Mini kuźnia
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Zważając na to że węgiel się robił sądziłem że jest zatkany komin, ale po inspekcji z latarką wykonanej przed chwilą, stanowczo stwierdzam że to dopływy powietrza są wypchane popiołem a komin jest ok. W przeciwnym wypadku w sumie już dwa tygodnie temu zaczadziłbym się we własnym pokoju podczas snu. Mimo wszystko próba generalna paleniska mam nadzieję w tą sobotę a może jak się jakiś dzień od szkoły wolny znajdzie np. wszystkich świętych to w ten dzień, chyba to czwartek.
Dziś była (nieudana moim zdaniem) próba generalna paleniska. Powinienem dać więcej węgla bo ten co był słabo grzał bo po prostu było go mało. Ledwo kawałek siekiery nagrzało do czerwoności. Nie wiem o co chodziło może o złe umiejscowienie siekiery, ale mam nadzieję że z czasem nabiorę doświadczenia
. Drugie to zniechęciłem się do węgla drzewnego bo straszne iskry idą, zużyję do końca worek tych brykietów z drzewnego i przerzucam się na koks albo brunatny. Mam zamiar ze względu na małe rozmiary kotlinki dospawać jeszcze wyższe ścianki i zrobić okap z blachy. Dodatkowo wkład z blachy 8 mm do kotlinki żeby mi się nie przepalała. A teraz zdjęcie:
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
http://krol-artur.nazwa.pl/forumkowalsk ... .php?t=680
Weźże to przeczytaj dokładnie i zastosuj i nie męcz się chłopie. Dodatkowo masz tam zdjęcia poprawnego paleniska.
Weźże to przeczytaj dokładnie i zastosuj i nie męcz się chłopie. Dodatkowo masz tam zdjęcia poprawnego paleniska.
No tak. Rozkopałem kołderkę
...
Ale jutro znowu rozpalam, tym razem dotnę stopki i dorzucę więcej węgla mam nadzieję że kleszcze będzie się dało wykuć. Och bym zapomniał muszę przecież sobie pseudo kowadło zgrzać z dwóch płytek wyciętych z pióra resorowego bo przecież raczej niezbyt trochę kuć na imadle i tu zmartwienie się pojawia czy rozgrzeje wystarczająco by je zgrzać... A hartowanie to jakoś tam później pójdzie trochę czytałem o hartowaniu resorów.
Ale jutro znowu rozpalam, tym razem dotnę stopki i dorzucę więcej węgla mam nadzieję że kleszcze będzie się dało wykuć. Och bym zapomniał muszę przecież sobie pseudo kowadło zgrzać z dwóch płytek wyciętych z pióra resorowego bo przecież raczej niezbyt trochę kuć na imadle i tu zmartwienie się pojawia czy rozgrzeje wystarczająco by je zgrzać... A hartowanie to jakoś tam później pójdzie trochę czytałem o hartowaniu resorów.
Ostatnio zmieniony 01 lis 2012, 22:50 przez RadeK, łącznie zmieniany 1 raz.
Źle myślisz uratować Cię może jakiś kawałek szyny kolejowej lub kawal grubego żelastwa to musi mieć masę no chyba ze zgrzejesz cały pakiet resorów ale co do zgrzewania to nie na tym etapie bo się nie znasz wiec jak najprędzej pędź na złomowisko a ze jesteś z Warszawy to polecam złom na ulicy strażackiej w Warszawie tam mają wszystko czego Ci trzeba 
czytam sobie te posty. Miło widzieć taki entuzjazm i ochotę aby wszystko odkryć samemu, wymyślić swoje sposoby. Radkam98 uspokój się troszeczkę, poczytaj uważnie, przemyśl. Wydaje mi się że i tak będziesz kombinował po swojemu i dopiero po kilku porażkach skorzystasz z dobrych rad
pozdrawiam i życzę powodzenia
Endriu
pozdrawiam i życzę powodzenia
Endriu
Jak miło i raźniej jest widzieć kogoś o zbliżonej liczbie postów na koncie. Ja kombinuję bo za bardzo nie mam środków na robienie kuźni itd. ale staram się ile sił. Ta pierwsza kuźnia to właściwie prototyp mający na celu dostarczenie mi jakiegoś doświadczenia o temperaturze, rozpalaniu podstawowym kuciu i w ogóle. Jestem świadom że może się okazać stanowczo za mała by cokolwiek prócz małych noży w niej robić, jutro spróbuję skuć w niej damaścik 64 warstwy, jeśli się nie uda to tym razem posłucham dobrych starych rad i patentów i zbuduję 4 razy większą kotlinę z wymiennym wkładem blachy itp. ale o tym będę pisał jak przyjdzie pora, tak sam ją zrobie bo te fabryczne są strasznie drogie to raz a przecież dochodzi nadmuch, kowadło, rama i na to też wykładam oszczędności, dwa to niezbyt nadają się do nagrzewania długich przedmiotów a w moim przypadku chodzi o robienie broni białej. Po prostu nauczę się na własnych błędach i waszych radach
. Póki co pobawię się w mini kowalstwo
.
Radkam98 - patrz ile ja mam postów za tyle czasu
,jakos z tym żyje
Nie patrz kucia,czy tam czytania tylko pisz pisz pisz ile sił w palcach-szybko,zanim dotrze do Ciebie,że to bez sensu
Poważniej-nie przejmuj sie nabijaniem licznika postów,tylko ćwicz i ucz się,bo jak będziesz spamował i olewał rady o które sam prosisz,to Ci przestaną w watkach ludzie odpisywać..
Nie patrz kucia,czy tam czytania tylko pisz pisz pisz ile sił w palcach-szybko,zanim dotrze do Ciebie,że to bez sensu
Poważniej-nie przejmuj sie nabijaniem licznika postów,tylko ćwicz i ucz się,bo jak będziesz spamował i olewał rady o które sam prosisz,to Ci przestaną w watkach ludzie odpisywać..
Czy do gwoździka nie potrzeba przypadkiem matrycy której nie mam i na pewno miał nie będę? ( tak wiem już idę przeczytać temat ) Na razie dysponuję tylko imadłem ślusarskim z pseudo kowadełkiem umieszczonym na łożysku
które jakieś drobne kucie powinno wytrzymać.
Co do kotlinki to owszem z bębna hamulcowego to dobry pomysł pół miliona ludzi na youtubie filmiki z takim paleniskiem wrzucało i hulało nieźle ale mi chodzi raczej o coś większego, z resztą wrzucę fotkę jeśli coś takiego w ogóle uda mi się jeszcze zrobić. Na razie zrobię sobie kleszcze i wrzucę fotki, a damast to chyba nic nadzwyczajnego, po prostu zgrzewana wielokrotnie bułka żelaza (w moim przypadku da rade pewno tylko taka 1x3x6 cm porządnie rozgrzać aby dało się zgrzewać). Później jeszcze dopieszczenia pierwszej kotlinki, próba czy po ulepszeniach będzie porządnie grzać i robię kolejną kotlinę (jeśli ojciec nie będzie marudził że dom spalę
) bo obecna mnie nie zadowala w pełni.
Co do kotlinki to owszem z bębna hamulcowego to dobry pomysł pół miliona ludzi na youtubie filmiki z takim paleniskiem wrzucało i hulało nieźle ale mi chodzi raczej o coś większego, z resztą wrzucę fotkę jeśli coś takiego w ogóle uda mi się jeszcze zrobić. Na razie zrobię sobie kleszcze i wrzucę fotki, a damast to chyba nic nadzwyczajnego, po prostu zgrzewana wielokrotnie bułka żelaza (w moim przypadku da rade pewno tylko taka 1x3x6 cm porządnie rozgrzać aby dało się zgrzewać). Później jeszcze dopieszczenia pierwszej kotlinki, próba czy po ulepszeniach będzie porządnie grzać i robię kolejną kotlinę (jeśli ojciec nie będzie marudził że dom spalę