Wściekłość i rezygnacja.

Tematy nie zawsze związane z kowalstwem

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
folkmar_dirman
Posty: 61
Rejestracja: 26 cze 2010, 15:50
Lokalizacja: Basin

Wściekłość i rezygnacja.

Post autor: folkmar_dirman » 27 lip 2011, 21:28

W końcu po długiej przerwie zajrzałem do swojej "kuźni". Miałem plan, materiał i zapał jakiego nie czułem od dawna. No to do roboty,. Ładnie nawet idzie, szabelka będzie jak ta lala, nietypowa wąska ale ładna (przynajmniej dla mnie). Pióro wykute, zbrocze wymęczone bez niczyjej pomocy, no dobra to czas na ostrze. Resor w żar, pióro wystaje z drugiej strony kopczyka koksu, czekam, czegoś szukałem wzrokiem po kuźni, no dobra już czas! Wyciągam i ... pióro zostało tam gdzie było! Spojrzałem tylko na koniec przyszłej klingi i widzę jak z kikuta przyszłej szabli sypie się snop iskier. Minęły 3 sekundy i gdyby człowiek wybuchał niczym ładunek wybuchowy o sile adekwatnej do poziomu jego złości, to mój wybuch widziano by z Warszawy (50 km). Wściekłość a potem rezygnacja i brak chęci do czegokolwiek, najlepiej pójść do domu, usiąść i tak siedzieć do końca dnia.


A teraz po moim użalaniu się nad sobą, czas na was drodzy forumowicze.
Opiszcie swój najbardziej tragiczny moment związany z kuciem.
Podobno wyrzucanie z siebie takich negatywnych myśli pomaga.
Wspierajmy się. ;)

yakiba
Posty: 270
Rejestracja: 30 sty 2010, 15:23
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: yakiba » 27 lip 2011, 21:37

Takich momentów miałem mnóstwo ale na końcu zazwyczaj coś jednak wychodzi dlatego te złe chwile przestają mieć znaczenie.

Awatar użytkownika
bey
Administrator
Posty: 2786
Rejestracja: 31 sie 2009, 07:20
Lokalizacja: Bronisze
Kontakt:

Post autor: bey » 27 lip 2011, 21:43

Mnie nauczono, aby materiał w palenisku cały czas przesuwać, krótkie ruch do przodu i do tyły, szlaka sie mniej przykleja i jak co któryś ruch troszkę bardziej wysuniesz to kontrolujesz kolorek
Lepsze jest wrogiem dobrego

Awatar użytkownika
krzysieklup
Posty: 325
Rejestracja: 20 kwie 2011, 17:45
Lokalizacja: Łapy ok.Białegostoku
Kontakt:

Post autor: krzysieklup » 27 lip 2011, 21:44

Ja pamiętam 2 najgorsze.
4 podejście do krzesiwa , grzeje , grzeje , uważam aby 4 raz nie przepalić i trach kikucik ledwo z kleszczy wystaje.
Odkuty nóż kabłączkowy , głownia z HF 50 do tego dogrzane łożysko na ostrze , hartowanie i trach , rozwarstwione i trzpień pęknięty.
Mój dziadek podratował mnie.

Wrzuciłem nożyk do wody , (i wtedy jest taki syk , wiadomo jaki , starzy mistrzowie mówią na to "bziik")
I mój dziadek "Wkur*wiony bziik" i jakoś pomogło.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 27 lip 2011, 21:57

Ja na początku sporo upalałem rzeczy ale byłem na to przygotowany :) jak się zabierałem za coś większego, ważniejszego to po prostu uważałem i takich tragicznych przeżyć nie mam :P Kilka razy faktycznie się zagapiłem albo coś ale wszystko dało się naprawić :p
np: "No to z tej strony trzpień będzie" :mrgreen:

Ostatnio u Wata ostatnio tak spieprzyliśmy twista, że szkoda gadać ale wziąłem podogrzewałem co się dało no i na jakieś kilka wisiorków styknie :D
:evil:

Kucyk
Posty: 157
Rejestracja: 28 cze 2010, 12:27
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Kucyk » 27 lip 2011, 23:05

Pękł mi grot do oszczepu w połowie. Głupio zrobiłem, bo zacząłem od tulei, ale teraz mam nauczkę :)
Może kiedyś czegoś się nauczę :)

Wczesnośredniowieczna Osada Słowiańska Nawia

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 27 lip 2011, 23:48

zaczyna się od tulei :P
:evil:

Kucyk
Posty: 157
Rejestracja: 28 cze 2010, 12:27
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Kucyk » 27 lip 2011, 23:58

Powiem tak, zrobiłem błąd w dwóch miejscach. Za cienko w miejscu gdzie tuleja łączy się z ostrzem i to, że zacząłem od tulei. Sporo mi osób mówiło o zaczynaniu od tulei, ale potem wystarczy nie trafić młotkiem i całe rozkuwanie tulei idzie w siną dal.

Tak przynajmniej mi się wydaje.
Może kiedyś czegoś się nauczę :)

Wczesnośredniowieczna Osada Słowiańska Nawia

Awatar użytkownika
Arek92
Posty: 238
Rejestracja: 29 sie 2009, 11:31
Lokalizacja: Lubania
Kontakt:

Post autor: Arek92 » 28 lip 2011, 00:02

Pamiętam jak dziś to zażenowanie jak za krótko uciąłem nity w nakładce głowicy mojego wikinga. Później przy zgrzewaniu materiału na saksa. A ostatnio jak pękł mi nożyk z wytapianej stali po hartowaniu. Tyle przekuwania, zgrzewania, szlifowania i pyk ;)

PS: i nożyczki ze sprężyny która pękała, ze 3 razem wziąłem jodełkexD
Myśl i Pamięć

Awatar użytkownika
Marek
forumoholik
Posty: 1042
Rejestracja: 14 mar 2010, 13:45
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Marek » 28 lip 2011, 01:06

ej no jak młotkiem nie trafiasz Kucyk no to wiesz... :P ale kto co lubi ;)

ojoj Arek te nity xP
:evil:

ODPOWIEDZ

Wróć do „ROZMOWY - hydepark ”