Wybaczcie jakość - mój aparat nie lubi robić zdjęć, jak jest ciemno.

Co myślicie, czy to się nadaje i czy nie będzie masakrą do wykonania? Fajnie by było wszystko ponitować, ale bym się zajechał, więc dół chyba pospawam, a ten płaskownik u góry powiercę i pręty przezeń przechodzące zanituję.
Do wyginania tych falowanych elementów chcę zrobić "prasę śrubową" - tzn. mam śrubę rzymską ze złomu (prawie 70 cm jak na maxa rozkręcę) - zrobię wzorzec na gorąco, przyspawam go do blachy, wzmocnię płaskownikami z tyłu (taką ramę przyspawaną do tej samej blachy) i do tego będę dociskał drugim wzorcem też na gorąco zrobionym. Dobry to pomysł? Czy lepiej grzać po kolei i robić ręcznie? Jak nie wiadomo o co chodzi z tą prasą to narysuję - urządzenie proste, ale chyba skuteczne - w jednej ślusarni takie widziałem, tylko mieli siłownik hydrauliczny zamiast śruby.
