorbienia do młota samoróbki bo już praktycznie mam wszystko gotowe oprócz włąśnie wykorbienia i samego targańca z śrubą rzymską więć jak z tym wykorbieniem ile jest u was w waszych młotach.
Pozdrawiam
kseroks1
Jaka wedłóg was będzie optymalna wielkość wykorbienia do młota samoróbki bo już praktycznie mam wszystko gotowe oprócz włąśnie wykorbienia i samego targańca z śrubą rzymską więć jak z tym wykorbieniem ile jest u was w waszych młotach.
Pozdrawiam
kseroks1
