Wytop stali typu bułat w warunkach garażowych.
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Ciężko.
Iskry czerwone obfite z rozbłyskiem na końcu. Przecięcie trwało koło 15 minut (głównie dla tego że tarcza mi ekspodowała podczas cięcia). Ciężko szło z tym cięciem ale kątówkę mam "chinamade" więc nic dziwnego.
Niestety wydaje mi się że brakuje odpowiedniej struktury wewnętrznej w ciastku. Trawienie w fosolu nie ujawniło żadnych linii wtrąceń krystalicznych. Zostawiłem kawałek na noc jeszcze w fosolu zobaczymy co z tego wyjdzie, może w końcu coś się pokarze ale nie liczę za bardzo na jakieś odkrycie, wsad był bez węgla (poza tym co stal sobie dociągnęła z tygla) poza tym to była tylko próba topienia bez jakiejś szczególnej kontroli materiału, nad temperaturą też straciłem kontrole pod koniec. Mam już stal 50 HF więc wsad odpowiedni będzie ale muszę wyremontować piecyk (prawie wszystko się wytopiło co się mogło wytopić) Sądzę że za trzy dni będę ponownie topił stal w wyremontowanym piecu.
Iskry czerwone obfite z rozbłyskiem na końcu. Przecięcie trwało koło 15 minut (głównie dla tego że tarcza mi ekspodowała podczas cięcia). Ciężko szło z tym cięciem ale kątówkę mam "chinamade" więc nic dziwnego.
Niestety wydaje mi się że brakuje odpowiedniej struktury wewnętrznej w ciastku. Trawienie w fosolu nie ujawniło żadnych linii wtrąceń krystalicznych. Zostawiłem kawałek na noc jeszcze w fosolu zobaczymy co z tego wyjdzie, może w końcu coś się pokarze ale nie liczę za bardzo na jakieś odkrycie, wsad był bez węgla (poza tym co stal sobie dociągnęła z tygla) poza tym to była tylko próba topienia bez jakiejś szczególnej kontroli materiału, nad temperaturą też straciłem kontrole pod koniec. Mam już stal 50 HF więc wsad odpowiedni będzie ale muszę wyremontować piecyk (prawie wszystko się wytopiło co się mogło wytopić) Sądzę że za trzy dni będę ponownie topił stal w wyremontowanym piecu.
Następny wytop.
Dziś stwierdziłem że czas zabrać się za faktyczne nawęglanie stali i produkcję materiału. Poszło całkiem fajnie. Wytop według mnie udany i nawęglony do krawędzi kowalności (w niewielkich obszarach "bułka" jest koloru ceglastego w większości jest grafitowo -szara)
Jako podstawę ładunku wybrałem stal 50 HF. Do tygielka weszły spokojnie 3 kawałki pręta ø30mm o długości 70 mm. Masa stali - 1200 gram. Możliwe nawęglenie z tygla wynosi 0,5 % , W stali 50 HF jest 0,5 % C, i celując w okno pomiędzy 1,7 - 2 % C w "bułce" dosypałem 12 gram węgla drzewnego (drobno roztłuczonego)
Ponieważ okazało się że moja termopara jest spalona po szaleńczych temperaturach z środy, ustawiałem przepływy powietrza na oko pamiętając ile zajęło mi nagrzanie piecyka ostatnio i jakie temperatury osiągną wtedy na jakich ustawieniach.
9:15 Start
9:50 Rozpalony koks. Przepustnica 1/2
10:00 dokładka koksu. Przepustnica 1/2
10:15 dokładka koksu. Przepustnica 1/2
10:30 dokładka koksu. Przepustnica 1/2
10:40 dokładka koksu. Przepustnica 1/3
10:55 dokładka koksu. Przepustnica 1/3
10:58 Wyłączam wentylator. Pozwalam na powolne studzenie się pieca i stali w tyglu
12:00 Zakrywam piec aby zmniejszyć jeszcze bardziej palenie się koksu
13:10 Koniec wygrzewania tygla, wyjmuję tygiel (kolor głęboka czerwień)
Bułeczka wyszła "ospowata" możliwe że z powodu niedokładnego rozdrobnienia węgla lub zanieczyszczenia węgla innymi substancjami (następnym razem użyję węgla do filtrów). Jak na razie pełny przetop i na prawdę twarda bułka. Zajechałem jedną tarczę i druga zaczęła mi się szczerbić na tej stali. Jutro jadę gdzieś przeciąć tą bułkę
Parę zdjęć z dzisiejszego wytopu.
Dziś stwierdziłem że czas zabrać się za faktyczne nawęglanie stali i produkcję materiału. Poszło całkiem fajnie. Wytop według mnie udany i nawęglony do krawędzi kowalności (w niewielkich obszarach "bułka" jest koloru ceglastego w większości jest grafitowo -szara)
Jako podstawę ładunku wybrałem stal 50 HF. Do tygielka weszły spokojnie 3 kawałki pręta ø30mm o długości 70 mm. Masa stali - 1200 gram. Możliwe nawęglenie z tygla wynosi 0,5 % , W stali 50 HF jest 0,5 % C, i celując w okno pomiędzy 1,7 - 2 % C w "bułce" dosypałem 12 gram węgla drzewnego (drobno roztłuczonego)
Ponieważ okazało się że moja termopara jest spalona po szaleńczych temperaturach z środy, ustawiałem przepływy powietrza na oko pamiętając ile zajęło mi nagrzanie piecyka ostatnio i jakie temperatury osiągną wtedy na jakich ustawieniach.
9:15 Start
9:50 Rozpalony koks. Przepustnica 1/2
10:00 dokładka koksu. Przepustnica 1/2
10:15 dokładka koksu. Przepustnica 1/2
10:30 dokładka koksu. Przepustnica 1/2
10:40 dokładka koksu. Przepustnica 1/3
10:55 dokładka koksu. Przepustnica 1/3
10:58 Wyłączam wentylator. Pozwalam na powolne studzenie się pieca i stali w tyglu
12:00 Zakrywam piec aby zmniejszyć jeszcze bardziej palenie się koksu
13:10 Koniec wygrzewania tygla, wyjmuję tygiel (kolor głęboka czerwień)
Bułeczka wyszła "ospowata" możliwe że z powodu niedokładnego rozdrobnienia węgla lub zanieczyszczenia węgla innymi substancjami (następnym razem użyję węgla do filtrów). Jak na razie pełny przetop i na prawdę twarda bułka. Zajechałem jedną tarczę i druga zaczęła mi się szczerbić na tej stali. Jutro jadę gdzieś przeciąć tą bułkę
Parę zdjęć z dzisiejszego wytopu.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Piec mi stygł od 11 do 13. Dłużej nie mogłem go trzymać zamkniętego zbierało się na deszcz.
Burza się u nas zaczęła więc musiałem coś wymyślić na szybko z tyglem żeby woda pieca nie zalała bo bałem się że skończy się to tym że pozbieram piec z kawałków po eksplozji przegrzanej pary.
Niestety polało jakieś pół godziny a potem przeszło.
Myślałem że dwie godzinki wystarczą tym bardziej że zostawiłem go w gorącym "białym" koksie. Gdyby nie burza to zostawiłbym go do wieczora (tak do 18-19)
Co do struktury boję się że te wżery to jest oznaka zbyt małej ilości szkła albo skażenia tlenkami (FeO).
Okaże się jak zacznę młotem tłuc. Jutro idę do zakładu ślusarskiego tam powinni mi przeciąć ten kęs w miarę łatwo. zobaczymy jak będzie się zachowywał pod młotkiem w czerwonym żarze.
Burza się u nas zaczęła więc musiałem coś wymyślić na szybko z tyglem żeby woda pieca nie zalała bo bałem się że skończy się to tym że pozbieram piec z kawałków po eksplozji przegrzanej pary.
Niestety polało jakieś pół godziny a potem przeszło.
Myślałem że dwie godzinki wystarczą tym bardziej że zostawiłem go w gorącym "białym" koksie. Gdyby nie burza to zostawiłbym go do wieczora (tak do 18-19)
Co do struktury boję się że te wżery to jest oznaka zbyt małej ilości szkła albo skażenia tlenkami (FeO).
Okaże się jak zacznę młotem tłuc. Jutro idę do zakładu ślusarskiego tam powinni mi przeciąć ten kęs w miarę łatwo. zobaczymy jak będzie się zachowywał pod młotkiem w czerwonym żarze.
Nie no spoko że kolega krismilka stopił te sztaby,jest wiele sposobów żeby kota obedrzeć ze skóry.
Co do zazdrości to owszem,znam to uczucie,ale po drugiej żonie mi przeszło
3mam kciuki za bułat ale moim zdaniem
nie będzie z tego nic.
Skoro ruda bułatowa była u hindusów, to nie możliwym jest żeby jej gdzieś jeszcze nie było.
W fizyce,chemii,psychologi ... są znane tzw. procesy nieodwracalne.
Czyli jak kijek zobcieńkujesz to już go nie pogrubasisz.
I tu (moim skromnym zdaniem) jest istota sprawy.
Gdyby bułat można było robić z gotowej stali, to za pewne w przeszłosci tak by robiono, no nie?
Sposób wytopu i kucia jest zapisany w głowniach na których widnieje Róża i drabina Mahometa.
Jestem tego pewien, a co więcej mam takie przeczucie.
Jak mówiłem x czasu temu, to symbole alchemiczne, problem w tym że alchemia arabska
w porównaniu z europejską to jak góra z dziurą.
Przepis jest na wyciągniecie reki,ino trzeba go odczytać.
Co do zazdrości to owszem,znam to uczucie,ale po drugiej żonie mi przeszło
3mam kciuki za bułat ale moim zdaniem
nie będzie z tego nic.
Skoro ruda bułatowa była u hindusów, to nie możliwym jest żeby jej gdzieś jeszcze nie było.
W fizyce,chemii,psychologi ... są znane tzw. procesy nieodwracalne.
Czyli jak kijek zobcieńkujesz to już go nie pogrubasisz.
I tu (moim skromnym zdaniem) jest istota sprawy.
Gdyby bułat można było robić z gotowej stali, to za pewne w przeszłosci tak by robiono, no nie?
Sposób wytopu i kucia jest zapisany w głowniach na których widnieje Róża i drabina Mahometa.
Jestem tego pewien, a co więcej mam takie przeczucie.
Jak mówiłem x czasu temu, to symbole alchemiczne, problem w tym że alchemia arabska
w porównaniu z europejską to jak góra z dziurą.
Przepis jest na wyciągniecie reki,ino trzeba go odczytać.
Ruda bułatowa była również u ruskich bo produkowali tą stal na lufy dział w 18 wieku przed wejściem konwerterów bessemera. (wyższość artylerii rosyjskiej w wojnie krymskiej - gwintowane lufy, większe pociski)
Produkcja Wootz w Indiach padła koło 1700 roku ( z niewiadomych przyczyn, możliwe że koniec złóż albo przemiany społeczno - polityczne)
Nawet jak jakieś niewielkie ogniska produkcji w Indiach przetrwały do połowy 18 wieku to zostały zmiecione ekonomicznie po wynalezieniu konwertora besemerowskiego w 1856 r i szerokim jego zastosowaniu w 1877 r
Masz rację gdyby bułat można było robić z gotowej stali to by robiono. I właśnie z żelaza dymarkowego robiono wootz. Polecam lekturę.
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=& ... GE&cad=rja
Produkcja Wootz w Indiach padła koło 1700 roku ( z niewiadomych przyczyn, możliwe że koniec złóż albo przemiany społeczno - polityczne)
Nawet jak jakieś niewielkie ogniska produkcji w Indiach przetrwały do połowy 18 wieku to zostały zmiecione ekonomicznie po wynalezieniu konwertora besemerowskiego w 1856 r i szerokim jego zastosowaniu w 1877 r
Masz rację gdyby bułat można było robić z gotowej stali to by robiono. I właśnie z żelaza dymarkowego robiono wootz. Polecam lekturę.
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=& ... GE&cad=rja
Z tym węglem aktywnym to myślę niezły pomysł http://emoty.blox.pl/resource/23_132_5.gif
Ok ciąg dalszy przygód z ciasteczkiem.
Bułka jest twardą suką. Piła tarczowa do cięcia stali nie była w stanie jej napocząć, kątówką jedynie zniszczyłem dwie tarcze i też nie udało się za bardzo cokolwiek przeciąć. Wpadłem na pomysł ( wtedy wydawał mi się wspaniały) aby ciąć na gorąco - lecz z tym materiałem nie jest to takie łatwe ani prawidłowe technologicznie.
Podczas cięcia przecinakiem bułka popękała. Trudno, nie pierwsza to i nie ostatnia zepsuta bułka.
Zabrałem się za kowalenie. Temperatura - pomarańczowa wpadająca w czerwień (gdy gasła stal to z powrotem ją do piecyka ładowałem)
Ciężko szło. Buła odporna na perswazję , stawia twardy opór, podskakuje (sprężysta jest nawet w pomarańczowej temperaturze) i spękana jest od cięcia przecinakiem. Parę zdjęć z procesu.
Pracowałem młotkiem 1 kg i niewiele robiłem stali. Albo za słabo tłukę albo za niska temperatura. Zdjęcie piecyka przekłamuje lekko - stal była ciutkę jaśniejsza jak ją wyciągałem.
Bułka jest twardą suką. Piła tarczowa do cięcia stali nie była w stanie jej napocząć, kątówką jedynie zniszczyłem dwie tarcze i też nie udało się za bardzo cokolwiek przeciąć. Wpadłem na pomysł ( wtedy wydawał mi się wspaniały) aby ciąć na gorąco - lecz z tym materiałem nie jest to takie łatwe ani prawidłowe technologicznie.
Podczas cięcia przecinakiem bułka popękała. Trudno, nie pierwsza to i nie ostatnia zepsuta bułka.
Zabrałem się za kowalenie. Temperatura - pomarańczowa wpadająca w czerwień (gdy gasła stal to z powrotem ją do piecyka ładowałem)
Ciężko szło. Buła odporna na perswazję , stawia twardy opór, podskakuje (sprężysta jest nawet w pomarańczowej temperaturze) i spękana jest od cięcia przecinakiem. Parę zdjęć z procesu.
Pracowałem młotkiem 1 kg i niewiele robiłem stali. Albo za słabo tłukę albo za niska temperatura. Zdjęcie piecyka przekłamuje lekko - stal była ciutkę jaśniejsza jak ją wyciągałem.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.