Potem wybrać się na szkolenie (pewnie do Nomada to jak mu wychodzi materiał najbardziej mi się podoba ale to kwestia gustu) żeby pokazał mi jak kuje.
Na końcu wytapiać rankami i kuć popołudniami. I tak pewnie nie obrobię wszystkich ciastek które wytopię, za długo kucie trwa.
Co do kucia na razie mam mierne osiągnięcia, po pierwsze materiał jest oporny (tym bardziej moje pierwsze bułki chromowo - wanadowe) po drugie kiepski ze mnie kowal (uczę się na resorach
Czeka mnie jeszcze przejście z tygli grafitowych na ceramiczne. Mam nadzieję że większe ciastka będę w stanie wypiekać, hindusi robią ciastka po 3-4 kg.