egojack1 pisze:Konkluzja - oczyścić druciakiem, odetkać otwory i cieszyć się takim jak jest..
Czyszczenie zrobione, zostały otwory...
graffic pisze:abstrahując od powyższego - gratuluje zakupu ! (jeśli to pierwsze kowadło) - i zakładam że jak się pasja rozwinie, tu kupisz kolejne, i jeszcze następne kowadło, i następne...

- a zakup tego będziesz wspominał z rozrzewnieniem

Pierwsze i przypuszczam że nie ostatnie, ale wydaje mi się że będzie najbardziej kochane.
Aries pisze:Zapchane otwory przebić - oczywiście odwrócić kowadło!
Też wpadłem na ten pomysł i od razu moje moje plecy przypomniały sobie dlaczego nie powinno się tego robić samemu
Wracając do tych nieszczęsnych otworów, nie wiem w jakim celu (i naprawdę nie przychodzi mi ani jeden pomysł dlaczego można było zrobić taki idiotyzm - gdyby były chociaż równe z bitnią to jakoś bym to zrozumiał, ale tak jak jest - to totalny bezsens) ktoś zatkał te otwory, ale chłop musiał być prze ch... , bo się bardzo postarał żeby nie można było tego wybić.
Próbowałem wybić kliny, prętem żebrowanym.
Pręt.jpg
Ale kliny w środku nawet nie drgnęły.
Otwór jaskółczy ogon.jpg
Otwór okrągły.jpg
Sprawę dodatkowo komplikuje kąt pod jakim mogę wbić pręt.
Kąt pod którym wchodzi pręt.jpg
Kliny wydają się być obwinięte jakimś rodzajem sznurka - zastanawiam się nad takim rozwiązaniem: nasączyć ten sznurek benzyną i postarać się to wypalić lutlampą - prawdopodobnie tylko niewielka część (pewnie z 2 - 3 cm z każdej strony by się wypaliła) ale może łatwiej było by to później wybić - czy ciepło pochodzące ze spalania benzyny i dodatkowo z palnika mogło by wpłynąć negatywnie na kowadło?
Jeśli jest to totalnie niemądre myślenie to proszę mnie poprawić.
Wiercenie chciał bym zostawić jako ostateczność, bo przypuszczam że przynajmniej parę wierteł zajadę na tych otworach.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.