Prace lewą ręką
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Super proste narzędzie, dwa pręty zespawane, jeden zeszlifowany na kształt grzbietu pochwy, boki płaskie.
Po zagięciu ręką, delikatnie profilujemy grzbiet ( blacha 0,5 mm), przy dłuższym elemencie przesuwamy, większa powierzchnia robocza nie jest potrzebna.
Pamiętamy o nagrzewaniu.
Przekręcamy na bok narzędzie i kujemy boki tak by zewnętrzne krawędzie się rozszerzały.
Na kawałku deseczki obkuwamy grzbiet przymierzając do krzywizny pochwy ( mniej więcej ), na tyle na ile pozwoli nam rozkucie płaskiej powierzchni. Jeśli mało to powtarzamy rozciąganie płaskich boków. i od nowa.
Po dobrym wygrzaniu elementu, rozwarte okucie nakładamy na pochwę i delikatnie młoteczkiem, obkuwamy i wygrzewamy i ob.... i , aż się gadzina oblepi. Tylko grzbiet !!!
Po wygrzaniu, płaską powierzchnie do ostrza doginamy palcami. Najpierw jedną,
zaznaczamy naddatek i obcinamy, potem drugą stronę.
Drucikami ściągamy krawędzie, smarujemy pastą, małym paliczkiem, nie za blisko podgrzewamy, a cynę nanosimy zwarciówką, pięknie się rozlewa, duża kontrola.
Po zlutowaniu nadajemy kształt i zdobimy.
Jeśli ktoś z Was ma inny sposób lub uwagi i udoskonalenia to proszę podzielcie się.[/b]
Po zagięciu ręką, delikatnie profilujemy grzbiet ( blacha 0,5 mm), przy dłuższym elemencie przesuwamy, większa powierzchnia robocza nie jest potrzebna.
Pamiętamy o nagrzewaniu.
Przekręcamy na bok narzędzie i kujemy boki tak by zewnętrzne krawędzie się rozszerzały.
Na kawałku deseczki obkuwamy grzbiet przymierzając do krzywizny pochwy ( mniej więcej ), na tyle na ile pozwoli nam rozkucie płaskiej powierzchni. Jeśli mało to powtarzamy rozciąganie płaskich boków. i od nowa.
Po dobrym wygrzaniu elementu, rozwarte okucie nakładamy na pochwę i delikatnie młoteczkiem, obkuwamy i wygrzewamy i ob.... i , aż się gadzina oblepi. Tylko grzbiet !!!
Po wygrzaniu, płaską powierzchnie do ostrza doginamy palcami. Najpierw jedną,
zaznaczamy naddatek i obcinamy, potem drugą stronę.
Drucikami ściągamy krawędzie, smarujemy pastą, małym paliczkiem, nie za blisko podgrzewamy, a cynę nanosimy zwarciówką, pięknie się rozlewa, duża kontrola.
Po zlutowaniu nadajemy kształt i zdobimy.
Jeśli ktoś z Was ma inny sposób lub uwagi i udoskonalenia to proszę podzielcie się.[/b]
Ostatnio zmieniony 30 sty 2015, 08:31 przez kowmal, łącznie zmieniany 3 razy.
Tak myślałem w teorii o obkuwaniu blachy na kopycie. Jednak nie bardzo sobie potrafię wyobrazić jak da się wyciągnąć dość sporą (jak często przy broni wschodniej) krzywiznę okucia czy pochwy, mając blachę grubości 0,5mm, która znacznie nam "pocienieje" podczas klepania. No i na koniec dochodzi ścierna obróbka wykańczająca.
-
graffic
Kowmal - tak się zastanawiam, czemu nie lutujesz srebrem okuć ? - technika zbliżona (palnik) a własności mechaniczne spoiny bez porównania lepsze - przy dołożeniu większej ilości miedzi dostaniesz bardziej zbliżony kolor spoiny do mosiądzu ze znacznym dodatkiem cynku (jasny mosiądz)
cyna lubi pękać (zwłaszcza przy wahaniach temperatury) i nie lubi późniejszych zabaw z młotkiem - co się zdarza
ja ryfki, szyjkę, trzewiki, itd. - lutuje srebrem lub mosiądzem (choć we wschodniej często niestety używali cyny albo niskiej próby srebra)
cyna lubi pękać (zwłaszcza przy wahaniach temperatury) i nie lubi późniejszych zabaw z młotkiem - co się zdarza
ja ryfki, szyjkę, trzewiki, itd. - lutuje srebrem lub mosiądzem (choć we wschodniej często niestety używali cyny albo niskiej próby srebra)
