NA PEWNO NIE UDA CI SIĘ ZROBIĆ CZEGOS TAKIEGO!!!
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
- Grzegorz K.
- Administrator
- Posty: 3866
- Rejestracja: 29 sie 2009, 12:21
- Lokalizacja: Ustka/Słupsk
Oj Stell uważaj bo młot Maciejowy ciężki... 
Pomysł jak najbardziej dobry. Nawiązuje również do tematyki, że tak to ujmę, rozmów w Swołowie.
Ogłaszam konkurs: "Kleszcze Młotek Palenisko" czas realizacji do końca sierpnia 2011
Temat pracy: dowolny
Założenie programowe: wykorzystujemy wyłącznie młotek (-i), kleszcze, palenisko (może być gazowe)
CZAS START!
Pomysł jak najbardziej dobry. Nawiązuje również do tematyki, że tak to ujmę, rozmów w Swołowie.
Ogłaszam konkurs: "Kleszcze Młotek Palenisko" czas realizacji do końca sierpnia 2011
Temat pracy: dowolny
Założenie programowe: wykorzystujemy wyłącznie młotek (-i), kleszcze, palenisko (może być gazowe)
CZAS START!

Ojojooooj...proszę, nie tak ambitnie 
Póki co przymiarki robię do zrobienia sobie kuźni, bowiem kowadło jest u babci (kuję na... wstyd się przyznać- obciążniku do starej holenderskiej pralki, czyli powiedzmy, iż czymś, co wygląda jak 10-15kg kowadłobez rogów), dmuchawa to zepsuty odkurzacz, który rozłożyłem, przerobiłem trochę (spawając plastik z szyjką uciętej butelki po cisowiance)...
Fakt, zagapiłem się i mi narzędziówka popłynęła, jednak nie nazwałbym tego warunkami dopracy. Oczywiście kuję jak na wschodzie (z tego, co słyszałem)- kowadełko na ziemi, bo z każdego pniaczka spadnie... chyba, że bym pniaczek próbował wyżłobić, bo obciążnik nie ma otworów oczywiście.
Przedtem kułem na szynie, ale obciążnik nie skacze po ziemi.
Dodatkowym problemem jest brak dobrych narzędzi, a na takim małym "kowadle" sobie ich nie wykuję (a przynajmniej mój kręgosłup i kolana mogą protestować).
Tak, jestem zapaleńcem, który dopiero się za to zabiera, ma już miejsce na zrobienie prawdziwej kuźni i... na wiosnę będzie kuł nie klnąc na kolana.
Wczoraj zrobiłem sobie nadziak do jedzenia... jako, że na turnieje i ma wyglądać tak bardziej medievalnie, to postanowiłem niepolerować go całego na błysk, a i czarne miejsca nie są przykładem nieudolności
Na zdjęciach aż tak tego nie widać, ale mając go wręce... wygląda lepiej z takimi "niedoskonałościami". Jego czas i tak nie nadszedł, trzeba go przypatynować... Jeśli chodzi o użytkowość, to jest koleżka nie to stępienia, twardy jak cholera (a jednak prędzej się wygnie, niż pęknie- czyli się udało).
Proszę o łaskawą ocenę- pierwsza moja praca, którą publikuję w jakikolwiek sposób. I przepraszam za OT i długiego posta, jednak to takie moje koślawe i spóźnione przywitanie się z forumowiczami. Witam serdecznie



Póki co przymiarki robię do zrobienia sobie kuźni, bowiem kowadło jest u babci (kuję na... wstyd się przyznać- obciążniku do starej holenderskiej pralki, czyli powiedzmy, iż czymś, co wygląda jak 10-15kg kowadłobez rogów), dmuchawa to zepsuty odkurzacz, który rozłożyłem, przerobiłem trochę (spawając plastik z szyjką uciętej butelki po cisowiance)...
Fakt, zagapiłem się i mi narzędziówka popłynęła, jednak nie nazwałbym tego warunkami dopracy. Oczywiście kuję jak na wschodzie (z tego, co słyszałem)- kowadełko na ziemi, bo z każdego pniaczka spadnie... chyba, że bym pniaczek próbował wyżłobić, bo obciążnik nie ma otworów oczywiście.
Przedtem kułem na szynie, ale obciążnik nie skacze po ziemi.
Dodatkowym problemem jest brak dobrych narzędzi, a na takim małym "kowadle" sobie ich nie wykuję (a przynajmniej mój kręgosłup i kolana mogą protestować).
Tak, jestem zapaleńcem, który dopiero się za to zabiera, ma już miejsce na zrobienie prawdziwej kuźni i... na wiosnę będzie kuł nie klnąc na kolana.
Wczoraj zrobiłem sobie nadziak do jedzenia... jako, że na turnieje i ma wyglądać tak bardziej medievalnie, to postanowiłem niepolerować go całego na błysk, a i czarne miejsca nie są przykładem nieudolności
Na zdjęciach aż tak tego nie widać, ale mając go wręce... wygląda lepiej z takimi "niedoskonałościami". Jego czas i tak nie nadszedł, trzeba go przypatynować... Jeśli chodzi o użytkowość, to jest koleżka nie to stępienia, twardy jak cholera (a jednak prędzej się wygnie, niż pęknie- czyli się udało).
Proszę o łaskawą ocenę- pierwsza moja praca, którą publikuję w jakikolwiek sposób. I przepraszam za OT i długiego posta, jednak to takie moje koślawe i spóźnione przywitanie się z forumowiczami. Witam serdecznie



Powiedzmy, że w XVI-XVII wieku byłem kowalem i coś jeszcze pamiętam 
A mniej poważnie (tak- właśnie, że mniej
) mówiąc... troszkę intuicji, ogólnego obycia z młotkiem, miłości do ognia i można udawać, że się umie coś zrobić. Mówię to jako kompletny żółtodziób- kiedyś może sam będę musiał sobie przypominać "jak to kiedyś było".
Powyższe skręcałem... kombinerkami i cęgami do cięcia drucików(kiepskimi, tępymi...). Nic lepszego do tego celu nie miałem, ale udało się od pierwszego razu.
Suma summarum właśnie się zorientowałem, że kwalifikuję się chyba do "Kleszcze młotek palenisko". Fakt, z powyższych tylko młotek można było nazwać po imieniu... ale równać w dół chyba wolno?;)
A mniej poważnie (tak- właśnie, że mniej
Powyższe skręcałem... kombinerkami i cęgami do cięcia drucików(kiepskimi, tępymi...). Nic lepszego do tego celu nie miałem, ale udało się od pierwszego razu.
Suma summarum właśnie się zorientowałem, że kwalifikuję się chyba do "Kleszcze młotek palenisko". Fakt, z powyższych tylko młotek można było nazwać po imieniu... ale równać w dół chyba wolno?;)