Powitanie
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
- rakshalungri
- Posty: 13
- Rejestracja: 01 lut 2011, 10:37
- Lokalizacja: Kraśnik/ Warszawa
- Kontakt:
no początek to koleżanka musi się nauczyć trzymać młotek, potem rozpalać kuźnie ,
Wojciechów to dobry pomysł i dobry czas na wysłanie zgłoszenia, a do wakacji proponuję może jakiś lżejszy młoteczek i coś z biżuterii, coś z miedzi, bransoletka,wisiorek
Witamy na forum
ps. a może nasze koleżanki forumowe coś doradzą
Wojciechów to dobry pomysł i dobry czas na wysłanie zgłoszenia, a do wakacji proponuję może jakiś lżejszy młoteczek i coś z biżuterii, coś z miedzi, bransoletka,wisiorek
Witamy na forum
ps. a może nasze koleżanki forumowe coś doradzą
- rakshalungri
- Posty: 13
- Rejestracja: 01 lut 2011, 10:37
- Lokalizacja: Kraśnik/ Warszawa
- Kontakt:
Witam wszystkich serdecznie.
Mam na imię Marek i pochodzę z Grybowa. Wykonywaniem balustrad oraz ogrodzeń zajmuję się od roku, a prawdziwym kuciem jeśli można tak nazwać moje często nieudolne próby od 3 miesięcy. Ogólnie skończyłem studia na AGH Mechanikę i Budowę Maszyn, lecz po drodze urodziłą mi się córka no i trzeba było postanowić co robić dalej. Podobnie jak kolega "dambas" mogłem korzystać z warsztatu, który należał do mojego taty kowala.
Od tego momentu zaczęła się moja przygoda z kuciem.
Paradoksalnie całe życie próbowałem uciec od kowalstwa (jestem czwartym pokoleniem kowala w mojej rodzinie) a w końcu okazało się że wykonywanie czegoś z niczego może być czymś wręcz przyjemnym
Najpierw umieściłem w nowym temacie więc się poprawiam i umieszczam tam gdzie trzeba
Pooglądałem trochę forum i jestem pod wrażeniem waszych umiejętności, i dzięki temu co tu zobaczyłem będę się starał doskonalić swoje umiejętności.
Mam na imię Marek i pochodzę z Grybowa. Wykonywaniem balustrad oraz ogrodzeń zajmuję się od roku, a prawdziwym kuciem jeśli można tak nazwać moje często nieudolne próby od 3 miesięcy. Ogólnie skończyłem studia na AGH Mechanikę i Budowę Maszyn, lecz po drodze urodziłą mi się córka no i trzeba było postanowić co robić dalej. Podobnie jak kolega "dambas" mogłem korzystać z warsztatu, który należał do mojego taty kowala.
Od tego momentu zaczęła się moja przygoda z kuciem.
Paradoksalnie całe życie próbowałem uciec od kowalstwa (jestem czwartym pokoleniem kowala w mojej rodzinie) a w końcu okazało się że wykonywanie czegoś z niczego może być czymś wręcz przyjemnym
Najpierw umieściłem w nowym temacie więc się poprawiam i umieszczam tam gdzie trzeba
Pooglądałem trochę forum i jestem pod wrażeniem waszych umiejętności, i dzięki temu co tu zobaczyłem będę się starał doskonalić swoje umiejętności.
no niby była ale w naszej okolicy bardzo mało płatna 1500 brutto za projektowanie kolei linowych i wyciągów narciarskich a 500 zł traciłem na dojazdy. Rodzine ciężko było za to utrzymać. Wyjściem był wyjazd do dużego miasta gdzie zarobki by były normalne ale tego ani ja ani moja żona nie chcieliśmy. Więc wymyśliłem że wezmę się za to do czego juz mam warsztat. Trochę teraz eksperymentuje z projektowaniem 3d bram i innych podobnych rzeczy. Tyle mi się ze studiów przyda plus jakiś tam tytuł oczywiście.
Czwarte pokolenie to niby jestem z tym że pradziadek, dziadek i tata byli pasowanymi kowalami i tego zawodu się uczyli. Tata uczył kowalstwa w ZSZ Grybów przez 35 lat. Z tym że nie wykonywali balustrad ogrodzeń tylko wozy, przyrządy rolnicze, podkuwali konie itp.
A Grybów jest 25km od Nowego Sącza.
Czwarte pokolenie to niby jestem z tym że pradziadek, dziadek i tata byli pasowanymi kowalami i tego zawodu się uczyli. Tata uczył kowalstwa w ZSZ Grybów przez 35 lat. Z tym że nie wykonywali balustrad ogrodzeń tylko wozy, przyrządy rolnicze, podkuwali konie itp.
A Grybów jest 25km od Nowego Sącza.