BAAARDZO rzadko się to zdarza, ale jutro też zarobie na swoja wypłatę w jakieś 3-4 godziny. Za nietypową robotę szef słusznie drze z klienta. Nic namacalnego z tego niby nie mam, ale nie narzekam.Borsuk Mat pisze:Moją miesięczną wypłatę wypracowuje dla firmy w 2-3 dni. Reszta to czysty zysk.
Zmiany w kodeksie pracy
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Ja niestety mam podobne zdanie jak Salaputro, każdy chce kasy na łapę i pełnych świadczeń, tylko zarobić na to już nie bardzo się chce, albo potrafi. Pracownik zawsze będzie narzekał, a pracodawcy zawsze będzie mało... no cóż taki to układ. Jeśli chcesz być poza nim, startuj na własną rękę... Na dobre zlecenia też trzeba sobie zapracować, mało kto powierza konkretną gotówkę człowiekowi znikąd. Można zrzucać na państwo, biurokracji itp. ale jakoś wielu ludzi daje rade i to z niezłym wynikiem, widocznie nie karzdemu jest dane być szefem i zarabiać miliony, jak to niektórzy myślą.
Z moich obserwacji wynika, że każdy (no prawie każdy) pracownik myśli, że kosztuje szefa tyle, ile bieże na rękę. Niektórzy są jeszcze na tyle świadomi, że widzą świadczenia typu ZUS. Ale praktycznie nikt nie widzi, że szefa kosztuje jeszcze całe stanowisko pracy dla tego pracownika. Wiertarki, szlifierki, wiertła, papiery i wszystkie inne "gadżety". Nikt nie myśli, że te narzędzia też muszą się zwrócić więc ich nie szanuje, zużywa je szybciej, więc zarabia na każdym narzędziu mniej niż powinien, a potem się dziwi, że pracodawca go nie docenił. Przecież on zrobił dużo roboty, zrobił ją szybko, szef dużo zarobi. Ale jakby policzył wszystko to by wyszło, że zrobienie pracy szybciej kosztowało większe niż planowane zużycie narzędzi i w efekcie szef nie zarobił wcale więcej.
Ale jak jest się pracownikiem to widzi się tylko to co szef weźmie za wykonaną przez siebie pracę i ile się od niego otrzyma. Całej reszty kosztów się nie widzi. A jak czegoś nie widać to tego nie ma, więc szef robi czysty wyzysk...
Ale jak jest się pracownikiem to widzi się tylko to co szef weźmie za wykonaną przez siebie pracę i ile się od niego otrzyma. Całej reszty kosztów się nie widzi. A jak czegoś nie widać to tego nie ma, więc szef robi czysty wyzysk...
Taki przywilej VAT-owca, odlicza wszystko co się da i jak się da. Ale wierz mi, nie ma mu czego zazdrościć. To co Ty bierzesz za przejaw luksusu w rzeczywistości może wyglądać zupełnie inaczej: może być zadłużony po uszy i zamiast wypłacić Twoją wypłatę woli spłacić część zadłużenia wobec dostawcy materiału. Jeśli wypłaci Tobie, a nie dostawcy, to w kolejnym miesiącu nie będzie z czego robić i będziesz bez pracy...prezesAdammm pisze:Przytaczacie kwestie pracodawców... macie rację... ale weźcie również pod uwagę fakt że jest sporo którzy wykorzystują obecną sytuację...
(...) samochody osobowe niby służbowe nowiutkie są wykorzystywane do jazdy do domu itp...
Nie piszę tego złośliwie, znam firmy, które właśnie tak funkcjonują. Nowiutkie auta, bo akurat leasing się udało dostać, a kabza pusta i firma na granicy bankructwa. W naszym kraju to niestety norma.
- Borsuk Mat
- Posty: 181
- Rejestracja: 05 kwie 2012, 13:13
- Lokalizacja: Kraków
Nie wiem czemu tak strasznie bronicie pracodawców. Chyba nigdy nie pracowaliście w prywatnej firmie.
Gdzie nic Ci się nie należy.
Pracę Ci daje - jeszcze byś kasy chciał? Do domu byś chciał iść? Przecież jeszcze jasno jest. Odzież robocza? A po co Ci?
A że wypłata się spóźnia kolejny tydzień? I co z tego?
Nie podoba się? Jest setka lepszych na Twoje miejsce? I co że masz rodzinę? Trzeba było nie zakładać....
Gdzie nic Ci się nie należy.
Pracę Ci daje - jeszcze byś kasy chciał? Do domu byś chciał iść? Przecież jeszcze jasno jest. Odzież robocza? A po co Ci?
A że wypłata się spóźnia kolejny tydzień? I co z tego?
Nie podoba się? Jest setka lepszych na Twoje miejsce? I co że masz rodzinę? Trzeba było nie zakładać....
Pracowałem przez 3 lata w różnych firmach, a właściwie montowniach motoryzacyjnych. Nic specjalnego czym warto się chwalić, ale swoje przygody przeżyłem. Wyzysk w takich miejscach pierwszorzędny, pracownik to śmieć i niestety prawdą jest, że: "jak się nie podoba to się zwolnij", bo na drugi dzień przyjdzie ktoś nowy. Nie podobało mi się, zwolniłem się, dzisiaj mam działalność, raz jest lepiej, dwa razy jest gorzej, ale nikt nade mną nie stoi
Próbowałem kogoś zatrudnić do pomocy, ale jak na razie ciężko to szło, od razu stawałem się tym złym, czyli pracodawcą...
- Grzegorz K.
- Administrator
- Posty: 3867
- Rejestracja: 29 sie 2009, 12:21
- Lokalizacja: Ustka/Słupsk
- Salaputro
- Administrator
- Posty: 678
- Rejestracja: 01 wrz 2009, 02:42
- Lokalizacja: Mosina k/Poznania
- Kontakt:
Borsuk załóż własną firmę od podstaw bez dotacji z UP , wyposaż ją we wszystkie potrzebne sprzęty i narzędzia spełnij wszelkie warunki socjalne i zatrudnij pracownika... Później martw się o to aby zapewnić mu wszystkie świadczenia, zapłać mu chorobowe i urlop a sam w tym czasie pracuj i wtedy może oczy Ci się otworzą ... Nie bronię wyzyskiwaczy ale postaw się w sytuacji pracodawców - bo najczęściej jest tak , że pracownik widzi tylko jak szef kasuje klienta i porównuje to ze swoim wynagrodzeniem nie zauważając jednocześnie pozostałych kosztów jakie ponosi pracodawca co już wcześniej zauważyli koledzy.
Święta racja.Jest jeszcze to ze pracownik jak ma pensie to przychodzi 10 i coś ta ma jakieś minimum na koncie.A wielu jest pradocawdów małych firm.Gdzie nie widza swoich wypłat co miesiąc tylko np z każdej roboty mają po parę groszy.Jedno jest pewne nie można szufladkować pracowników jak i pracodawców są różni.
Ja tam zawsze mówię otwórz firmę i pracuj na samozatrudnieniu a przekonasz się jak to jest,przecież teraz to jeden dzień.Większość odpowiada ze nie.Najgorsi szefowie to nowobogaccy co majątek mają po rodzicach.Miałem szefową co sama dorobiła się wszystkiego zaczynała w garażu a po 20latach zatrudnia ok 300 osób.A chodzi ubrana jak lump i ma szacunek do ludzi.
Mam Braciaka wozi ludzi busem ma 3 kursy dziennie po 120km każdy.Ma za to 2500-2700netto a jeszcze spuszcza paliwo z busa bo tak należny.
Więc niema co przypisywać ze szefowie to mendy a pracownicy do złotka.I tu i tu trafiają się chamy.
A po reszto co pracownika obchodzi ile szef zarabia na robocie.Jeżeli mu wypłaca na czas uzgodnioną stawkę,to tylko zazdrość.
A pracownik może zawsze poszukać innej pracy w między czasie.Ja w tym roku miałem już kilak telefonów czy nie potrzebuje pracownika bo poszukują pracy.
Ja tam zawsze mówię otwórz firmę i pracuj na samozatrudnieniu a przekonasz się jak to jest,przecież teraz to jeden dzień.Większość odpowiada ze nie.Najgorsi szefowie to nowobogaccy co majątek mają po rodzicach.Miałem szefową co sama dorobiła się wszystkiego zaczynała w garażu a po 20latach zatrudnia ok 300 osób.A chodzi ubrana jak lump i ma szacunek do ludzi.
Mam Braciaka wozi ludzi busem ma 3 kursy dziennie po 120km każdy.Ma za to 2500-2700netto a jeszcze spuszcza paliwo z busa bo tak należny.
Więc niema co przypisywać ze szefowie to mendy a pracownicy do złotka.I tu i tu trafiają się chamy.
A po reszto co pracownika obchodzi ile szef zarabia na robocie.Jeżeli mu wypłaca na czas uzgodnioną stawkę,to tylko zazdrość.
A pracownik może zawsze poszukać innej pracy w między czasie.Ja w tym roku miałem już kilak telefonów czy nie potrzebuje pracownika bo poszukują pracy.
Dobry pracodawca dba o pracowników, jeśli go na to stać! kasa w firmie nie pojawia się od picia kawy (nie dotyczy urzędów i szpitali) jeśli pracownicy przynoszą zysk, a przynajmniej potrafią na siebie zarobić, to nie ma potrzeby ich zwalniać, opier...ć czy oszukiwać... Zmiany w prawie, prawdopodobnie mają za zadanie odciążyć pracodawców(firmy) które są w trudnej sytuacji. Lepiej żeby kilku zarabiało mniej, niż setki straciły prace, bo firmy zaczną upadać. W skali kraju rozmawiamy o tysiącach i setkach tysięcy, lub więcej ludzi bez pracy...
Zatrudnię pracownika na 1/3 etatu z 40 nadgodzinami w tygodniu, są chętni?
za te 40 nadgodzin nie zapłace, ale zapewniam prace
za te 40 nadgodzin nie zapłace, ale zapewniam prace
Ostatnio zmieniony 16 gru 2012, 12:11 przez bey, łącznie zmieniany 1 raz.
bey pisze:Zatrudnię pracownika na 1/3 etatu z 40 nadgodzinami w tygodniu, są chętni?
za te 40 nadgodzin nie zapłace, ale zapewniam prace
Jak ktoś jest łoś to niech się decyduje na takie warunki, spokojnie pracodawcom też zależy na tym żeby robota szła, bo bez pracowników, sam staje się pracownikiem i ma wszystko na łubie... nadgodziny nie są obowiązkowe!!! Zostaje ten kto chce dorobić, a że pracodawca nie ma za to obowiązku płacić podwójnie to dla niego ulga, tak bym interpretował kombinacie tych przepisów, a czy są słuszne? Dla jednego tak, dla innego totalny kwas.
Ja może trochę w inną stronę pójdę, no ale co tam. Pamiętacie jak Grecy strasznie się buntowali w obliczu cięć, które miały w ich kraju nastąpić? Pomocy oczekują od całej Europy ale zacząć od porządków na swoim podwórku nie chcą. Czy z nami nie jest przypadkiem tak samo? Ciągle oponenci mówią, że w naszym kraju nic się nie robi, że jest do kitu itd. A jak już się pojawi jakiś pomysł (może wcale nie taki głupi - przecież nikomu nie chodzi o okradanie pracownika, tylko o pewne przesunięcia w godzinach) to od razu sypią się gromy.
Ale może jestem naiwny...
(I żeby nie było. Przechodziłem w swoim krótkim życiu wiele form zatrudnienia: umowy wszelakiego typu, własna działalność i budżetówka. Generalnie najlepiej jest tam, gdzie nas nie ma)
Ale może jestem naiwny...
(I żeby nie było. Przechodziłem w swoim krótkim życiu wiele form zatrudnienia: umowy wszelakiego typu, własna działalność i budżetówka. Generalnie najlepiej jest tam, gdzie nas nie ma)
"Gdy trudu brak, maestrii brak"
Lipali
Lipali
