z hartowaniem puncyn to zadna filozofia nie jest, poniewaz nie sa to jakies wielkie sily przy biciu, bo mloteczek malenki i material tez raczej miekki. czyli raczej sie nie wyszczerbi narzedzie, ani sie grzybek tak latwo nie zrobi.
wszystko zalezy od tego z czego zrobisz te punce, jak ze sprężyny to lepiej w oleju hartuj. moglabys tez we wodzie hartowac, tylko z nizszej temp.
najlepiej najpierw zrobic próbe na jednym kawalku.
najprostsze hartowanie wyglada tak: grzejesz o pomaranczowego, przykladasz do magnesa, jak sie nie klei to wkladasz do chlodziwa.
czy trzeb odpuszczac?
grzejesz , sprawdzasz magnesem, gasisz koniec w chlodziwie, ruszasz gora dół , zeby granica miedzy zahartowana czescia a czescia miekka nie byla ostra(bo tam moze pęknąć ). w trakcie gaszenia zostawiasz sobie troche ciepla w stali (czrwony kolorek , powyzej miejsca ktore chlodzilas), zimna czesc czyscisz papierem sciernym do bialego metalu(zeby bylo widac pojawiajace sie barwy nalotowe). najpier pojawia sie slomkowy(jak zgasisz w tym momencie to bedzie lekko odpuszczone) , a potem pojawiaja sie kolejne kolorki i stal robi sie coraz miękciejsza:) . przecinaki odpuszcza sie chyba na blekitno. punce musza byc raczej twarde, wiec ja bym przy kolorze slomkowym dasił.
reasumujac:
-grzejesz
-sprawdzasz magnesem
-bach do chłodziwa!
-polerka
-patrzysz na kolorki
-bach do chłodziwa