Gwóźdź
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Gwóźdź
Gwóźdź jak gwóźdź, raczej z rąsi robiony. Znalazłem go w 2010 roku, wyszczotkowałem, a potem został zapomniany.
Dopiero niedawno odnalazł się w garażu, przy okazji próby ogarnięcia burdelu, zresztą z marnym efektem.
Już pięć lat temu zastanowiło mnie miejsce gdzie został znaleziony. Jest to wzniesienie na zachodnim brzegu rozlewiska. Najbliższe zabudowania, to ok. 200 m stary, ponad stuletni młyn po drugiej stronie kanału, a do wioski jeszcze z 0,5 km. Natomiast po tej stronie brzegu (mapka Lidar) dość solidna rozbudowa inżynieryjna z okresu II WŚ, stanowiska dowodzenia i stanowiska ogniowe artylerii.
Miejsce znaleziska niestety Lidar nie objął, ale też przebiegają tam transzeje. Wiadomo, że w wykonywaniu takiej infrastruktury zużywa się znaczne ilości drewna, a przy tym i gwoździ. Problem w tym, że ten nie pasuje do okresu rozbudowy inżynieryjnej - przełom 1944/45 r. To były już nie te czasy, żeby masowo trzepać ręcznie gwoździe.
Pogrzebałem trochę i oto zagadka się rozwiązała: prawdopodobnie pochodzi z XVII w. Poniżej załączam fragment artykułu z www.sycowice.net
Pan Krzysztof Marchlewski jest pasjonatem historii, młynarstwa i bunkrów. Jeżeli ktoś się wybiera na zwiedzanie młyna, to musi się liczyć z kilkugodzinnym opowiadaniem o jego tajemnicach. Pan Krzysztof oprowadzi od piwnicy, przez elektrownię do pomieszczeń na samej górze budynku, pokazując każde urządzenie. Opowie wszystko o technologii mielenia, od budowy ziarna do mąki w workach.
Wszystkich ciekawostek i historii młyna nie chcę opisywać, bo najlepiej samemu pojechać na miejsce, zobaczyć i wysłuchać. Do najistotniejszych faktów zaliczyć należy to, że obecny młyn wybudowano w 1911, ale Pan Krzysztof dotarł do materiałów, opisujących początki młynarstwa w Przetocznicy z których wynika, że sięgają one XVII wieku. Podczas prac wokół młyna znalazł także resztki spalonego drewna, które pozwalają spekulować, że było więcej młynów niż tylko ten obecny. A zostały one spalone w zwykłym pożarze lub w wyniku wojen. Przed II wojną światową w młynie zatrudnienie miało około 60 osób. Mąkę mielono do 1999 roku, a elektrownia pracowała jeszcze przez kilka lat. Młyn był w stanie zmielić 15 ton zboża na dobę. Wszystkie urządzenia i turbina elektryczna w młynie są sprawne i zakonserwowane tak, że wystarczy pół godziny i można mielić mąkę. Turbina nie ustępuje współczesnym sterowanym komputerowo turbinom. A chyba największa ciekawostką w młynie jest pas transmisyjny z … sierści wielbłąda. Przetocznicki Młyn doskonale wkomponowuje się w atrakcje Zaodrza i jest prawdziwą perełką Ziemi Lubuskiej o której mało kto wie, a powinni poznać ją wszyscy.
Dopiero niedawno odnalazł się w garażu, przy okazji próby ogarnięcia burdelu, zresztą z marnym efektem.
Już pięć lat temu zastanowiło mnie miejsce gdzie został znaleziony. Jest to wzniesienie na zachodnim brzegu rozlewiska. Najbliższe zabudowania, to ok. 200 m stary, ponad stuletni młyn po drugiej stronie kanału, a do wioski jeszcze z 0,5 km. Natomiast po tej stronie brzegu (mapka Lidar) dość solidna rozbudowa inżynieryjna z okresu II WŚ, stanowiska dowodzenia i stanowiska ogniowe artylerii.
Miejsce znaleziska niestety Lidar nie objął, ale też przebiegają tam transzeje. Wiadomo, że w wykonywaniu takiej infrastruktury zużywa się znaczne ilości drewna, a przy tym i gwoździ. Problem w tym, że ten nie pasuje do okresu rozbudowy inżynieryjnej - przełom 1944/45 r. To były już nie te czasy, żeby masowo trzepać ręcznie gwoździe.
Pogrzebałem trochę i oto zagadka się rozwiązała: prawdopodobnie pochodzi z XVII w. Poniżej załączam fragment artykułu z www.sycowice.net
Pan Krzysztof Marchlewski jest pasjonatem historii, młynarstwa i bunkrów. Jeżeli ktoś się wybiera na zwiedzanie młyna, to musi się liczyć z kilkugodzinnym opowiadaniem o jego tajemnicach. Pan Krzysztof oprowadzi od piwnicy, przez elektrownię do pomieszczeń na samej górze budynku, pokazując każde urządzenie. Opowie wszystko o technologii mielenia, od budowy ziarna do mąki w workach.
Wszystkich ciekawostek i historii młyna nie chcę opisywać, bo najlepiej samemu pojechać na miejsce, zobaczyć i wysłuchać. Do najistotniejszych faktów zaliczyć należy to, że obecny młyn wybudowano w 1911, ale Pan Krzysztof dotarł do materiałów, opisujących początki młynarstwa w Przetocznicy z których wynika, że sięgają one XVII wieku. Podczas prac wokół młyna znalazł także resztki spalonego drewna, które pozwalają spekulować, że było więcej młynów niż tylko ten obecny. A zostały one spalone w zwykłym pożarze lub w wyniku wojen. Przed II wojną światową w młynie zatrudnienie miało około 60 osób. Mąkę mielono do 1999 roku, a elektrownia pracowała jeszcze przez kilka lat. Młyn był w stanie zmielić 15 ton zboża na dobę. Wszystkie urządzenia i turbina elektryczna w młynie są sprawne i zakonserwowane tak, że wystarczy pół godziny i można mielić mąkę. Turbina nie ustępuje współczesnym sterowanym komputerowo turbinom. A chyba największa ciekawostką w młynie jest pas transmisyjny z … sierści wielbłąda. Przetocznicki Młyn doskonale wkomponowuje się w atrakcje Zaodrza i jest prawdziwą perełką Ziemi Lubuskiej o której mało kto wie, a powinni poznać ją wszyscy.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
-
graffic
Dara - wg mnie Twoja koncepcja nie do końca ma sens - brony drewniane różnej konstrukcji widziałem (całe drewniane, robione z łętów wiklinowych, drewniane z zębami metalowymi, pomijam stalowe, na ramach żeliwnych itd. itp.) - ten gwóźdź bardziej na protoplastę gwoździa ciesielskiego wygląda niż ząb brony bo:
primo - szpic nie jest w ogóle zjechany - a tarcie na piachu dość szybko by go zaokrągliło (w tym rejonie jest sporo piachu),
secundo - mieści się w gabarytach używanych ówcześnie gwoździ w konstrukcjach zbijanych (vide zbiory muzealne, archeologii, etnografii, rzemiosła itd.),
tertio - nawet uwzględniając odarcie z wierzchnich warstw rdzy - nie ma wyraźnego różnicowania w grubości materiału pomiędzy częścią, która była w ramie drewnianej (i podlegała ochronie), a częścią wystającą (pracującą w ziemi) narażoną na tarcie piachu / ziemi i kwasy organiczne,
quatro - przyjmując tezę, że to jednak jest brona - to pasowałoby to jedynie do brony do zbierania siana - ze względu na szpic i delikatną budowę (a takie rozwiązanie to dopiero XIX wiek) - wcześniej uskuteczniano grabienie grabiami drewnianymi lub widłami,
quinto - jeśli w rejonie było sporo obiektów inżynieryjno-budowlanych (młynów) - a gwóźdź taki spokojnie mógł być wykorzystany do budowy i jego cechy konstrukcyjne (gwoździa) dają podstawę do takiego twierdzenia - to statystycznie ciężko myśleć o innym przeznaczeniu
sexto - tej wielkości gwóźdź nie rozsadzi / rozszczapi belki drewnianej o gr. 25-30 cm (czyli np. belek podwalinowych)
primo - szpic nie jest w ogóle zjechany - a tarcie na piachu dość szybko by go zaokrągliło (w tym rejonie jest sporo piachu),
secundo - mieści się w gabarytach używanych ówcześnie gwoździ w konstrukcjach zbijanych (vide zbiory muzealne, archeologii, etnografii, rzemiosła itd.),
tertio - nawet uwzględniając odarcie z wierzchnich warstw rdzy - nie ma wyraźnego różnicowania w grubości materiału pomiędzy częścią, która była w ramie drewnianej (i podlegała ochronie), a częścią wystającą (pracującą w ziemi) narażoną na tarcie piachu / ziemi i kwasy organiczne,
quatro - przyjmując tezę, że to jednak jest brona - to pasowałoby to jedynie do brony do zbierania siana - ze względu na szpic i delikatną budowę (a takie rozwiązanie to dopiero XIX wiek) - wcześniej uskuteczniano grabienie grabiami drewnianymi lub widłami,
quinto - jeśli w rejonie było sporo obiektów inżynieryjno-budowlanych (młynów) - a gwóźdź taki spokojnie mógł być wykorzystany do budowy i jego cechy konstrukcyjne (gwoździa) dają podstawę do takiego twierdzenia - to statystycznie ciężko myśleć o innym przeznaczeniu
sexto - tej wielkości gwóźdź nie rozsadzi / rozszczapi belki drewnianej o gr. 25-30 cm (czyli np. belek podwalinowych)
-
graffic
Qmar, Dara - tak, zgoda - taka możliwość też jest prawdopodobna - ale dużo zależy od niuansów, których pewnie nie rozstrzygniemy w tym miejscu - np. dokładne miejsce znalezienia vs. kontekst historyczny miejsca (oddalenie od zabudowy - przy uwzględnieniu przeniesienia obiektu przez człowieka lub maszynowo)
kolejna kwestia - zdjęcie lepszej rozdzielczości które mogłoby wiele wyjaśnić, o którym wspomina Dara, itd.
dlatego napisałem - że gwóźdź przypomina ciesielski, a nie że nie jest zębem brony
- i podałem spostrzeżenia / argumenty które mogą być przesłanką za przyjęciem tej tezy
kolejna kwestia - zdjęcie lepszej rozdzielczości które mogłoby wiele wyjaśnić, o którym wspomina Dara, itd.
dlatego napisałem - że gwóźdź przypomina ciesielski, a nie że nie jest zębem brony
Aby rozwiązać te zagwozdkę, chętnie bym polał czegoś swojskiego, ale chyba jeszcze nie wynaleziono takich światłowodów, żeby można było trunki do postów załączać
Wrzucam za to gwóźdź w okuciu. Jest to stare żelazo ze złomu. Z drugiej strony miało oczko, a w nim prostopadle zaciśnięty płaskownik - zapewne do spinania murów - w poniemieckich budynkach popularne rozwiązanie.
Gwóźdź w miejscu wyjścia z płaskownika ma grubość 9mm, przekrój mniej więcej kwadratowy.
Wrzucam za to gwóźdź w okuciu. Jest to stare żelazo ze złomu. Z drugiej strony miało oczko, a w nim prostopadle zaciśnięty płaskownik - zapewne do spinania murów - w poniemieckich budynkach popularne rozwiązanie.
Gwóźdź w miejscu wyjścia z płaskownika ma grubość 9mm, przekrój mniej więcej kwadratowy.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Demokracja - tyrania większości nad mniejszością.