Czytając trochę o kowalstwie przypomniała mi się młodość. Do lat 80' XX wieku miałem kowala za sąsiada, kilka razy trzymałem nogę kutego konia. Sam za dzieciaka też trochę kułem. Do dziś potrafię zrobić "pssyt".
Jeden nóż zrobiony z rozwiniętego pierścienia od łożyska tocznego cały czas mam w kuchennym użytku.
Witam serdecznie i pozdrawiam.