Jakoś tak mam że cholernie nie cierpię tych wszystkich przemądrzałków od których roi się w internecie. Myślę że przynajmniej kilku tych oponentów powinno się stuknąć w dyńkę i nabrać trochę pokory. Abstrahuję tu oczywiście od jakości hartowania, która na pewno ustępuje tej osiąganej współczesnymi metodami, ale sam sposób? Skoro facet twierdzi że zahartował- to mu wierzę. Wszak hartowane ostrza powstawały już w okresie p.n.e,To że pod wpływem obróbki cieplnej stali,zmienia się jej struktura wewnętrzna, zaczęto podejrzewać dopiero w XVIII wieku, natomiast zjawiska zachodzące w stali poznano w miarę dokładnie dopiero pod koniec wieku IX .Wcześniej ludzie nie zawracali sobie głowy przemianą wewnętrzną bo po prostu nie mieli o niej pojęcia, a jakoś te ostrza hartowali

.Metody czasami były bardzo dziwne- gdzieś czytałem że najstarsza arabska metoda nakazywała chłodzenie hartowanej klingi poprzez... wbicie w ciało niewolnika!