Pochodzę z okolic "Śniętego miasta" Częstochowy, po latach pracy za granicą powróciłem po "raz kolejny, na stałe" do kraju. Jednym ze sposobów na to żeby naprawdę było to Na Stałe, jest wysprzątanie kuźni , jej odkurzenie i ..próba powtórnego jej ożywienia po ...kilkunastu już latach przerwy. Kuźnię mam prawie kompletną brak mi tylko wentylatora/nadmuchu (miałem stary poniemiecki, ręczny, ale " muzealnicy z Krakowa" restraurowali taki sam bunkier, z nieba nam Pan spadł itp..) mam już kilka silników, dopasowywuję turbinę. Pracuję "na razie" gdzie indziej (hurtownia metali, głównie amelinium) ,jak Bogowie dadzą spróbuję za jakiś czas utrzymać się jak przodkowie z "kowalki".
Pozdrawiam wszystkich,
proszę o wyrozumiałość w odpowiedziach, na może czasem dziwne pytania, pracowałem z Dziadkiem sporo ale kilkanaście lat temu, potem różnie bywało, za pomoc na jakimś spotkaniu odwdzięczę się czym chata bogata
( pasiekę mam niedużą, miód przerabiam