Przed chwilą wróciłem z dwugodzinnej sesji relaksacyjnej przy młotku.
Dzisiaj postanowiłem przerobić ten płaskownik z nieudanym gwoździem na podstawkę pod świeczkę.
Na początku ambitnie rozklepałem i na podcince nadałem wstępny kształt liścia, ale jak przyszło do łodygi to wymiękłem i usunąłem z grubsza nadmiar szlifierką kątową
Ale reszta to młotek i to co było pod ręką...kawałek rury, jakiś płaskownik... radosna twórczość której dałem się ponieść.
Nie wiem tylko jak wykańczać takie duperele, mi podoba się surowość...muszę poczytać na forum
Pozdrawiam