Natomiast jeśli chce się to wykuć to w tym przypadku jakoś bez odpowiedniej praktyki i poznania różnych technik jestem w kropce.
Kiedyś widziałem filmik jak robią je w Nepalu ale nie pokazali samego kucia tylko szlifowanie ostrza
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
O!, właśnie takich porad oczekiwałem. Dziękuję.Zacharias pisze:Przecinak nie nagrzewa materiału, a szlifierka ma pewne tendencje
Najpierw powyciągaj sobie metal mniej więcej na kształt, a potem krzywiznę zgięcia na ciepło to i na imadle nadasz.
Chyba, że wytniesz mniej więcej, podkujesz i dopiero zakrzywisz. To się da jakoś przeżyć
Nomad dzięki za zaproszenie. W tą sobotę pracuję, następna to giełda piwna w Rzeszowie. Jak na razie nie mam planów na 2 sobotę kwietnia.Nomad pisze:Wygnij z nadmiarem na ciepło i wtedy kuj ostrze.
Jak wyciągniesz ostrze to Ci będzie chciało materiał dodatkowo prostować
Przyjedź do mnie to Cie nauczę podstaw kucia
Przekujesz, przeżyjesz. Jak zegniesz pukając delikatnie, to zrobi się zgrubienie, ale je sobie "wklepiesz". Co do wytrzymałości- materiał ucieknie, Sikhi go spęczniają, prawie nic nie odcinając, więc będziesz miał mniej niż na początku, a oni mają tyle samo, ergo- będzie "ciut" słabsze. Ale potem zawiń w nawilżone rzemienie, oblep gliną i wygrzej w palenisku aż glina nie stwardnieje, to powinno się trzymać.solfernus pisze: Ale pewnie łatwo to będzie przekuć. Bo tak na mój rozum porobią się zgrubienia. Przynajmniej od wewnątrz zgięcia.
No i pytanie na koniec czy to może mieć wpływ na wytrzymałość? To gięcie i kucie?
O kurczaczek, bardzo chętnie bym podjechał ale... oddaję autko żonie bo jeździ na swoje zajęcia lub z dzieciakami na basen. Zostaje mi tylko co druga sobotaNomad pisze:Ja w weekendy na studia jeżdżę, więc tylko w tygodniu.
Po pracy możesz wieczorem podjechać jak Ci się będzie chciało.
bobodar pisze:Chłopie okazja Tobie się trafia jakich mało. Gdybym do Nomada miał mniej niż 750 km to na taką propozycję z laczka bym grzałsolfernus pisze:O kurczaczek, bardzo chętnie bym podjechał ale..Chyba Ciebie wiek N. przestraszył, on nie staruchofil ino fachowiec