Hell-o
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Hell-o
To i ja po krótce. Kilka postów na forum już mam za sobą. Rejestruję się dosyć późno, bo raczej nie jestem gorliwym forumowiczem w każdej sprawie. Jak za bardzo i długo siedzę to coś mi zaczyna przeszkadzać i się wypisuję. No ale mniejsza o większość.
Kuję sobie mniej lub bardziej od 2007 roku choć pierwsze próby (na zimno) robiłem w 2001. Mój dziadek był kowalem (i jego ojciec) ale niestety zeszło mu się, gdy miałem 3 lata. Nic nie przekazał. Kowadła rozkradli do tego czasu... w zasadzie zabezpieczyłem tylko dziadka ręczny nadmuch.
Marzeniem moim jest zbudować odpowiedni warsztat i się z tego utrzymać. Od kilku lat kompletuję narzędzia i poznaję wartość już posiadanych. Obecnie (mam nadzieję) po raz kolejny przenoszę warsztat i zostaję w owym miejscu na dłużej. Czym się interesuję... kowalstwem w każdym wydaniu. Szczególnie tym tradycyjnym, bez spawarki, pras i matryc. Lecz jak wszyscy wiemy, przy obecnym zapotrzebowaniu zarówno ilościowo jak i pieniężnie - nie da się bez tego obyć. Chciałbym się podszkolić w kuciu damastu i noży, chciałbym dobrze zgrzewać, mieć młot automatyczny... cóż, dużo rzeczy. A jak kogoś zaciekawiło to zapraszam do kontaktu.
Kuję sobie mniej lub bardziej od 2007 roku choć pierwsze próby (na zimno) robiłem w 2001. Mój dziadek był kowalem (i jego ojciec) ale niestety zeszło mu się, gdy miałem 3 lata. Nic nie przekazał. Kowadła rozkradli do tego czasu... w zasadzie zabezpieczyłem tylko dziadka ręczny nadmuch.
Marzeniem moim jest zbudować odpowiedni warsztat i się z tego utrzymać. Od kilku lat kompletuję narzędzia i poznaję wartość już posiadanych. Obecnie (mam nadzieję) po raz kolejny przenoszę warsztat i zostaję w owym miejscu na dłużej. Czym się interesuję... kowalstwem w każdym wydaniu. Szczególnie tym tradycyjnym, bez spawarki, pras i matryc. Lecz jak wszyscy wiemy, przy obecnym zapotrzebowaniu zarówno ilościowo jak i pieniężnie - nie da się bez tego obyć. Chciałbym się podszkolić w kuciu damastu i noży, chciałbym dobrze zgrzewać, mieć młot automatyczny... cóż, dużo rzeczy. A jak kogoś zaciekawiło to zapraszam do kontaktu.
Nie ma róży bez kolców,
tak jak życia bez stolców.
tak jak życia bez stolców.
Właśnie nie mam. Miałem pracownię w wynajmowanym pomieszczeniu. Owszem, dowiedziałem się, że będę musiał się wynieść i nawet dosyć szybko znalazłem inne miejsce. Przynajmniej tak myślałem. Ale jak przyszło co do czego to się okazało, że człowiek nie wykonał inwestycji - i miejsca nie mam. Rzeczywiście post dużo nie wnosi, trochę skołowany jestem tym zamieszaniem. Czuję się jak Cygan z taborem... chociaż nie - bo oni to chyba lubią a ja nie za bardzo.
Nie ma róży bez kolców,
tak jak życia bez stolców.
tak jak życia bez stolców.