Humor
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
-
Krzysztof Assman
Poradnia małżeńska. Przed biurkiem siedzi dość nerwowa para. - Na czym polega państwa problem? – pyta Poradnik. - Bo żona nie daje mi... – zaczyna mąż - Uch, ty jełopie zakłamany! – przerywa żona – Ja ci nie daję, napalona fujaro złamana?! Ja, ja?! Teraz to ci dupczenie w głowie, co?! - ...nie daje mi dojść... - O ty kutafonie wygięty! Ja ci dojść nie daję?! Jak ty masz niby dojść, impotencie zasrany z dziada pradziada, hipokryto ty ?!?!? - ...do słowa.
pewien kowal wyjechał na wczasy do Egiptu, w barze miejscowy głośno woła że jak ktoś rozśmieszy jego wielbłąda dostanie 1000 dolarów. kowal zgłosił się wziął wielbłąda za róg i po chwili wrócił z rozbawionym do łez zwierzakiem. miejscowy zawołał-teraz go uspokój! daj następny tysiąc. arab zgodził się więc kowal znowu wziął wielbłąda za róg i po chwili zwierz wrócił b.smutny. czym go rozbawiłeś? powiedziałem mu ze mam większego, to dlaczego jest smutny? bo mu pokazałem!
na moim grobie napiszcie "jak był żywy, to żył!"
Noc. Amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Nagle w samolocie zapala się czerwona lampka, potem zielona. Komandosi jeden po drugim wyskakują z samolotu, tylko jeden nie skacze.
Dowódca: - Skacz!
- N-nnnie.
- Dlaczego nie?
- Bb-bo ssie bb-boję.
- Skacz, bo jak nie, to pójdę po pilota i razem cię wypchniemy!
- Tt-tto ii-idź.
Po chwili dowódca wraca z pilotem i znów mówi:
- Skacz.
- Nn-nnie, bb-bo sssię bb-boję.
W ciemności słychać kotłowaninę, szarpanie, sapanie, w końcu jakoś udaje się wypchnąć tchórzliwego komandosa. Obaj zdyszani siadają w ciemnym kącie.
- Silny był, no nie? - pyta dowódca.
- Nn-nno, chyy-yba c-ccoś ttt-trenował.
Dowódca: - Skacz!
- N-nnnie.
- Dlaczego nie?
- Bb-bo ssie bb-boję.
- Skacz, bo jak nie, to pójdę po pilota i razem cię wypchniemy!
- Tt-tto ii-idź.
Po chwili dowódca wraca z pilotem i znów mówi:
- Skacz.
- Nn-nnie, bb-bo sssię bb-boję.
W ciemności słychać kotłowaninę, szarpanie, sapanie, w końcu jakoś udaje się wypchnąć tchórzliwego komandosa. Obaj zdyszani siadają w ciemnym kącie.
- Silny był, no nie? - pyta dowódca.
- Nn-nno, chyy-yba c-ccoś ttt-trenował.
Ostatnio zmieniony 12 lut 2015, 03:19 przez Perun, łącznie zmieniany 1 raz.
- Płaci pani mandat - mówi dwóch policjantów, zatrzymując samochód, jadący z nadmierną prędkością.
- A czy nie mogłabym zapłacić w naturze?
- Co to znaczy "w naturze"?
- No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać ...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta:
- Potrzebne ci majtki?
- Nie!
- Mnie tez nie...
- A czy nie mogłabym zapłacić w naturze?
- Co to znaczy "w naturze"?
- No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać ...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta:
- Potrzebne ci majtki?
- Nie!
- Mnie tez nie...