jak klepac? jak kuć ? aby było dobrze i historycznie
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Właśnie o tym pisałem wcześniej. Warto zauważyć, że spora część ludzi zaczyna przygodę z płatnerstwem właśnie w ten sposób: niecka w pieńku + młotek z kulkąRemington pisze:jak od środka klepałeś, do tego na wgłębnym podkładzie, to musiało tak wyjść.
Słyszałem, że można "raisingować" na zimno, ale do tej pory nie opanowałem tej metody i pewnie jeszcze długo nie będę próbował - wszystko na gorąco w tej chwili.
Jakkolwiek nic to nie wnosi do tematu hartowania blach. Jeszcze raz proszę o wydzielenie OT postów do innego tematu lub usunięcie tych zbędnych...
Ja nie obrabiam blachy 50hf na gorąco.
Ona sie hartuje przy ok 200 stopniach (rozmawiałem z hartownikiem) - potem pęka jak szkło.
Powinno sie ją wyłącznie na gorąco obrabiać - jak sie zaczeło - innej mozliwości nie widze.
Ja ją obrabiam na zimno - pieknie sie kształtuje , nawet raisingowac można bez kłopotu.
Oczywiście trudno - ale da rade.
Ja do łokci i kolan uzywam blachy C45 , o grubości 1,5mm - po zahartowaniu ma taką samą twardość jak 50hf czyli od 39 do 41 HRC ale mniejszą spręzystość.
Moim zdaniem rekompensuje to wieksza grubość blachy.
Ona sie hartuje przy ok 200 stopniach (rozmawiałem z hartownikiem) - potem pęka jak szkło.
Powinno sie ją wyłącznie na gorąco obrabiać - jak sie zaczeło - innej mozliwości nie widze.
Ja ją obrabiam na zimno - pieknie sie kształtuje , nawet raisingowac można bez kłopotu.
Oczywiście trudno - ale da rade.
Ja do łokci i kolan uzywam blachy C45 , o grubości 1,5mm - po zahartowaniu ma taką samą twardość jak 50hf czyli od 39 do 41 HRC ale mniejszą spręzystość.
Moim zdaniem rekompensuje to wieksza grubość blachy.
Widzę w tych dwóch zdaniach sprzeczność...Mardinus pisze:Ja nie obrabiam blachy 50hf na gorąco.
Ona sie hartuje przy ok 200 stopniach (rozmawiałem z hartownikiem) - potem pęka jak szkło.
Powinno sie ją wyłącznie na gorąco obrabiać - jak sie zaczeło - innej mozliwości nie widze.
Zresztą co do pękania przy obróbce - widziałem rzeczy robione ze sprężynówki przez topowych płatnerzy, rozmawiałem z nimi - wszyscy kują ją na gorąco. Owszem, zdarza się jej pęknąć, ale to kwestia wprawy i wyczucia materiału...
Z mojej strony do tematu wiele nowego nie wniosę , ale mogę potwierdzić że z moich dotychczasowych doświadczeń wynika co następuje:
1. klepanie od środka nie ważne na gorąco czy na zimno rozciąga materiał , przez co najcieńszy staje się on w najbardziej wypukłym miejscu;
2. pracując nad elementem od zewnątrz (raising) bez różnicy na gorąco czy na zimno, materiał spęcznia się co owocuje przyrostem grubości- najbardziej wypukłe miejsce ma wyjściową grubość materiału i teoretycznie przy brzegu powinno być najgrubiej, aczkolwiek cała sztuka polega na tym by przesunąć nadmiar materiału w stronę punktu wyjściowego. oczywiście na zimno zajmuje to o wiele więcej czasu i przy większej ilości "przejść" wskazane jest wygrzewanie, inaczej materiał będzie się zagniatał i rozwarstwiał się przez co gotowy produkt może okazać się bezużyteczny;
3.Praca ze stalą 50 HF/HS, może okazać się koszmarem; przy pracy na gorąco potrafi się sama utwardzać przez co robi się krucha jak szkło, oczywiście nie cały element na raz ale wystarczy jeden magiczny punkt, który akurat ot tak z głupia frant walniemy młotkiem, bo trochę nierówne było.. Dźwięk taki że aż się serce kraje. Dla tego dla bezpieczeństwa lepiej całość zrobić na gorąco skoro się już zaczęło. Oczywiście po jakimś czasie można nabrać wprawy i tak grzać żeby się nie utwardzało, ale pewności nigdy nie ma a ryzyko pozostaje.
4.Obróbka 50 HF/HS na zimno oczywiście jest możliwa i nie wymaga super mocy, ale trzeba pamiętać że nie należy ona do najplastyczniejszych materiałów, przykładowo bez problemu na zimno można wykonać anatomiczne zarękawia (przedramiona) z blachy 1mm, w krytycznych momentach jednakowoż wskazane jest wspomaganie turbo palnikiem z propanem- nie przegrzewa i dość szybko rozgrzewa odpowiednią powierzchnię 1mm blachy.
To na razie tyle z moich obserwacji,
Pozdrawiam, Radek.
1. klepanie od środka nie ważne na gorąco czy na zimno rozciąga materiał , przez co najcieńszy staje się on w najbardziej wypukłym miejscu;
2. pracując nad elementem od zewnątrz (raising) bez różnicy na gorąco czy na zimno, materiał spęcznia się co owocuje przyrostem grubości- najbardziej wypukłe miejsce ma wyjściową grubość materiału i teoretycznie przy brzegu powinno być najgrubiej, aczkolwiek cała sztuka polega na tym by przesunąć nadmiar materiału w stronę punktu wyjściowego. oczywiście na zimno zajmuje to o wiele więcej czasu i przy większej ilości "przejść" wskazane jest wygrzewanie, inaczej materiał będzie się zagniatał i rozwarstwiał się przez co gotowy produkt może okazać się bezużyteczny;
3.Praca ze stalą 50 HF/HS, może okazać się koszmarem; przy pracy na gorąco potrafi się sama utwardzać przez co robi się krucha jak szkło, oczywiście nie cały element na raz ale wystarczy jeden magiczny punkt, który akurat ot tak z głupia frant walniemy młotkiem, bo trochę nierówne było.. Dźwięk taki że aż się serce kraje. Dla tego dla bezpieczeństwa lepiej całość zrobić na gorąco skoro się już zaczęło. Oczywiście po jakimś czasie można nabrać wprawy i tak grzać żeby się nie utwardzało, ale pewności nigdy nie ma a ryzyko pozostaje.
4.Obróbka 50 HF/HS na zimno oczywiście jest możliwa i nie wymaga super mocy, ale trzeba pamiętać że nie należy ona do najplastyczniejszych materiałów, przykładowo bez problemu na zimno można wykonać anatomiczne zarękawia (przedramiona) z blachy 1mm, w krytycznych momentach jednakowoż wskazane jest wspomaganie turbo palnikiem z propanem- nie przegrzewa i dość szybko rozgrzewa odpowiednią powierzchnię 1mm blachy.
To na razie tyle z moich obserwacji,
Pozdrawiam, Radek.
witam,
Jeśli jakims cudem wykute na goraco kolanka z blachy 1,5mm 50HF w rezultacie nie pekną ,czy jest sens je odpuszczać?
Jak już ktoś wczesniej trafnie zauważył mogą być kruche,(a raczej są, bo przy odcinaniu naddatku blachy,poprostu ją skruszylem) boję się,że przy otrzymaniu szlagu np w jakiśc nefralgiczny punkt poprostu pękną.
pozdrawiam
Jeśli jakims cudem wykute na goraco kolanka z blachy 1,5mm 50HF w rezultacie nie pekną ,czy jest sens je odpuszczać?
Jak już ktoś wczesniej trafnie zauważył mogą być kruche,(a raczej są, bo przy odcinaniu naddatku blachy,poprostu ją skruszylem) boję się,że przy otrzymaniu szlagu np w jakiśc nefralgiczny punkt poprostu pękną.
pozdrawiam
- Grzegorz K.
- Administrator
- Posty: 3867
- Rejestracja: 29 sie 2009, 12:21
- Lokalizacja: Ustka/Słupsk
Od razu odpuszczać to może nie, ja bym polecał zastosować cały przekrój obróbki cieplnejtedi pisze:witam,
Jeśli jakims cudem wykute na goraco kolanka z blachy 1,5mm 50HF w rezultacie nie pekną ,czy jest sens je odpuszczać?
Jak już ktoś wczesniej trafnie zauważył mogą być kruche,(a raczej są, bo przy odcinaniu naddatku blachy,poprostu ją skruszylem) boję się,że przy otrzymaniu szlagu np w jakiśc nefralgiczny punkt poprostu pękną.
pozdrawiam
