Tedy, zawitawszy na stronie pana Sławińskiego www.platnerz.com popatrzyłem na rekonstrukcję paleniska kultury przeworskiej.
Jako, że sam się rekonstrukcjami narzędzi nie param, to stworzyłem taka hybrydę kultury przeworskiej z masową produkcją okresu PRL: misko-palenisko przeworskie emaliowane.

Wziąłem co miałem:
miskę emaliowaną,
rurkę pół cala,
gliny ze żwirowni (Kujuś mówił, że ma być żółta, jedyne kryterium jakim się kierowałem i działa),
soli - jakieś pół szklanki na to wsypałem, albo mniej,
i piachu (drobny, bez kamieni, można dzieciom z piaskownicy ukraść, na ten przykład
Piach do gliny w propocji 1:1 (na oko).
Wody - tyle, żeby było jak plastelina, nie za rzadkie.
Rurka (rozumowo, bo innych wskazówek nie miałem) przy dnie, ale nie w najniższym miejscu - żeby popiół miał gdzie się podziać.

Lepimy, ubijamy, gładzimy, ubijamy, lepimy - aż wyjdzie.
Suszymy - z początku w cieniu, potem na słońcu, jak w miarę suche (gdzieś z tydzień od ulepienia) to można papierem i patykami napalić, potem więcej drewna, potem dopiero węgiel - bez pośpiechu, żeby nie pękało. Jak pęknie - wywalić masę, dodać wody i abarotno - to się właściwie nie zużywa, tylko to co się od węgla wypaliło trzeba wywalić.

Nadmuch podłączyłem za pomocą dętki i obejmy (kawałek dętki nawinąłem na rurkę jako pogrubienie i uszczelkę),

ale jeszcze samego miecha nie wymyśliłem - miał być kompresor samochodowy, ale słabo dymał, a hałas robił. Jak kto ma jakieś propozycje, to poproszę.
Jeżeli podoba Ci się ten tutorial - nie zapomnij o tym powiedzieć