U mnie też dużo się zmieniło w tym czasie , najwięcej to chyba w firmie bo zdrowie na razie dopisuje , nie ma co narzekać . Firmę powoli likwiduję , tzn. Sam będę jeszcze dłubał, ale już nie będę nikogo zatrudniał ze względu na duże koszty utrzymania pracowników , którzy niejednokrotnie nie zarabiali nawet na siebie . Jeszcze parę lat temu myślałem , że rozwinę skrzydła i jakoś będzie ale z roku na rok sypało się coraz bardziej.Stal na ogrodzenia coraz droższa , cynkowanie w połączeniu z obróbką kosmos, malowanie proszkowe też do tanich nie należy , spawacze krzyczeli już 18 zł na godzinę plus opłaty a przęsła ogrodzeniowe nie sprzedawały się nawet za 300 zł/mb . Jednak niema tego złego co by na dobre nie wyszło bo odkryłem, że sam świetnie sobie radzę , a ile spokoju teraz mam
doszedłem do wniosku , że w porównaniu ze spokojem ducha pieniądze nie mają żadnej wartości , byle by na życie było i długów za sobą nie zostawić .
Ciekaw jestem co u Was słychać , czy dajecie jakoś radę , czy też jakieś ograniczenia musieliście poczynić ? A może jest odwrotnie , że kasa wali się drzwiami i oknami ?