Nie samym żelazem człowiekżyje-kącik kulinarny.
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
- Grzegorz K.
- Administrator
- Posty: 3867
- Rejestracja: 29 sie 2009, 12:21
- Lokalizacja: Ustka/Słupsk
- Helga ten-door
- Posty: 459
- Rejestracja: 10 lis 2009, 18:39
- Lokalizacja: dolny śląsk
No to jadziem dalej.
Ciasto fermentowało ok. 20h i wystarczy.
Wczoraj cała operacja nie trwała dłużej niż 5 min.Dzisiaj również będzie 5 min. nie licząc czasu potrzebnego na wyrastanie oraz pieczenie.
Koszyk wykładamy papierem do pieczenia.Ciasto będzie niesforne a papier ułatwi transport do garnka.
Stolnicę mocno omączamy i wykładamy ciasto z miski.Jest dosyć luźne , i klejące się do wszystkiego.I teraz ruchy trzeba przyspieszyć.Formujemy dość spory prostokąt i składamy , czyli odgazowywujemy.Służy to pozbyciu się gazów które nagromadziły się w czasie fermentacji oraz lepszemu dostępowi drożdży do nowych składników odżywczych.
Po złożeniu szybko przenosimy do koszyka wyłożonego papierem.
Fot nie robiłem bo nie było czasu ,ale chodzi o to;
http://aleksandraw.blogspot.com/2007/02 ... rukta.html
Koszyk zawijam w ściereczkę i pakuję do reklamówki.Stawiam na grzejniku na ok . 1,45 godz.
Po tym czasie powinno zwiększyć objętość o 50% i wystarczy.
Po godz. garnek żeliwny razem z pokrywka ląduje w zimnym piekarniku.Temperatura nastawiona na 230 0C.
I to jest właściwie najważniejsza sztuczka .Gar musi być idealnie gorący.Nagrzewam ok. 45 min.i przenoszę ciasto w papierze do gara.Chwilę przed nacinam wzorki ostrym nożem i posypuję górę mąką.
Radzę używać grubych rękawic kuchennych ,inaczej można sobie pazury przyjarać.
Piekę w temp 230 0C przez 30min.Po tym czasie ściągam całkowicie pokrywę i przykrywam górę chleba folią aluminiowa i tak piekę 20 min.No i dopiekanie skórki ok.5 do 10min bez foli.
W drugiej fazie czyli po zdjęciu pokrywki radzę kontrolować sytuację .co kilka minut.Każdy piekarnik inaczej piecze.
I to by było na tyle.Jak co niejasne- pytać.
A po wystudzeniu już nic nie mieszamy tylko kroimy i młócimy,młócimy,młócimy.
Ciasto fermentowało ok. 20h i wystarczy.
Wczoraj cała operacja nie trwała dłużej niż 5 min.Dzisiaj również będzie 5 min. nie licząc czasu potrzebnego na wyrastanie oraz pieczenie.
Koszyk wykładamy papierem do pieczenia.Ciasto będzie niesforne a papier ułatwi transport do garnka.
Stolnicę mocno omączamy i wykładamy ciasto z miski.Jest dosyć luźne , i klejące się do wszystkiego.I teraz ruchy trzeba przyspieszyć.Formujemy dość spory prostokąt i składamy , czyli odgazowywujemy.Służy to pozbyciu się gazów które nagromadziły się w czasie fermentacji oraz lepszemu dostępowi drożdży do nowych składników odżywczych.
Po złożeniu szybko przenosimy do koszyka wyłożonego papierem.
Fot nie robiłem bo nie było czasu ,ale chodzi o to;
http://aleksandraw.blogspot.com/2007/02 ... rukta.html
Koszyk zawijam w ściereczkę i pakuję do reklamówki.Stawiam na grzejniku na ok . 1,45 godz.
Po tym czasie powinno zwiększyć objętość o 50% i wystarczy.
Po godz. garnek żeliwny razem z pokrywka ląduje w zimnym piekarniku.Temperatura nastawiona na 230 0C.
I to jest właściwie najważniejsza sztuczka .Gar musi być idealnie gorący.Nagrzewam ok. 45 min.i przenoszę ciasto w papierze do gara.Chwilę przed nacinam wzorki ostrym nożem i posypuję górę mąką.
Radzę używać grubych rękawic kuchennych ,inaczej można sobie pazury przyjarać.
Piekę w temp 230 0C przez 30min.Po tym czasie ściągam całkowicie pokrywę i przykrywam górę chleba folią aluminiowa i tak piekę 20 min.No i dopiekanie skórki ok.5 do 10min bez foli.
W drugiej fazie czyli po zdjęciu pokrywki radzę kontrolować sytuację .co kilka minut.Każdy piekarnik inaczej piecze.
I to by było na tyle.Jak co niejasne- pytać.
A po wystudzeniu już nic nie mieszamy tylko kroimy i młócimy,młócimy,młócimy.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
- Helga ten-door
- Posty: 459
- Rejestracja: 10 lis 2009, 18:39
- Lokalizacja: dolny śląsk
o,i na forum kowalskim trafiłem na moją kolejną pasję,czyli jedzenie i picie.kiedy przeprowadzałem się na wieś marzyłem o domowych winkach,bimbrozji i potrawach dalekich od zupek z torebek. wszystko sie spełniło,a ostatnio nawet piwo udało mi się wyprodukować. cudnie się komponuje z golonką. a w kuzni? faktycznie,lubię kielicha walnąć zamiast kawy.i fantazja się poprawia,i talent wraca.uwielbiam to moje wiejskie życie.
na moim grobie napiszcie "jak był żywy, to żył!"
kolej na nas
Wyprodukowaliśmy wspólnymi siłami , wraz z małżonką, takie oto bochny, pszenno-żytnie na zakwasie. Upieczone w naszym piecu chlebowym, który widać w tle 
No i co?
No i co?
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"kowal po to ma kleszcze żeby różne rzeczy trzymać"
