Uriziel - całe gadanie, o to mi chodzi
zrobić się całość da - oczywiście należy przejrzeć koncept (bo tak to traktuje - a nie jak projekt) - pod kątem wykonawczym (to o czym pisał Jacek-Sz) - przede wszystkim to co się rzuca w oczy to dysproporcja między klingą przy nasadzie, a trzpieniem jelca (będzie to bardzo wrażliwy i słaby moment) - wg mnie należałoby zrobić trzpień o szerokości rękojeści, a rękojeść zbudować z nakładek - inaczej to się złamie przy uderzeniu (masa+ siła + słabe miejsce), dalej głowica (jako przeciwwaga) - jest malutka i nawet po weryfikacji wymiarowej samej klingi - nawet trzymany w dwóch rękach taki miecz będzie problematyczny do dźwignięcia, zdobienia - potrzeby byłby szczegółowy rysunek (forma / ogólny kształt to za mało) - nie masz ricasso (tępy odcinek klingi przy nasadzie to trzymania) i nie ma miejsca na jego wykonanie - a to sprawia że będziesz miał gigantyczną dźwignie
dalej - "kolce" - to mają być nakładki czy wyciągane ze sztaby klingi "wąsy przerabiane na te kolce ? - to samo pytanie dot. sztychu - można bawić się w wycinanki albo szlifowanie - ale to koszmarnie dużo czasu zabierze - no i geometrycznie trochę się zmieni wygląd takiej klingi (nie będą to małe trójkąciki "przyklejone do klingi tylko trójkąty zachodzące na płaszczyznę - vide rys użytkowość ? - mieczem dwuręcznym 2-3 kilowym się fajnie macha - po zmniejszeniu ciężaru z wstępnych 18-20 kg nawet do 10 kg - to pomachasz sobie jak toporem - dwa machnięcia i pot po jajach będzie spływał (pisze o tym w kontekście przemyślenia - czy to faktycznie ma być użytkowe - bo jeśli tak to zweryfikowałbym założenia i konstrukcje tak by faktycznie stało się to narzędziem użytkowym, inaczej będziesz miał - duży tasak na ścianę)
itd. itd. - to co pisałem wcześniej a propos podjęcia się zrobienia czegoś takiego to nie tylko wiedza pt. - odkuć - ale też funkcja i forma - przeniesienie 1;1 rozwiązań z gierki do rzeczywistości pociągnie a sobą jakąś stratę (albo funkcjonalną, albo formalną, albo konstrukcyjną) - temat do przemyśleń