to imadło, to żeś fest zamocował
Wytop stali typu bułat w warunkach garażowych.
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
będziesz bułacił? powodzenia!
to imadło, to żeś fest zamocował
to imadło, to żeś fest zamocował
BIURO TECHNICZNE Dokumentacje urządzeń dla Urzędu Dozoru Technicznego
@Jacek-Sz Zgniot na ciastku bułatowym nie może być gwałtowny bo się rozszczepi. Na początku będę tłukł ręcznie, jak się uda zbudować młot porządnie do pod młotkiem. Mam nadzieję że się uda 
@reneq Wiem nie dokręcone, ale tak ładnie wygląda. Tylko postawiłem tak na stole żeby wytrasować miejsca na dziury. Teraz leży na glebie bo wierciłem otwory wiertłem 12. Oczywiście wcześniej otwory pilotażowe 3 mm. Po jednym otworze 12 mm wiertarka już miała dość. Erzac z napisem "BOSH".
@reneq Wiem nie dokręcone, ale tak ładnie wygląda. Tylko postawiłem tak na stole żeby wytrasować miejsca na dziury. Teraz leży na glebie bo wierciłem otwory wiertłem 12. Oczywiście wcześniej otwory pilotażowe 3 mm. Po jednym otworze 12 mm wiertarka już miała dość. Erzac z napisem "BOSH".
Dziś ciąg dalszy pracy z wózkiem i piecem do wytopu. Jak widać moje umiejętności spawania są mierne
. Postanowiłem zrobić co się da bez czujnika temperatury (na razie będzie bez specjalnego oprzyrządowania lancy w stylu gniazdo)


Jutro jeszcze zamontuję rury doprowadzające powietrze i podłączę elektrykę. potestuję na sucho i zajmę się piecykiem gazowym. W sobotę (mam nadzieję że jutro przyjdzie termopara) testy polowe czyli sprawdzimy jak się to pali
. Wsad jakiś powinienem przygotować ale to jutro
.
Oczywiście jak nic mi nie wyskoczy w stylu nagła usterka.


Jutro jeszcze zamontuję rury doprowadzające powietrze i podłączę elektrykę. potestuję na sucho i zajmę się piecykiem gazowym. W sobotę (mam nadzieję że jutro przyjdzie termopara) testy polowe czyli sprawdzimy jak się to pali
Oczywiście jak nic mi nie wyskoczy w stylu nagła usterka.
Dziś kolega który się zna (i ma studia nawet) odpowiednio podłączył mi wentylator. Bestia dmucha niesamowicie.
Poza tym miałem swoją pierwsze zlecenie!
Kolega zgubił klucz typu "śruba" do garażu i poprosił o dorobienie. Chciałem zrobić z rurki którą miałem w kupce złomu ale była za duża. Rozciąłem wzdłuż, sklepałem razem i wyrównałem, potem wspawałem ząb do obracania śruby. Oto moje "dzieło"

Z jednej strony spaliłem, spaw nierówny jakby ktoś nasmarkał ale.... jestem dumny działa a to się liczy.

Jutro próba palenia w piecu. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Poza tym miałem swoją pierwsze zlecenie!
Kolega zgubił klucz typu "śruba" do garażu i poprosił o dorobienie. Chciałem zrobić z rurki którą miałem w kupce złomu ale była za duża. Rozciąłem wzdłuż, sklepałem razem i wyrównałem, potem wspawałem ząb do obracania śruby. Oto moje "dzieło"

Z jednej strony spaliłem, spaw nierówny jakby ktoś nasmarkał ale.... jestem dumny działa a to się liczy.

Jutro próba palenia w piecu. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Dziś zabrałem się za testu ogniowe instalacji. Poszło jak poszło pod wieczór będę znał efekty.

Przygotowałem próbny ładunek do tygielka. Stal z resora od żuka (prawdopodobnie 50HF) Nie dodawałem węgla bo i tak tygiel grafitowy a wcześniej miałem nieudane grzanie tej stali w tyglu z węglem (tygiel pękł) czyli poziom węgla mógł pójść w górę a nie chcę przekroczyć magicznej granicy 2 %

Dodałem parę kawałków szkła aby ładnie się zaizolowało gdy się wszystko roztopi.

Wsadziłem tygielek do pieca , przykryłem płytką szamotową i odpaliłem.
Co do odpalania tego piecyka - sporo się dziś nauczyłem.
Po pierwsze Primo - zapomnij o rozpalaniu drewnem. Włączam wentylator i wszystko gasi nawet jak go zdławię.
Po drugie Primo - gaz POMAGA! Z palnika kolegi Banana wymontowałem dyszę z rurką miedzianą i wprowadziłem w kanał doprowadzający powietrze. 0,5 atmosfery na reduktorze przez 10 minut i rozpalone częściowo. Później gazu minimalnie (żeby ogień mi nie zgasł przypadkiem) i wentylator na połowę mocy. Co prawda rozpalałem piec prawie pół godziny ale udało się.
Po trzecie Primo Ultimo - Koks to MOC! Po rozpaleniu i włączeniu dmuchawy na całą moc ciekawie wyglądało to w środku. Niestety bez czujnika temperatury nie mogłem zmierzyć dokładnej temperatury ale wyglądało obiecująco.

Tak wyglądała cała instalacja w pracy. Mam nadzieję że przetop się udał.

Po około 30 minutach ostrego palenia i dorzucania koksu zmniejszyłem o połowę dopływ powietrza, przestałem dokładać i po następnych 15 minutach wyjąłem tygiel. Tak wygląda w prowizorycznej ochronie z wełny mineralne ogniotrwałej. Jak widać żużel zlepił pokrywkę z płytki szamotowej z tyglem, tygiel nie pękł ani się nie przepalił tak więc mam jakieś nadzieje co do jego zawartości.
Co do BHP przy tym piecu to: Nie podchodzić bez osłony siatkowej i okularów. Wszelkie dorzucanie do ognia i przegrzebywanie koksu bez rękawic na zmniejszonym dopływie powietrza (bo koks nie chciał mi opaść do paleniska XD) bo czuć od razu czy palisz się czy nie. No i niczego nie dotykać aż do kompletnego wygaszenia.
Następny update wieczorem no chyba że się udało, to wtedy mogę nie być w stanie pisać coś co nadawało by się do przeczytania.

Przygotowałem próbny ładunek do tygielka. Stal z resora od żuka (prawdopodobnie 50HF) Nie dodawałem węgla bo i tak tygiel grafitowy a wcześniej miałem nieudane grzanie tej stali w tyglu z węglem (tygiel pękł) czyli poziom węgla mógł pójść w górę a nie chcę przekroczyć magicznej granicy 2 %

Dodałem parę kawałków szkła aby ładnie się zaizolowało gdy się wszystko roztopi.

Wsadziłem tygielek do pieca , przykryłem płytką szamotową i odpaliłem.
Co do odpalania tego piecyka - sporo się dziś nauczyłem.
Po pierwsze Primo - zapomnij o rozpalaniu drewnem. Włączam wentylator i wszystko gasi nawet jak go zdławię.
Po drugie Primo - gaz POMAGA! Z palnika kolegi Banana wymontowałem dyszę z rurką miedzianą i wprowadziłem w kanał doprowadzający powietrze. 0,5 atmosfery na reduktorze przez 10 minut i rozpalone częściowo. Później gazu minimalnie (żeby ogień mi nie zgasł przypadkiem) i wentylator na połowę mocy. Co prawda rozpalałem piec prawie pół godziny ale udało się.
Po trzecie Primo Ultimo - Koks to MOC! Po rozpaleniu i włączeniu dmuchawy na całą moc ciekawie wyglądało to w środku. Niestety bez czujnika temperatury nie mogłem zmierzyć dokładnej temperatury ale wyglądało obiecująco.

Tak wyglądała cała instalacja w pracy. Mam nadzieję że przetop się udał.

Po około 30 minutach ostrego palenia i dorzucania koksu zmniejszyłem o połowę dopływ powietrza, przestałem dokładać i po następnych 15 minutach wyjąłem tygiel. Tak wygląda w prowizorycznej ochronie z wełny mineralne ogniotrwałej. Jak widać żużel zlepił pokrywkę z płytki szamotowej z tyglem, tygiel nie pękł ani się nie przepalił tak więc mam jakieś nadzieje co do jego zawartości.
Co do BHP przy tym piecu to: Nie podchodzić bez osłony siatkowej i okularów. Wszelkie dorzucanie do ognia i przegrzebywanie koksu bez rękawic na zmniejszonym dopływie powietrza (bo koks nie chciał mi opaść do paleniska XD) bo czuć od razu czy palisz się czy nie. No i niczego nie dotykać aż do kompletnego wygaszenia.
Następny update wieczorem no chyba że się udało, to wtedy mogę nie być w stanie pisać coś co nadawało by się do przeczytania.
Niestety porażka. Brak kontroli temperatury, niedostateczna temperatura i brak przetopu wsadu.


Tak wygląda wnętrze tygielka. Jak widać szkło ładnie się stopiło ale stal nie bardzo. Możliwe że od dołu stopiły się końcówki ale jak na razie to jest to nie do zauważenia.
Do poprawy
1. Nie rozdrabniałem koksu. Czas się zabrać za tą brudną robotę. Młotek i walić w worek aż będzie odpowiedni.
2. Tygiel był grzany tylko z jednej strony bo z jednej strony koks się zapalił od gazu. Podpalić trzeba i z drugiej strony żeby paliło się równomiernie.
3. Mogę jeszcze poszerzyć otwory dolotowe powietrza. Powinno pomóc.
4. W końcu zainstalować termoparę (jak przyjdzie skubana mam nadzieję że w końcu dotrze) Przy bezpośrednim odczycie temperatury nie będzie takich niespodzianek.
5. Dłużej grzać. Bardzo długo trwało rozpalenie koksu. Piec też jakiś czas wchodzi na temperaturę roboczą. Możliwe że wsad stopiłby się ale trzeba było by go potrzymać jeszcze godzinkę na ogniu.
Tygle zdają egzamin , nie pękają, nie przepalają się. Mam nadzieję że ten jeszcze wytrzyma następne grzanie.


To tyle na dzisiaj następne działania w poniedziałek albo nie wiadomo kiedy zależnie czy termopara już jedzie czy trzeba na nią czekać znowu ileś tam czasu.


Tak wygląda wnętrze tygielka. Jak widać szkło ładnie się stopiło ale stal nie bardzo. Możliwe że od dołu stopiły się końcówki ale jak na razie to jest to nie do zauważenia.
Do poprawy
1. Nie rozdrabniałem koksu. Czas się zabrać za tą brudną robotę. Młotek i walić w worek aż będzie odpowiedni.
2. Tygiel był grzany tylko z jednej strony bo z jednej strony koks się zapalił od gazu. Podpalić trzeba i z drugiej strony żeby paliło się równomiernie.
3. Mogę jeszcze poszerzyć otwory dolotowe powietrza. Powinno pomóc.
4. W końcu zainstalować termoparę (jak przyjdzie skubana mam nadzieję że w końcu dotrze) Przy bezpośrednim odczycie temperatury nie będzie takich niespodzianek.
5. Dłużej grzać. Bardzo długo trwało rozpalenie koksu. Piec też jakiś czas wchodzi na temperaturę roboczą. Możliwe że wsad stopiłby się ale trzeba było by go potrzymać jeszcze godzinkę na ogniu.
Tygle zdają egzamin , nie pękają, nie przepalają się. Mam nadzieję że ten jeszcze wytrzyma następne grzanie.


To tyle na dzisiaj następne działania w poniedziałek albo nie wiadomo kiedy zależnie czy termopara już jedzie czy trzeba na nią czekać znowu ileś tam czasu.