
od 3 miesięcy nie myślę o niczym innym jak jak skończyć moją kolczugę i tego jak go zrobić. Wydaje mi się, że mam kilka pomysłów ;] cale wakacje przede mną
Będę szlifować. Buduję też maszynę na pasy ścierne. Jak na razie to wszystko robiłem zwykłą kątówką i wiertarką:
http://img36.imageshack.us/gal.php?g=dsc00041de.jpg
(nie skończona rękojeść jeszcze)
ale do tego projektu będę potrzebował cięższego sprzętu
Zdobędę kwas azotowy. Chodzi mi tylko o to żeby nie zaczerniał jak bromek żelaza czy jakoś tak.
Zeszlifowywanie na płasko 4mm metalu równo skosem zajmie mi pół roku dlatego myślę tylko ostatnie 20 cm zaznaczyć że się ścienia. Inną sprawą jest to, że podejrzewam, że będę musiał kupić ogromny płat blachy (1x2m) jednej grubości (jako, że w całej Polsce nie chcą mi sprzedać płaskowników ze stali 4H13) i nie widzi mi się kupowanie 7mm ;/ za taki płat 1300zl 5mm. Wolę nie myśleć ile będzie mnie kosztować 6 lub 7mm dlatego dla mnie ma to duże znaczenie.
Jak bym kupił całość to mile widziani będą chętni odkupić ciut

ale takie kupno to ostateczność i powiadomię jak się zdecyduję
Będę robić 2 wersje z tego co planuję. Jedną na ścianę (nierdzewną) i jedną użytkową ale tu ze stalą nie będzie mam nadzieję problemu i wtedy zrobię bardziej grubo przy jelcu.
No więc co myślicie? 5mm starczy jako wystawowy miecz, który ma być ładny, dobrze wyważony i co najważniejsze z nie sflaczałą klingą
