Heavy Metal Forge
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Heavy Metal Forge
Pochwalę się swoją kuźnią jaką ostatnio w współpracy z moim tatą zrobiliśmy. Nic wielkiego ale na początek do nauki kucia powinno wystarczyć, a gdy się nauczę zrobię poważne palenisko.
Palenisko plus nadmuch
Samo palenisko
Palenisko wykonane jest z starego żeliwnego emaliowanego zlewu. Nadmuch zrobiony jest z starej farelki lub Odkurzacza o nazwie "Czajka" Za kowadło służy mi kawał znalezionej w domu sztaby.
A teraz masa pytań ( coby nie robić niepotrzebnych tematów), po pierwsze czy taki nawiew wystarczy do rozpalenia koksu, ponieważ na jedno posiedzenie schodzi mi około 10 kg węgla drzewnego a to skutecznie oczyszcza moje kieszenie z gotówki. I jeśli tak jaki jest skuteczny sposób rozpalenia go. Próbowałem sposobu najpierw rozpalić węgiel drzewny i następnie zasypałem go koksem wielkości zapalniczki zippo ( z braku lepszego porównania) jednak efekt był co najmniej parny. Kilka się zapaliło na kilka minut i zdechło. Czy istnieje możliwość że jest to spowodowane konstrukcją samego paleniska?
Czy do samej nauki wystarczą dwa młotki jeden kilogramowy a drugi około 1.5-2 kg (brak tabliczki znamionowej waga oceniana na tzw. oko ), czy jak mówią inni kowale że takie młotki są za lekkie. Dysponuję jeszcze starymi "kowadełkami" do klepania kos czy one także mogą się przydać w kuźni czy jednak spisać je na straty?
*Niestety nie mogę wrzucić zdjęć z strony Imgur. Z przyczyn niewiadomych dla mnie nie są one widoczne. Dlatego wrzuciłem linki do zdjęć.
Palenisko plus nadmuch
Samo palenisko
Palenisko wykonane jest z starego żeliwnego emaliowanego zlewu. Nadmuch zrobiony jest z starej farelki lub Odkurzacza o nazwie "Czajka" Za kowadło służy mi kawał znalezionej w domu sztaby.
A teraz masa pytań ( coby nie robić niepotrzebnych tematów), po pierwsze czy taki nawiew wystarczy do rozpalenia koksu, ponieważ na jedno posiedzenie schodzi mi około 10 kg węgla drzewnego a to skutecznie oczyszcza moje kieszenie z gotówki. I jeśli tak jaki jest skuteczny sposób rozpalenia go. Próbowałem sposobu najpierw rozpalić węgiel drzewny i następnie zasypałem go koksem wielkości zapalniczki zippo ( z braku lepszego porównania) jednak efekt był co najmniej parny. Kilka się zapaliło na kilka minut i zdechło. Czy istnieje możliwość że jest to spowodowane konstrukcją samego paleniska?
Czy do samej nauki wystarczą dwa młotki jeden kilogramowy a drugi około 1.5-2 kg (brak tabliczki znamionowej waga oceniana na tzw. oko ), czy jak mówią inni kowale że takie młotki są za lekkie. Dysponuję jeszcze starymi "kowadełkami" do klepania kos czy one także mogą się przydać w kuźni czy jednak spisać je na straty?
*Niestety nie mogę wrzucić zdjęć z strony Imgur. Z przyczyn niewiadomych dla mnie nie są one widoczne. Dlatego wrzuciłem linki do zdjęć.
- BANAN
- arcyweteran forum
- Posty: 6513
- Rejestracja: 30 sie 2009, 10:28
- Lokalizacja: Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękoma czarnymi od pługa
Kłopot z rozpalaniem koksu może wynikać z małej ilości wiatru. farelkę dałbym bliżej paleniska i połączył ją z paleniskiem większym przekrojem rury. Po drugie koksu nie rozpala się dokładając kilka kawałków, tylko trzeba usypać kupkę , pewnie z pół wiaderka. Koks się pali w dużej objętości, w małej będzie przez powietrze studzony.
Kontakt 517355290
Nie wiem czy jest takie cienkie. W najgrubszym miejscu ma około 1 cm w najcieńszym 0,4 mm.
Nie potrzeba niczego od dwóch dni w mojej kuźni pali się tylko koks. Problemy z rozpaleniem były spowodowane jakością węgla drzewnego. Wcześniej jechałem na węglu z firmy Aro, a od dwóch dni rozpalam nieco droższym węglem (firmy nie pamiętam) i koks zaczął ze mną współpracować. Dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
Nie potrzeba niczego od dwóch dni w mojej kuźni pali się tylko koks. Problemy z rozpaleniem były spowodowane jakością węgla drzewnego. Wcześniej jechałem na węglu z firmy Aro, a od dwóch dni rozpalam nieco droższym węglem (firmy nie pamiętam) i koks zaczął ze mną współpracować. Dziękuję za wszelkie odpowiedzi.