Tak jak w temacie. Jakie są kowalskie przesądy, które znacie, kultywujecie (albo i nie). Mogą być tradycje warsztatowe, rzemieślnicze i takie podobne.
Jestem jeszcze raczkujący więc pytam.
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Czytam cały czas. Z przyjemnością. Ale kształciła mnie szkoła budowlana. I zawsze trafiał się ktoś taki, który zamiast ruszyć głową, wolał mięśnie. Dawało się takiemu worek 25 kg cementu i sprawdzało ile razy podniesie nad głowę. Przy 3 podejściu ktoś z tyłu podchodził z gwoździem i wór sypał na łeb. Jak delikwent był cały w pyle to mówili majstrowie, że będzie się nadawał. Jak nie, to że będzie materiał marnować.
O takie to mi chodzi, na pewno jest tego więcej. Ciężko znaleźć coś w internetach, co pokryje się z prawdą.kin241 pisze: ↑18 lut 2020, 19:09Takich przesądów było dużo i różniły się w zależności od rejonu. Niektóre zwyczaje i przesądy dotyczące kowalstwa zostały opisane w książce "Magia z życiu człowieka"
https://www.antykwariat.waw.pl/ksiazka, ... 44912.html
Dla mnie najważniejszymi zwyczajami są:
1. Nie zostawianie niczego na kowadle na noc a zwłaszcza młotka
2. Nie wrzucanie śmieci do paleniska , zwłaszcza niedopałków papierosów
3. Nie siadanie na kowadle
Tego nauczył mnie Pan Andrzej Słowik wiele lat temu w Wojciechowie
Gdyby nie palenisko to podział ojców synów swoich byłby następujący: 99,9% to kowale, a 0,1% to ... kowale abstynenci
To tylko 50% prawdy. Co do ściągniętej podkowy i szczęści, to OK, ale ze zgubioną podkową sprawa ma się inaczej. W zgubionej podkowie szczęście niepotrzebne, samo jej znalezienie to było coś